Majówkowy relaks
Czas odpoczynku, wycieczek, wygłupów i zbierania stokrotek.Ja ucząca się jeździć na motorze. Demolka wznosząca dzikie okrzyki i gnębiąca otoczenie swoją paplaniną.
I wypad wspólny. Do Krosna, na zawody balonowe. Wujkowie, Dziadkowie, ja z Demolką. 2 samochody, 2 godziny drogi w jedną stronę. 12 godzin śmiechu, pisków, biegania i kłócenia się.
Próba przekonania dziecka, że dmuchany potwór wcale nie zjadł wujków, a oni weszli mu do paszczy tylko dla zabawy, to wyzwanie.
Próba wytłumaczenia, że ta wielka karuzela to nie dla maluchów, okazała się wyzwaniem jeszcze większym. Bo cóż... Demolka? Na takiej małej? "Dla dzidziulków?" Foch zdecydowanie utrudnił współpracę. Wybawieniem okazały się samochodziki, gdzie ku radości wujków i Dziadka, kierownica nie stanowiła większego wyzwania dla Demolki. Oj, nasłuchałam się, że pewnie wcześniej Ona za kierownice wsiądzie, niż ja...

Właściwy plan podróży nie wypalił. Porywisty wiatr okazał się przeszkodą dla zaplanowanych zawodów balonowych. Na szczęście, kilka załóg postanowiło się chociaż pokazać i zademonstrować rozkładanie balonów i krótkie loty. Z 50-u załóg jakieś 4-5... Ale, że żadne z nas maniaki, to nam to do szczęścia wystarczyło! Zwłaszcza, że innych atrakcji było mnóstwo. "Ludziowe konfetti"na kolorowych spadochronach pięknie tańczyło na tym wietrze. I niby się wie, że to ludzie z doświadczeniem, że potrafią... Ale serce mi stawało jak zaczynali się kręcić w powietrzu, czy bardzo szybko spadać na dół!
Nad nami cały czas latały samoloty, szybowce i paralotnie. Tylko świszczało jak przelatywali nisko, czy pikowali w dół, by się poderwać nad ziemią. Potem piszczały stada nastolatek próbujące za wszelką cenę zagłuszyć zespół Enej...
A Demolka? Demolka dorwała kucyka i tradycyjnie już, nie rozstawała się z jego grzbietem dopóki nam gotówki w kieszeniach wystarczało... A że nie wystarczyło na specjalnie długo, to zdążyła w pewnym momencie zwiać do hangaru z zamiarem wejścia do samolotu. Biegnąc krzyczała głośno:
"Panie pilocie! Dziura w samolocie!"
Tak, piloci stali obok samolotu. Nie... Nie tłumaczyłam, że to słowa z wierszyka. Za bardzo się śmiałam z min jakie mieli!



.jpg)
.jpg)











Szkoda, że pogoda nie dopisała, ale przynajmniej kilka balonow sie zaprezentowało:). Ja sie wcale nie dziwę, Demolka to duża dziewczyna, a tu jej na karuzelke dla noworodków kazali isć:-p
OdpowiedzUsuńSama bym się na takie puszczanie balonów wybrała... Nawet jeśli by była do kitu pogoda ;p
OdpowiedzUsuńFajna impreza. Miły czas spędzony z rodziną. Tylko pozazdrościć... ;)
OdpowiedzUsuńnice info i like this page
OdpowiedzUsuńNice Page and Post. Still wait The update
OdpowiedzUsuń