Angielski dla dwulatka

23:30 Elenka 9 Comments

Podobno języki trzeba znać. Podobno. Ja, to się (niczym w kabarecie) na znajomości języków przejechałam. Pojechałam tak raz, z zespołem folklorystycznym jeszcze... Do Chorwacji. Mieszkaliśmy w prywatnych domach. I pierwsza konwersacja z moim Gospodarzem wyglądała tak:
-Hi, Do You speak English?
-E? Sprechen Sie Deutsch?
-Parlez vous français?
-Вы говорите по-русски
I tak sobie mieszkałam 2 tygodnie... Ja po polsku, on po chorwacku, oboje na migi, a po degustacji chorwackich specjałów wysokoprocentowych to nawet o polityce rozmawialiśmy. Jednak tej pierwszej rozmowy i rosnącego z każdą chwilą przerażenia nas obojga to chyba nigdy nie zapomnę. 

W każdym razie. Języki obce to ważna sprawa. Teraz mało kto angielskiego nie zna. A im młodsze dziecko tym szybciej załapie drugi język. Demolka na co dzień poznaje. Z bajek, z podsłuchiwania jak ja, czy Małż gadamy, prób oglądania z nami filmów, czy gadających zabawek. Potem wychodzą kwiatki typu
-Mamo! C'est une elephant! I monkey!
Brzmi uroczo, ale chciałabym to jakkolwiek usystematyzować. Męczą mnie te kombinacje! Z pomocą przyszła Kasia i jej akcja pt I teach English with Litttle Ant”. Aby chociaż jeden z języków Demolka poznawała od początku gruntowniej i miała łatwiejszy start.  

Przejrzałam, sprawdzałam zaproponowane lekcje... I zdecydowałam się. Wszystkiego po trochu, jak to zwykle u nas. Kolory, mrówki, a nawet kot i jego części ciała.
Wydrukowałam kilka kart i działałyśmy. Farbki, kredki i powtarzanie.
  • It is a big red ant
  • It is a little blue ant
  • This is the nose
  • This is the mouth
I tak w kółko. Tam i z powrotem. Demolka powtarzała wszystko. Zachwycała się kartami, malowała, powtarzała... Przez pierwsze 5 minut. Potem stwierdziła, że przeszkadzam w malowaniu.





Po chwili kolejna próba. 




Później zmądrzałam i zaczęłam śpiewać. Tak po prostu. Ona malowała, a ja śpiewałam piosenki z tej lekcji: http://englishwithlittleant.wordpress.com/2014/02/08/saturday-eyes-nose-and-mouth-songs/. Szybko dołączyła do mnie. Po kilku podejściach sama śpiewa. Całe.

Przyznaję, że to mnie brakło cierpliwości. Łatwiej i naturalniej przychodzi mi używanie angielskiego przy innych zabawach. Cóż, prace plastyczne do dziś były wersją, gdy ja cieszyłam się chwilą spokoju, a Demolka robiła barwną masakrę w okolicach swojego stolika. Odstępstwo od zwyczaju wybiło ją z chęci współpracy.

Pomimo tego, że program zaproponowany przez Kasię ma mnóstwo zalet, wersja z kartami nie jest najlepszą dla Demolki. Za to na pewno skorzystamy z innych pomysłów. Zwłaszcza z filmów, piosenek  i wierszyków jakie wynajduje, bo w końcu każde dziecko inne i nie każdemu odpowiada dokładnie to samo.


Oswajacie dzieciaki z językiem?

9 komentarzy:

  1. oswajam narazie głównie przez czytanie anglojęzycznych książeczek i słuchanie piosenek, jak Ben podrośnie, to będziemy bardziej "szaleć" :) A z Demolką napewno znajdziecie swój własny system :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałem o metodzie wydzielenia jednego pokoju w domu, na dany język. Wybieramy pokój i w nim można mówić wyłącznie po angielsku na przykład. Dzięki temu unika się nauki ponglish, kiedy dzieci wybierają najłatwiejsze słowa z różnych języków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie słyszałam o takim sposobie, ale to świetny pomysł. I pewnie z niego będę musiała skorzystać :)

      Usuń
  3. Super lekcja. Może Demolka przyzwyczaiłaby się do nauki podczas takiej zabawy z czasem? A jak nie to jest 1000 innych sposobów. Zastanawiam się nad pomysłem z pokojem - gorzej jak ktoś ma pokój z kuchnią ;) Taki żart :) Generalnie pomysł może się nie sprawdzić ze względów praktycznych - troszkę to dziwne kiedy rozmawiam z dzieckiem w kuchni po polsku, przechodzimy razem do innego pokoju i zmieniamy język. Polecałaby raczej utożsamienie innego miejsca z angielskim - poza domem. Tylko z tym może być kiepsko w naszych warunkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. piosenki u nas rządzą :) słuchamy mother goose club na yt :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja musiałam zrezygnować z tego planu Kasi bo czas mój to dramat... Na razie coś staramy się na Fiszkach, ale... wstyd przyznać, ja to tuman jestem :/ Dziś dostałam książkę dla dzieci. Po angielsku. I nic nie zrozumiałam... Prawie :/ Czas zacząć...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dacie radę :) Razem to raźniej,

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że na tapetę poszedł kotek, tak jak u nas :) U nas sprawdzają się właśnie wszelakie prace plastyczne. Za to piosenki odpadają, bo o ile synek lubi, to młoda ma chyba wrażliwsze uszy, bo zaraz je zatyka jak tylko zaczynam śpiewać :D (zresztą wcale jej się nie dziwię ;))

    OdpowiedzUsuń