Poradnik: Jakie zajęcie dla ciekawskiej dwulatki?
Wymagania sprzętowe:
-doniczka
-ziemia
-ziemia
-nasiona o krótkim czasie wzrostu*,
-łopatka i grabki
-odzież ochronna, najlepiej nieprzemakalna
-łopatka i grabki
-odzież ochronna, najlepiej nieprzemakalna
Sposób wykonania:
Dać dziecku zestaw i odsunąć się na bezpieczną odległość. Najlepiej oddelegować Dziadka, lub innego osobnika ogarniętego ogrodniczo, żeby dopilnował +/- prawidłowej kolejności działań.
Efekty:
1. Cały chodnik zasypany ziemią
2. Całe dziecko mokre i oblepione ziemią - może też urośnie?
3. Dziadek z wodą nalaną do butów.
4. Nasiona wysiane punktowo - wszystkie na środku doniczki.
5. Radość dziecka i święty spokój matki**
6. Dwulatka, po rozmowie z Dziadkiem, robiąca matce wykład o godecjach, cyniach, daliach, liliach i ich potrzebach. Niektóre nazwy matka usłyszała chyba po raz pierwszy w życiu.
7. Chwalenie się doniczką każdemu, kto tylko wejdzie na teren podwórka. Czy tego chce, czy nie chce. Jak nie chce, to dwulatka będzie się darła i jojcyła tak długo, aż dla świętego spokoju zachce.
Wnioski:
1. Nie wiem po kim, nie wiem dlaczego... Naprawdę Ją to cieszyło! Niech mi jeszcze raz ktoś powie "cała mama" to wyśmieję. Do dziś nie cierpię żadnych ogrodniczo-polowych prac, a ziemię, czy błoto uznaję tylko w maseczce.
2. Jako osobnik z wybitnym talentem pozwalającym na ususzenie nawet kaktusów, nie pojmuję tego zapału... Regularne podlewanie "ogródka" jest jednak prostsze, niż opieka nad zwierzakiem, a nauka odpowiedzialności i pamiętania o obowiązkach jest.
*dla ignorantów ogrodniczych, takich jak ja, polecam zdać się na kogoś w sklepie
**zauważcie, że o Dziadku nie wspominam!
4. Nasiona wysiane punktowo - wszystkie na środku doniczki.
5. Radość dziecka i święty spokój matki**
6. Dwulatka, po rozmowie z Dziadkiem, robiąca matce wykład o godecjach, cyniach, daliach, liliach i ich potrzebach. Niektóre nazwy matka usłyszała chyba po raz pierwszy w życiu.
7. Chwalenie się doniczką każdemu, kto tylko wejdzie na teren podwórka. Czy tego chce, czy nie chce. Jak nie chce, to dwulatka będzie się darła i jojcyła tak długo, aż dla świętego spokoju zachce.
Wnioski:
1. Nie wiem po kim, nie wiem dlaczego... Naprawdę Ją to cieszyło! Niech mi jeszcze raz ktoś powie "cała mama" to wyśmieję. Do dziś nie cierpię żadnych ogrodniczo-polowych prac, a ziemię, czy błoto uznaję tylko w maseczce.
2. Jako osobnik z wybitnym talentem pozwalającym na ususzenie nawet kaktusów, nie pojmuję tego zapału... Regularne podlewanie "ogródka" jest jednak prostsze, niż opieka nad zwierzakiem, a nauka odpowiedzialności i pamiętania o obowiązkach jest.
3 dzień z rzędu nasiona podlewane bez przypominania! Rano i wieczorem!
**zauważcie, że o Dziadku nie wspominam!















O, mój też lubi takie zabawy :D Ja zdecydowanie mniej.
OdpowiedzUsuńchyba zacięcie ogrodnicze ma po dziadku, co? :)
OdpowiedzUsuń"Nie wiem co chcę robic, ale chcę jak Dziadek! " ;)
UsuńCzęsto zdarzają nam się takie dni, chociaż faktycznie kwiatki to Ona lubi :)
Ahh, tylko tego dziadka brak, całą resztę jestem w stanie zorganizować :D
OdpowiedzUsuńpóki co dziewczę pilnuje mi szczypiorku, nie zapominając by z każdego sprawdzenia jak rośnie przynieść kilka piórek ;)
Znajdź sąsiada ;-)
UsuńA Isia niech wcina na zdrowie!
Podsunę kuzynce :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie zajmuje czas dzieciakowi :)
UsuńJa też nie znoszę prac w ogródku; za to KoCórka nie dawno oświadczyło, że zostanie rolnikiem :p
OdpowiedzUsuńKurczę , u nas takie same efekty :)
OdpowiedzUsuńMój synek lubi takie kreatywne zabawy w ogródku... podlewa, kopie, grabi a później tatuś przyjeżdża z pracy i łapie się za głowę, że będzie musiał posiać na nowo trawę ;)
OdpowiedzUsuń