Chcę być dobrą mamą.
Siedzę nad kubkiem kawy i rozmyślam. Patrzę na tego dzieciaka, co o dziwo jeszcze śpi. Przez sen gada "jestem tulistworkiem!". Uśmiecha się. Szuka mnie rękami, bo jak zwykle nad ranem odbyła się wędrówka pt. "maminku już się naspałam sama, teraz z Tobą". A ja, jak zwykle, gdy przypadkiem się wyśpię i nie zostanę obudzona w sposób brutalny, mogę na spokojnie nacieszyć się moimi uczuciami do niej. Bo jak wyspana jestem, a nikt po mnie nie skacze, ani nie drze się do ucha, to łatwiej te uczucia usłyszeć. Mocniej poczuć.
Chciałabym żeby kiedyś umiała do mnie przyjść w każdej sprawie. Żebym zasłużyła na jej zaufanie. Żeby miała świadomość, że jestem. Zawsze. Niezależnie od sytuacji. Żebyśmy umiały się dogadać. I wiem, że będziemy się kłócić. Że będzie miała mnie serdecznie dość. Że będzie mnie nienawidzić za zasady, które czasem wydadzą się jej rażącą niesprawiedliwością. Wiem, że nie raz popełnię głupstwo, zrobię coś nie tak, użyję nie tych słów.
Ale... Chcę żeby wiedziała, że jest dla mnie ważna. Żeby nigdy nie miała wątpliwości, że ją kocham. I że dla niej jestem gotowa zrobić praktycznie wszystko.
Chciałabym być dla niej dobrą mamą.
I siedzę dalej nad tym kubkiem kawy. I patrzę dalej na to moje szczęście, co jak się tylko przebudzi będzie dawało tak w kość, że będę prosiła, by już wieczór był. Jak będzie miała "dobry" dzień to będę krzyczeć, wychodzić do drugiego pokoju, czy powtarzać jedną prośbę po 100 razy ze łzami w oczach. Ale... Ale naprawdę chcę być dla niej dobrą mamą. Codziennie.
Chciałabym żeby kiedyś umiała do mnie przyjść w każdej sprawie. Żebym zasłużyła na jej zaufanie. Żeby miała świadomość, że jestem. Zawsze. Niezależnie od sytuacji. Żebyśmy umiały się dogadać. I wiem, że będziemy się kłócić. Że będzie miała mnie serdecznie dość. Że będzie mnie nienawidzić za zasady, które czasem wydadzą się jej rażącą niesprawiedliwością. Wiem, że nie raz popełnię głupstwo, zrobię coś nie tak, użyję nie tych słów.
Ale... Chcę żeby wiedziała, że jest dla mnie ważna. Żeby nigdy nie miała wątpliwości, że ją kocham. I że dla niej jestem gotowa zrobić praktycznie wszystko.
Chciałabym być dla niej dobrą mamą.
I siedzę dalej nad tym kubkiem kawy. I patrzę dalej na to moje szczęście, co jak się tylko przebudzi będzie dawało tak w kość, że będę prosiła, by już wieczór był. Jak będzie miała "dobry" dzień to będę krzyczeć, wychodzić do drugiego pokoju, czy powtarzać jedną prośbę po 100 razy ze łzami w oczach. Ale... Ale naprawdę chcę być dla niej dobrą mamą. Codziennie.









A już nie jesteś? :)
OdpowiedzUsuńSamo myślenie o tym, że chcesz być dobrą mamą oznacza, że nią jesteś :)
OdpowiedzUsuńTeż bym chciała byc taką mamą. Mam nadzieję, że się uda. Chociaż są takie dni, że jestem bardziej niż zwykle wdzięczna za antykoncepcje, bo czasem KoCórka i jej psoty, to za dużo na jedną mnie.
OdpowiedzUsuńDlatego na razie u mnie jedno. Z nią samą czasem wariuję ;)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNa pewno tak właśnie jest i będzie. Ale przyznam, że i ja mam nieraz takie myśli. I podejrzewam, że większość matek ma. Prawda taka, że los matki ciężki jest, bo całe masy tego typu strapień przewalamy przez nasze myśli ;)
OdpowiedzUsuńna pewno juz jestes wspaniala mama i bedzie tak jak piszesz :P
OdpowiedzUsuńpozdr i zapraszam do nas na nowe katy www.swiatkarinki.pl
Dziękuję za te rekomendacje, zwłaszcza ostatnią, bo poszukuję ostatnio jak szalona czegoś dobrego dla dzieci na ukąszenia.
OdpowiedzUsuń