Angielski dla dwulatka
Podobno języki trzeba znać. Podobno. Ja, to się (niczym w kabarecie) na znajomości języków przejechałam. Pojechałam tak raz, z zespołem folklorystycznym jeszcze... Do Chorwacji. Mieszkaliśmy w prywatnych domach. I pierwsza konwersacja z moim Gospodarzem wyglądała tak:
-Hi, Do You speak English?
-E? Sprechen Sie Deutsch?
-Parlez vous français?
-Вы говорите по-русски?
I tak sobie mieszkałam 2 tygodnie... Ja po polsku, on po chorwacku, oboje na migi, a po degustacji chorwackich specjałów wysokoprocentowych to nawet o polityce rozmawialiśmy. Jednak tej pierwszej rozmowy i rosnącego z każdą chwilą przerażenia nas obojga to chyba nigdy nie zapomnę.
W każdym razie. Języki obce to ważna sprawa. Teraz mało kto angielskiego nie zna. A im młodsze dziecko tym szybciej załapie drugi język. Demolka na co dzień poznaje. Z bajek, z podsłuchiwania jak ja, czy Małż gadamy, prób oglądania z nami filmów, czy gadających zabawek. Potem wychodzą kwiatki typu
-Mamo! C'est une elephant! I monkey!
Brzmi uroczo, ale chciałabym to jakkolwiek usystematyzować. Męczą mnie te kombinacje! Z pomocą przyszła Kasia i jej akcja pt “I teach English with Litttle Ant”. Aby chociaż jeden z języków Demolka poznawała od początku gruntowniej i miała łatwiejszy start.
Przejrzałam, sprawdzałam zaproponowane lekcje... I zdecydowałam się. Wszystkiego po trochu, jak to zwykle u nas. Kolory, mrówki, a nawet kot i jego części ciała.
Wydrukowałam kilka kart i działałyśmy. Farbki, kredki i powtarzanie.
Wydrukowałam kilka kart i działałyśmy. Farbki, kredki i powtarzanie.
- It is a big red ant
- It is a little blue ant
- This is the nose
- This is the mouth
I tak w kółko. Tam i z powrotem. Demolka powtarzała wszystko. Zachwycała się kartami, malowała, powtarzała... Przez pierwsze 5 minut. Potem stwierdziła, że przeszkadzam w malowaniu.
Po chwili kolejna próba.
Później zmądrzałam i zaczęłam śpiewać. Tak po prostu. Ona malowała, a ja śpiewałam piosenki z tej lekcji: http://englishwithlittleant.wordpress.com/2014/02/08/saturday-eyes-nose-and-mouth-songs/. Szybko dołączyła do mnie. Po kilku podejściach sama śpiewa. Całe.
Pomimo tego, że program zaproponowany przez Kasię ma mnóstwo zalet, wersja z kartami nie jest najlepszą dla Demolki. Za to na pewno skorzystamy z innych pomysłów. Zwłaszcza z filmów, piosenek i wierszyków jakie wynajduje, bo w końcu każde dziecko inne i nie każdemu odpowiada dokładnie to samo.
Oswajacie dzieciaki z językiem?












oswajam narazie głównie przez czytanie anglojęzycznych książeczek i słuchanie piosenek, jak Ben podrośnie, to będziemy bardziej "szaleć" :) A z Demolką napewno znajdziecie swój własny system :)
OdpowiedzUsuńSłyszałem o metodzie wydzielenia jednego pokoju w domu, na dany język. Wybieramy pokój i w nim można mówić wyłącznie po angielsku na przykład. Dzięki temu unika się nauki ponglish, kiedy dzieci wybierają najłatwiejsze słowa z różnych języków.
OdpowiedzUsuńNigdy nie słyszałam o takim sposobie, ale to świetny pomysł. I pewnie z niego będę musiała skorzystać :)
UsuńSuper lekcja. Może Demolka przyzwyczaiłaby się do nauki podczas takiej zabawy z czasem? A jak nie to jest 1000 innych sposobów. Zastanawiam się nad pomysłem z pokojem - gorzej jak ktoś ma pokój z kuchnią ;) Taki żart :) Generalnie pomysł może się nie sprawdzić ze względów praktycznych - troszkę to dziwne kiedy rozmawiam z dzieckiem w kuchni po polsku, przechodzimy razem do innego pokoju i zmieniamy język. Polecałaby raczej utożsamienie innego miejsca z angielskim - poza domem. Tylko z tym może być kiepsko w naszych warunkach ;)
OdpowiedzUsuńpiosenki u nas rządzą :) słuchamy mother goose club na yt :)
OdpowiedzUsuńJa musiałam zrezygnować z tego planu Kasi bo czas mój to dramat... Na razie coś staramy się na Fiszkach, ale... wstyd przyznać, ja to tuman jestem :/ Dziś dostałam książkę dla dzieci. Po angielsku. I nic nie zrozumiałam... Prawie :/ Czas zacząć...
OdpowiedzUsuńDacie radę :) Razem to raźniej,
OdpowiedzUsuńWidzę, że na tapetę poszedł kotek, tak jak u nas :) U nas sprawdzają się właśnie wszelakie prace plastyczne. Za to piosenki odpadają, bo o ile synek lubi, to młoda ma chyba wrażliwsze uszy, bo zaraz je zatyka jak tylko zaczynam śpiewać :D (zresztą wcale jej się nie dziwię ;))
OdpowiedzUsuńMolka - ale mnie rozbawiłaś tym śpiewaniem :)
Usuń