Bajka o skarbie
-Maminku bajkę!
-Połóż się córcia...
-Maminku bajkę... O skarbie bajkę. Ulubioną. Najfajniejsiejszą.
I opowiadamy sobie bajkę o Skarbie. Średnio z 10 razy w tygodniu. I za każdym razem ta pełna fascynacji mina u Demolki...
-Dawno, dawno temu była sobie dziewczyna.
-Królewna!
-Może być królewna. Najbardziej na świecie kochała tańczyć. Najchętniej nie robiłaby nic innego, ale jak każda królewna musiała chodzić do szkoły i się uczyć. W szkole poznała chłopca, który najbardziej na świecie kochał wodę - pływanie i rybki.
-Królewicza!
-Dobrze, królewicza. Królewicz się zakochał. Zaczął zapraszać królewnę na bale, wspólne wycieczki. Ona coraz częściej myślała, że ten królewicz to taki całkiem fajny jest. Potem dostała piękny pierścionek i zaczęli szykować królewski ślub. Piękna sukienka, wspaniała muzyka, śliczne kwiaty. Wszyscy byli bardzo szczęśliwi. Królewna z królewiczem zostali Małżem i Zołzą i myśleli, że mają wszystko, co tylko im trzeba. Po pewnym czasie stwierdzili, że potrzebują jednak skarbu. Takiego najprawdziwszego na świecie. I najdroższego. Marzyli, chcieli, starali się o Skarbka... Jak dowiedzieli się, że Skarbek zaczął rosnąć w brzuszku królewny to radości i łzom szczęścia nie było końca.
Potem brzuchol zaczął rosnąć, a mały Skarbek coraz bardziej się rozpychać... Jakąś dziwną gimnastykę wyprawiał, bo niedługo brzuch zaczął skakać na wszystkie strony! Małż przykładał ucho do brzucha, a tu brzuch go kopie! Królewna rękę kładła, a tu Skarbek na drugą stronę brzucha uciekał. Brykał, fikał i czasami naprawdę dokuczał! Kładła się królewna spać, a tu takie kopniaki, że co się położyła, to już musiała do łazienki biec siku.
Skarbek miał też swoje pomysły i żądania. Cóż... Dla najdroższego Skarbka świata Królewna i Królewicz chcieli wszystko co najlepsze. Brzuch chciał mandarynki? To były mandarynki. Ciastka w środku nocy, gofry na śniadanie... Oj, naprawdę dziwne rzeczy ten Skarb chciał. I o dziwnych porach! Nawet w środku nocy.
Ale wiesz, co? Ten Skarb rósł bardzo szybko! Królewna, po kilku miesiącach, wyglądała jakby połknęła arbuza w całości! I zaczęło być ciężko... Siły już nie miała. Skarb urósł na tyle, że mógł sobie radzić poza brzuchem. Postanowił wyjść na świat i przywitać się ze wszystkimi. Pojechali do szpitala, a tam Pani doktor pomogła wyjść. Skarb był dziwny... Fioletowy. Śliski. Jakiś taki...
-Maminku!
-No co? Skarb był dziwny, ale dla Królewny i Królewicza najpiękniejszy na świecie. I najdroższy. I najbardziej kochany, nawet jak się zaczął drzeć.
Królewna z Królewiczem popatrzyli na siebie, popatrzyli na Skarba i stwierdzili, że teraz to mają wszystko co im trzeba. I nawet jak czasem Skarb sprawia okropne kłopoty i daje w kość, nawet, gdy swoim zachowaniem sprawia przykrość i wszyscy się złoszczą, to zawsze zostaje Skarbem. A Skarb to coś najdroższego i najcenniejszego, co tylko może być.
-Śpij dobrze Skarbie... Do jutra.









Piękna bajka :) Nie dziwię się, że Demolka chce jej słuchać cały czas.
OdpowiedzUsuńO jej <3 piękna :D... rozmarzyłam się :D
OdpowiedzUsuń