Kim jest Pan Bóg? Dwulatka w kościele

07:58 Elenka 10 Comments

-Kto to jeśt Pan Bóg księdzu!?!

-Co księdzu źbielasz? Pieniążki? Na sukienkę?

-Kiedy Jezusek maszelował będzie? Za lączkę* może. 

-Oto słowo Pańskie! Koniec czytania!

-Nie tą piosenkę! Tą znam! Inną CHCEM!

-Idziemy już? Do szopki idziemy?

-Aniołek! Co lobi aniołek? Lata? Gdzie lata? Jaki lata? Aniołek!!!

-Co lobi Pan Bóg? Gdzie jeśt Pan Bóg? 

-Opłatka mamie daj! Więcej daj!



Jeszcze nie dawno było tak miło [KLIK]. A teraz?

Dwulatek. Gadający dwulatek. Nieustannie gadający dwulatek w kościele.
Dwulatek biega, zadaje pytania, wszystko chce wiedzieć. Nie, nie za chwilę. Chce wiedzieć już teraz. Natychmiast. 
Pytania zadaje głośno i wyraźnie. Chodzi, ogląda wszystko i wraca do rodzica z pytaniami. Z milionami pytań nie mogących czekać na odpowiedź. No ewentualnie stanie dwulatek na środku kościoła zacznie krzyczec "Plimabalerina jeśtem!" i tańczyć. Albo cały zakres wierszyków recytować. Próbując jednocześnie iść do księdza z żądaniem: "Pożycz mikjofona księdzu!"

I ta mina księdza...

Dorośli. Tacy co patrzą ze skrzywioną miną, tacy uśmiechający się pod nosem i tacy, co zaczepiają dziecko, próbując zwrócić na siebie uwagę. Bo "przecież Ona taaaka słodka jest". I nic, że dziecko się boi wyciągniętych obcych łap. Że się zaczyna drzeć jak opętane, gdy obcy spróbuje uciszyć. Że dziecko mimo tego gadania jest jakoś opanowane i bardzo ludziom nie przeszkadza. 

I ta mina księdza... Jakby się zastanawiał, czy wypada Mu się głośno roześmiać, jak się dwie takie Demolki w kościele zejdą i nad dylematami kościelnymi na głos debatują, czy nie wypada.

Bywa zabawnie. Bardzo zabawnie. Chociaż zazwyczaj wychodzę z kościoła z mocnym postanowieniem "choćby nie wiem co, za tydzień przekonam Panią Babcię i tą godzinkę to z Tobą Demolciu wytrzyma w domu". Trudno tylko Panią Babcię czasem namówić na tą wersję... Bo w domu jest to samo! Tylko tych obcych "ludziów" nie ma. A Demolka się wścieka, bo bardzo lubi do kościoła chodzić. Najlepiej co tydzień do innego. 



*za rączkę znaczy się. Taki ze żłóbka. Dzieciątko.

10 komentarzy:

  1. dużo gada jak na dwa latka . mój 2,5 letni syn ledwo jedno zdanie potrafi sklecić

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie ,że mała chodzi do kościoła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak idę to albo liczę na spokój dziecka, albo na znajomego księdza, któego podobne zachowanie nie przerazi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wiosce to wiesz... Sami znajomi ;) I Ci sami księża od kilku lat. Jeden to od jakichś 30 chyba...

      Usuń
  4. A niech pyta i dobrze :)
    przecież: kto pyta nie (z)błądzi.

    U nas też jest połączone mówienie z oddychaniem i dość szybko się zaczyna (po raz trzeci dość szybko). Ostatnio w kościele najczęściej słyszymy: 'nie rusaj' w kierunku starszej siostry i nawet jak ta stoi jak słup soli.

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie miała gadane... Ale to dobrze, wygadani ludzie mają lżej w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdybym była wtedy w tym kościele, to byłaby chyba pierwsza msza święta na której bym się nie nudziła. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Moj mając, 2 lata wrzucił księdzu 2 zł, a wyjął sobie z koszyka 10... Dobrze, że trafiliśmy na księdza z poczuciem humoru. Chwytaj takie chwile, bo im dziecko większe tym ich mniej:).

    OdpowiedzUsuń