Gdzie jeździć quadem?
Polna droga. Z prawej las, zagajnik właściwie. Z lewej pola uprawne i krzaki. Świetne miejsce na spokojny spacer z dzieciakami. O ile jakikolwiek spacer z dzieciakami może być spokojny. Biegną te potwory nieletnie przed siebie. Dwoje dzieci. Jeden opiekun. Gonią i dokazują, bo im wolno. Bo gdzie indziej mogą poszaleć? Pusta droga pokryta kurzem, gdzie tylko raz na jakiś czas rolnik z wozem przejedzie. W oddali traktory słychać. Droga ciągnie się daleko. Każdy pojazd jadący drogą zobaczy się o wiele wcześniej.
Nagle jeden wielki hałas. Od strony lasu. Jedno dziecko udało się złapać w ręce. 3-latek, chudy strasznie, zwinny jeszcze bardziej, ale się udało. Doskoczenie do drugiego było trudniejsze. Druga strona drogi. Niemożliwe. Wykrzyczane w pośpiechu "stój!" i nadzieja, że strach sparaliżuje dziecko i się nie ruszy z miejsca...
Z pomiędzy drzew wyjeżdżają quady. Cztery. Jeden za drugim. Kierowcy nie patrzą na nic. Że jeden zdążył mnie uderzyć lusterkiem? Nieważne. Ostatni gratis środkowy palec pokazał. Że z dzieciakiem na rękach upadłam? Nieważne. Ważne, że zabawa dobra...
****
Jestem wieśniak. Urodziłam się na wsi. Mieszkam na wsi. Nienawidzę wsi, a jednocześnie kocham ją z całego serca. Taka toksyczna relacja.
Wstaję czasem o świcie, bo wiejskie życie tego wymaga. Wiem co to znaczy iść zwierzęta na łąkę wygnać. Wiem jak się krowy doi. Strach i emocje, gdy podczas wyprawy na czernice człowiek dzika zobaczy też znam. Wiem, że najpiękniejszym widokiem świata jest wielki jeleń wynurzający się z porannej mgły, a najlepszą kołysanką kumkanie żab w połączeniu z dźwiękami wydawanymi przez świerszcze. Wiem, jak w kość potrafi dać całodzienna praca w polu. Dzień po dniu. Tydzień po tygodniu. Z nadzieją, że pogoda dopisze. Wiem też, ile to wszystko pracy kosztuje.
I przeraża mnie to, że gdy tylko się cieplej zrobiło mnóstwo mieszczuchów wzięło sobie za punkt honoru zniszczyć efekty pracy. Jak tylko się ciepło zrobiło to pojawiły się quady na krakowskich rejestracjach, które totalnie bezmyślnie* jeżdżą ludziom po polach. Niszczą tym samym pracę całych rodzin. Bo to, że nie ma wysokich łanów zboża nie znaczy, że tam nic nie rośnie. To co wygląda jak piękna, zielona, równa łąka często okazuje się odmianą zboża.
Po to są polne i leśne drogi, żeby po nich jeździć. Ale nawet wtedy konieczne jest zachowanie jakiegoś rozsądku. Odrobiny chociaż... A nie wyjeżdżanie z lasu z pełną prędkością, nie patrzenie na nic i stwarzanie zagrożenia dla ludzi.
****
Od opisanej na początku sytuacji minęło wiele lat. A ja do dziś na widok quada słyszę swój przeraźliwy krzyk. Do dziś pamiętam strach o siebie i braci. Gówniara byłam. Miałam dzieciaki pod opieką. Do dziś trudno mi uwierzyć, że żaden z kierowców się nie zatrzymał... Nawet nie zwolnił.
Co roku wariatów na quadach jest więcej. Bo po co płacić za wjazd na zabezpieczony i odpowiednio przygotowany teren, skoro można za darmo pojeździć po polach uprawnych, prywatnych łąkach i lasach...
*bo chyba nie celowo?!?









Nosz ręce opadają :/ Ale w Rogalinie też przeryli łąki i zjazd do tychże... Teraz zjazd wózkiem tą trasą to masakra :/
OdpowiedzUsuńZatłukła bym jednego z drugim. Trzeciego z czwartym też bym zatłukła.
OdpowiedzUsuńToż jak my z dziećmi na spacer,to każde w inną stronę, w innym kierunku i nie ma metody, by ich w kilka sekund na pobocze ściągnąć wszystkich ...
Aż mi się włos na karku zjeżył ... wrrrrrrr
Długo potem płakałam z ulgi, że wszystko "ok" ...
Usuń