Bajki, bajeczki
Skoro Mama ma serial, to czas o programach Małej :) Jestem zdania, że telewizja nie jest dla dzieci... Zwłaszcza małych. W ten sposób pierwszy raz obejrzałyśmy wspólnie bajkę, gdy Oli skończyła rok. Od tego czasu raz w tygodniu robimy sobie kilkuminutowy seans. Wspólnie poznajemy przygody Reksia, kotka Filemona, czy kochanego Misia Uszatka. Początkowo Oli nie potrafiła z pełnym zainteresowaniem oglądać dłużej niż 5 minut, ale teraz te 8-10 minut (tyle trwa odcinek) to dla Niej czas optymalny.
Sama telewizji nie oglądam wcale, a na komputerze tylko określone programy, które mnie interesują. Nie chcę włączać dziecku bajek po to, by mieć spokój. Wspólnie oglądamy, a potem opowiadamy sobie o czym było. I przyznaję, że ja mam chyba podobną frajdę jak Oli, gdy Filemon próbuje łapać myszki :D










My kochamy Bam Bama :) Tylko dlatego, że dzięki niemu uda mi się wmusić w młodą porcję jedzenia na dzień...
OdpowiedzUsuńŁo matko, a co to jest?
UsuńBajki które lecą na mini- mini i innych takich programach są po prostu straszne! Masz rację, lepiej obejrzeć wspólnie nasze stare bajki :)
OdpowiedzUsuń