Nocne przygody
Noc ciemna... W oddali sowy hukają. Zdecydowanie bliżej kumkają żaby. A tuż pod płotem ujada pies sąsiadów, który skutecznie sprawdza moją tolerancję dla zwierząt. Niechęć do kupowania wiatrówki też sprawdza.
Dziecko śpi obok. Rzuca się po łóżku. Tu kopniak w nos, tam pięścią w żebra. Czasem w żołądek trafi. Temperatura w domu nie odpowiada... Ilość komarów, które przez pół dnia próbowały zeżreć żywcem tez nie. Leży to dziecko. Macha kończynami. Drapać się próbuje. Znowu. A ja znowu próbuję powstrzymać przed rozdrapaniem skóry. W końcu ile razy można się budzić koło totalnie zakrwawionego dziecka? Ja dawniej horrory oglądałam. Mnie taki widok o poranku szkodzi. Demolce też. W końcu wolałaby rano usłyszeć coś milszego niż: "Czyś Ty do jasnej cholery oszalała?!? Co Ty narobiłaś?!?" i inne donośne okrzyki.
Noc, jak noc. Nie przeszkadza już mi, że raz na ruski rok mi nietoperz do pokoju wleci. Serio. Lubię Gacka. Polata chwilkę, balkon mu szerzej otworzę to sam wylatuje. Ostatnio, żeby i jemu i sobie stresu oszczędzić, odpuszczam nocne otwieranie drzwi balkonowych. Lepiej nam. Mnie i Gackowi.
Ale czy ta durna sowa do reszty oszalała?!? Żeby stanąć na parapecie mojego okna i się drzeć?!? Pal sześć Demolkę, bo tej to nawet syrena strażacka wyjąca 30 metrów od domu nie budzi, ale ja to mam dreszcze przy każdym okrzyku. Wcale to nie przypomina sympatycznego pohukiwania sowy z Kubusia Puchatka. Tamta jakaś mądra była. Ospała, wygadana, ale na tyle inteligenta, że załapałaby szybko, że jest niemile widziana...
Noc, jak noc. Nie przeszkadza już mi, że raz na ruski rok mi nietoperz do pokoju wleci. Serio. Lubię Gacka. Polata chwilkę, balkon mu szerzej otworzę to sam wylatuje. Ostatnio, żeby i jemu i sobie stresu oszczędzić, odpuszczam nocne otwieranie drzwi balkonowych. Lepiej nam. Mnie i Gackowi.
Ale czy ta durna sowa do reszty oszalała?!? Żeby stanąć na parapecie mojego okna i się drzeć?!? Pal sześć Demolkę, bo tej to nawet syrena strażacka wyjąca 30 metrów od domu nie budzi, ale ja to mam dreszcze przy każdym okrzyku. Wcale to nie przypomina sympatycznego pohukiwania sowy z Kubusia Puchatka. Tamta jakaś mądra była. Ospała, wygadana, ale na tyle inteligenta, że załapałaby szybko, że jest niemile widziana...









Fajne macie te nocne przygody ;)
OdpowiedzUsuńI chyba chciałbym doświadczyć spotkania z taką sową na parapecie. Ciekawe czy po takim spotkaniu miałbym podobne zdanie ... ;)
Pierwsza noc fajnie, ale potem to strasznie wkurza. I ten stres czy jak uderzy dziobem w szybę to pęknie szkło, czy nie. :)
UsuńJuż bym umarła ze strachu :P
OdpowiedzUsuńA tam :) Podobno sowy teraz modne. ;) wszyscy mają uszyte, a ja, wiejska burżuazja, żywą ;)
Usuńbardzo miło czytało się Twoje opowiadanie, dobrze że mała ma mocny sen bo jakby do tego dodać płacz dziecka, to by była masakra, a tak to po prostu przygodowa noc. :)
OdpowiedzUsuńA ponoć przy dźwiękach natury śpi się najlepiej :)
OdpowiedzUsuń