Choroba lokomocyjna u dzieci
Masakra. Jedna wielka masakra. Dzieciak się męczy. Rodzic się stresuje. Rodzic się męczy widząc jak się dziecko męczy. Każda, krótka nawet, podróż potrafi stać się horrorem. Tylko tu nie ma budzącej grozę melodii przed. Tu jest zaskoczenie. Zwłaszcza pierwszy raz. Zwłaszcza jak bezmyślny rodzic nie spakuje zapasowych ciuchów. Dla siebie i dla dziecka... A tu taka wizyta u lekarza ponad godzinę drogi od domu. I poczekalnia pełna ludzi. Zapasowa tapicerka też by się przydała....
Znam jeden sposób. Skuteczny. Coś w stylu szklanka wody zamiast... Odpuścić jeżdżenie. Przesiąść się na rower i pociąg. Wszystko inne jest zawodne w mniejszej, czy większej mierze.
Zaklejony pępek? Ma pozytywy... Dał chociaż czas żeby się zatrzymać. A nie nagłe wymiotowanie bez ostrzeżenia.
Lokomotivy i inne medykamenty? Może to tylko Demolka. Prawie na pewno to tylko Demolka. Ale po nich nawet 5km nie przejechała... Czyli nawet do najbliższego miasteczka... Takiego, co to jak się chce cokolwiek poza chlebem mieć, to już trzeba jechać.
Herbatki imbirowe, miętowe, magiczne opaski i inne takie? Działają na Demolkę tak samo jak na mnie w czasie ciąży. Wspominałam kiedyś, że pół ciąży modlitwy do tronu odbębniałam? No to działają tak samo na nas obie.
Uwielbiam to, że moje dziecko jest już kumate. Że wie co się z nią dzieje. Łączy przyczynę i skutek. Że omijając autostrady jesteśmy w stanie jechać już wszędzie. Byle tylko szybko się zatrzymywać na słowa "stać!", nawet jeśli są ciche. Cichutkie. Ledwo słyszalne. Czasem co 100 metrów się zatrzymywać. Coraz częściej jechać 50 km bez zatrzymywania.
Uwielbiam to, że jest coraz lepiej. Że ostatnie podróże bez katastrof. Że zaczyna Jej przechodzić. Zwłaszcza, że ja koło niej z tyłu nie pojadę... Mnie do końca do dziś nie przeszło. Dalej mnie mdli.









Współczuję.... Mnie od zawsze mdli w samochodzie, autobusie. A ostatnio nawet w pociągu. Od kilku miesięcy mam tak nasiloną chorobę lokomocyjną, że nie jestem nawet w stanie przejechać autobusem miejskim 5 minut, bo już po chwili mam zawartość żołądka pod gardłem.
OdpowiedzUsuńTo okropne jest... Nie raz z uczelni (60km) jechałam na kilkanaście razy... Bo co rusz to musiałam wysiadać :/
UsuńWidzę, że nie jestem jedyna...Okropne to :/ na szczęście moje dzieci nie mają z tym problemu...jeszcze. Ale też mamy kłopot z jazdą samochodem bo Córcia nie lubi swojego fotela...chyba.
OdpowiedzUsuńFotelik ważna sprawa. Przy wyborze miałam ze sobą dziecko. I dobrze, bo ten co wybrałam na podstawie testów i opinii Jej akurat nie pasował. Wierciła się i marudziła. A miałam go za pewniaka do zakupu ;) Plany się zmieniły po jej reakcji i nie żałuję. Samą wsiada, lubi.
UsuńDemolka kilka razy jechała nie swoim fotelem. Niespecjalnie Jej to pasowało ;)
Współczuję. Ja mam chorobę lokomocyjną napadową, że tak ją nazwę. Bywa, że kilka podróży pod rząd nic mi nie jest, a bywa, że po 5 min. zemdlona jestem nie do opanowania. O czytaniu w aucie mogę zapomnieć. Całe szczęście Fiołek nie ma z tym problemu. Zatem w kwestii pomocy dla dziecka nic poradzić nie mogę. Ale może faktycznie w końcu Demolce przejdzie, czego wam życzę. Pozdrawiam serdecznie ;)
OdpowiedzUsuńU nas choroba loko miała ostry przebieg. ujawniła się ok 18 miesiąca ż.c. i każdy nawetmały wyjazd na zakupy czy do lek, to było tak wyczerpujące dla naszego dziecka że mimo iz zawróciliśmy do domu, dziecko do wieczora co chwilę wymiotowało i aż doszło do odwodnienia.. co skończyło się w szpit , od tamtej pory zaniechaliśmy przez ponad pół roku, wożenie córki autem, ( było ciężko, bo mieszkamy na wsi, więc żadnych zakupów z dzieckie, odwiedzin u rodziny, a wizyty lek - domowe..) Ale potem znów zaczęlismy jeździć, najpierw na krótkie dystanse, A teraz udało się i działa u nas wożenie córki ( już 3 letniej) Z PRZODU obok kierowcy w foteliku oczywiście - przejechaliśmy już tak kilka razy trasy po 220 km bez problemów żadnych. Do tego przed planowanym wyjazdem dietka - suche byłeczki + woda. i jest super. Natomiast gdy córcia jeździ z tyłu - nawet na krótkie dystanse max 15 km i jest koszmar, również stawanie co chwila bo ,,mama niedobze!"
OdpowiedzUsuńAgnieszka
Pozdrawiam i zyczę spokoju i cierpliwości
P.S.
UsuńPrzepraszam za błędy powyżej, ale ,,kipi kasza, kipi groch"
Dodam jeszcze, że aby wozić bezpiecznie dziecko z przodu - musi być przy tym fotelu wyłączona poduszka powietrzna!
U nas z przodu się nie da. Bo ja z tyłu nie dam rady jechać :(
UsuńAle na szczęście jest coraz lepiej z Demolką :)
jak to się nie da :P mama za kierownicę hahaha a Demolka obok
Usuńteż Cię kocham :*
Trzymam kciuki by z tego wyrosla. W koncu jak zaplanowac wakacje? Eee wyrosnie. Mamo! Cierpliwosci!
OdpowiedzUsuń:)
Ojj współczuję, sama się męczyłam do 20lat z tą chorobą :/
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Demolce przejdzie w wieku dziecięcym.