Poradnik: Jak obrzydzić komuś jazdę autokarami?

12:26 Elenka 12 Comments

Wymagania sprzętowe:
-dwugodzinna podróż autokarem*


Sposób wykonania:
1. Po wejściu narzekać, że deszcz... Że się zmokło. Po czym przebierać koszulkę. Tak, nie wierzchnią, tylko tą bezpośrednio na ciele.
2. Piłować paznokcie u rąk. W międzyczasie przegryzając owoce, bo przecież zdrowe odżywianie jest ważne.
3. Tysiąc razy przepakowywać swoje bagaże. Dla spotęgowania efektu łącznie ze zużytą bielizną osobistą.
4. Można kaszleć. Głośno i donośnie. Tylko pod żadnym pozorem nie zasłaniać ust!

Jak babsztyl zaczął zdejmować buty i skarpety to całkiem wymiękłam. Na szczęście na moje pytanie, czy ma zamiar zadbać w autokarze również o paznokcie u stóp, baba odpuściła... Zajęła się marudzeniem pod nosem o "niewychowanych i czepliwych gówniarach".


Efekty:
Wystarczy odczuwanie zapachów i dźwięków. Nawet obraz nie jest konieczny. 
O emocjach to ja może wspominać nie będę. W samym żołądku je czułam. Wiele godzin po podróży nadal je czułam... Wysiadać chciałam po pierwszych kilkunastu minutach.


Wnioski:
Baba wyglądała "normalnie", taka standardowa pani w średnim wieku, co to pewnie nikt by nie zwrócił na nią uwagi, gdyby nie to zachowanie, które potem zaprezentowała. Ludzie potrafią zaskoczyć.
Skoro wszyscy nosy zatykali i oczami wywracali to dlaczego NIKT się nie odezwał? Ja wysiadałam w połowie trasy, reszta męczyła się jeszcze minimum godzinę...



Tak... Babsztyl zrobił wszystko. Niestety na autostradzie opcja wysiadki nie była możliwa. A ja chyba dostałam lepszą motywację do prowadzenia auta, niż marudzenie Małża...




*Najlepiej jeśli w pierwszym założeniu ma trwać jedną godzinę

12 komentarzy:

  1. Współczuję. Dobry przykład na to, jak różni otaczają nas ludzie... Ja przez 5 lat studiów średnio raz w miesiącu spędzałam w autokarze ciurkiem ok.5 godzin i nie mogę sobie przypomnieć tak ekstremalnych przykładów jeśli chodzi o towarzyszy podróży... Chyba szczęście miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżdę często... Różni ludzie się trafiają. Jak ktoś "nieświeży" to nie raz kierowca nie wpuścił, ale tu Baba przegięła. Straszne to było!

      Usuń
  2. Ja najeździłam się kiedyś do liceum autokarami..matkooo... jak mieszkasz w małej miejscowości to taki autokar jest bardzo rzadko, więc trzeba było na przykład wcześnie wstać żeby zdążyć na 8 do szkoły. Zimno, telepało w takim starym rupieciu i jeszcze wlekł się 60km/h. O ludziach nie wspomnę...Znasz to skądś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja takie warunki mam tylko pierwsze 10 km ;) Potem luz... Duża firma przewoźnicza, wygodne autokary. Zazwyczaj zachwycona jestem, bo tanio i wygodnie, a tu "psikus" ostatnio.

      Usuń
    2. Ja miałam 30km i takich sytuacji jak Twoja była masa ;) ..
      U mnie wygodne też były, ale jeździły tylko trasą krajową, a do mnie trzeba z tej trasy zjechać, więc szkoda im autobusu (chociaż droga wcale nie jest zła) i dawali w większości rozklekotane ;) Może teraz się polepszyło, wiem, że jeżdżą busy i płaci się chyba mniej niż za autobus.
      Teraz to już tylko samochód :) Nie wiem co zrobię z Olą, ale to jeszcze kilka ładnych lat do liceum, na pewno nie będę chciała żeby traciła w ten sposób czas.
      Myślałaś o przedszkolu dla swojej Oli? Zboczyłam z tematu :)

      Usuń
    3. Wyślij mi maila, bo nie znalazłam adresu u Ciebie ;)
      W skrócie: ja chcę, Oli chce, przedszkole nie ma miejsc i dwulatki nie przyjmą :/

      Usuń
    4. Adres bloga? Nie ma co czytać ;) http://oduperelkach.blogspot.com/
      Ja z kolei nie mogę znaleźć Twojego mejla.

      Usuń
    5. blogmommylife@gmail.com ;-)
      O e-mail mi chodziło, bo na blog zaglądam regularnie :)

      Usuń
  3. O mamuńciu... Raz tylko trafiłam na zasmrodzony autobus - wszyscy ludzie stali jak najbliżej kierowcy, natomiast smrodek zalatywał od pana żula zalegającego na siedzeniach z tyłu pojazdu. No, ale to był pan żul, a tutaj niby zwykła baba - o bleeee. Ludzie kultury nie mają!

    OdpowiedzUsuń
  4. Komunikacja miejska, nie dziękuję....
    Dobrze, że mam prawko od 7 lat...
    Jedyna podróż jaką planuję to dla dzieciaków atrakcja jazdy pociągiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Akcja-rewelacja. Po pierwszym dziwnym zachowaniu lub zapachu głośno i wyraźnie komunikowałabym, że mam chorobę lokomocyjną i zaraz będę rzygać-na babę!

    OdpowiedzUsuń