Bujaj się matka

01:59 Elenka 13 Comments

Byłam w ciąży to się bujałam. Zwłaszcza pod koniec, żeby nie wyć z bólu, gdy kręgosłup dawał w kość.
Przy porodzie to sama nie wiedziałam, czy się bujać czy nie. W sumie to więcej się darłam na Małża... Ale rytmicznie. Przy bujaniu.
A potem to już z górki poszło. Kolka? Huśtałam. Wrzaski bliżej niezidentyfikowane? Bujałam. Nie dla dobra dziecka. Dla swojego dobra. Psychicznego. Bujałam się, powtarzając jak mantrę "to moje dziecko, kocham je... I ta trzecia godzina darcia bez przerwy tego faktu nie zmieni". W chuście kołysałam jak szalona. Wiecie jakie mięśnie brzucha? Jak człowiek pół dnia biodrami kręci? Z nogi na nogę przestępuje?
A wózek? W pewnym momencie to nawet sklepowymi jeździłam tam i z powrotem. Dziwne spojrzenia ludzi naokoło mi to uświadomiły. 

Ma 2,5 roku a mi ten odruch dalej nie minął. Czasami nawet dziecka na rękach nie potrzebuję. Ale jak już to dziecko na rękach jest... Można huśtać, tulić i całować, bo:
-husianie takie jest najfajniejsiejsze. Z serducha wychodzi. I pomaga. Pomaga na smuteczki.


13 komentarzy:

  1. Przypomniała mi się taka sytuacja, gdy byliśmy z mężem w kościele może miesiąc po porodzie ( córcia została wtedy z dziadkami ) i podczas kazania mąż mówi do mnie : Kochanie, ale Basia została w domu nie musisz się tak kołysać :D
    Robiłam to zupełnie nie świadomie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. haha przypomniała mi się pewna historia jak dziewczyna z przyzwyczajenia do wożenia w tę i z powrotem wózka z dzieckiem robiąc zakupy jeździła tak wózkiem sklepowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja! A przynajmniej ja tak miałam przez jakiś czas ;)

      Usuń
  3. ja nawet męża bujam jak się do mnie przytuli!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męża to nie... Ale za to jak mnie wkurza, gdy on mnie próbuje kołysać ;)

      Usuń
  4. Ufff czyli nie tylko ja tak mam xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Też tak miałam ;D Ale teraz bujam tylko jak Młodego mam, a że lubi się tulić to często się ściskamy.

    OdpowiedzUsuń
  6. dziwne, bo ja nigdy nie bujałam. nie pamiętam tego odruchu.
    może kiedyś sklepowym, ale to dawno dawno temu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam odruch bujania pustego wózka, bardzo często mi się to zdarzało gdy Martynka go opuszczała a ja dalej pusty wiozłam, ale sklepowych jakoś nie ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. tak...mają się bawić...ale też muszą wiedzieć, że życie nie polega na samej zabawie...

    OdpowiedzUsuń