Nocne przygody
Środek nocy, no gdzieś tak koło piątej. Śpię sobie otulona ciepłą kołdrą. Relaksuję się pomiędzy jednym smarkaniem, a drugim. Cieszę się wygodną pozycją i wizją, że jak dobrze pójdzie to do ósmej mam spokój i nie muszę wstawać. Nawet śni mi się coś dziwnego. A potem czuję, że coś dziwnego się do mnie dobiera. Koszulkę do góry podnosi... Pełna przerażenia i trwogi myślę, że Małż to już powinien do pracy wyjechać, a nie jakieś hmmm odstawiać... Nie o tej porze! No przecież wie, że budzenie mnie to zło! Zwłaszcza budzenie łapami, a nie kubkiem gorącej, pachnącej kawy z mnóstwem piany. I to kawy podanej zdecydowanie po godzinie siódmej. Takiej kawy, co to pół gry wstępnej potrafi zastąpić.
W każdym razie pełne zaskoczenie, niedowierzanie i jakaś taka myśl z tyłu głowy, że może to tylko dalszy ciąg dziwnego snu. Nie wiem, no jakieś podświadome życzenia, czy ki diabeł? Nie no... Świadomie, czy podświadomie to ta pora to tylko do spania się nadaje. Więc otwieram jedno oko, potem ze zdumienia drugie i nawet siadam od razu. Nawet wołam natychmiast:
-Aaa! Demolka co Ty do jasnej cholery robisz?!?
-Szukam mleczka. Może troszku zostało. Pić chcem, wody nie ma. Masz mleczko jeszcze? Cycusiowe?
Rok nie karmię... Rok.
Rok nie pije w nocy. Ponad rok.
Od ponad dwóch lat nie ogarniam sposobu myślenia jakim kieruje się Demolka.
Pozdrowienia z naszego wariatkowa.
PS. Od dziś wieczorem stawiam na stole kubek z wodą.









A to Ci Demolka. Jaka pamiętliwa! :)
OdpowiedzUsuńCoś czuję, że spotkanie z mamą karmiącą z zeszłego tygodnia mogło mieć coś wspólnego z tym dziwnym pomysłem ;)
UsuńHeheh no ładnie pamiętliwe dziecię :)
OdpowiedzUsuńhaha, kawa to połowa gry wstępnej, coś w tym jest :)
OdpowiedzUsuńps. budzenie mnie, to jak rozjuszenie dzikiego zwierza.
A to da się bez kawy?!? ;-)
UsuńTeż czasem się zastanawiam nad sposobem rozumowania Calineczki i innych dzieci. :D
OdpowiedzUsuńDzieci są nie do zrozumienia, to jakby osoby z "innej planety"
OdpowiedzUsuń