Wybór przedszkola
Z jednej strony ogromna potrzeba Demolki, by spędzać czas z dziećmi. Bawić się, poznawać świat, usamodzielnić się trochę, jakąś odmianę mieć.
Z drugiej strony moja kwocza natura i mnóstwo wątpliwości po odwiedzeniu okolicznych przedszkoli i żłobków. Kilku, bo wielkiego wyboru u nas nie ma. Kilku, czyli takich do których i tak trzeba dojeżdżać, więc musiałabym przełamać swoją ogromną niechęć do prowadzenia samochodu. A to nie będzie dla mnie łatwe.
-Jasiu, bo dostaniesz karę!
Woła Pani zza biurka, znad kubka kawy. Do chłopca, któremu drzemka poobiednia chyba nieodpowiadała, a tę bajkę w tv to on już widział...
-Ile kompletów ciuszków najlepiej mieć w przedszkolu?
-A to się moczy jeszcze?!? Takich nie przyjmujemy!
-Nie moczy, ale to dziecko. W pierwszych dniach z wrażenia się może zdarzyć. Poza tym przy jedzeniu, malowaniu, zabawie może się ubabrać...
-Tak właściwie to w młodszej grupie dzieci rysują raczej kredkami. Wie pani... Farby to by się pobrudziły jeszcze. Czyste zabawy lepsze.
-Nie biegać! Nie krzyczeć! Nie skakać!
Menu? Zupa mleczna, parówki, kanapki z nutellą, dużo białego pieczywa. Taki standard? W ani jednym nie było propozycji wody do picia... Ani raz suszonych owoców na listach nie zobaczyłam. Świeże pojawiały się sporadycznie. To chyba w ramach walki z anoreksją. Zasuszonych wieszaczków po takim menu to trudno się spodziewać. Chyba, że stara zasada: pulchne dziecko to zdrowe dziecko.
A wiecie co mnie najbardziej stresuje? Rodzice, którzy nie chcą zmian. A może chcą, tylko dalej żyją w świecie, gdy nauczyciel, pedagog to był "ktoś" i najlepiej to się nie wychylać. Przychodzą i tylko potakują przedszkolance. Nie wypytują, nie wymagają. Nawet, gdy coś im nie odpowiada to się nie wychylają ze swoim zdaniem, "bo co ja tam się kłócił będę, jak i tak mnie nikt nie poprze". I nie próbują wspólnie działać, wspólnie pomagać placówce, by jak najlepiej umiała zając się ich dziećmi. Wypytują tylko o godziny, ceny, zajęcia dodatkowe. Tak jakby nie istniały sposoby spędzania czasu, spacery, zabawy, filozofia, czy metody postępowania w sytuacjach konfliktowych.
Małe dziecko, mały problem. Skoro już na etapie przedszkola mam problemy, to strach co będzie dalej.
PS. Nie, nie chcę żeby przedszkole mi wychowywało dziecko. To moje zadanie. Marzę tylko, by te kilka godzin były dla Demolki czymś więcej, niż przechowaniem jej.









U nas mamy tylko jedno przedszkole do wyboru - więc szału nie ma. Zobaczymy jak nam się tam spodoba i czy nie będzie tak jak w tym opisywanym przez Ciebie.
OdpowiedzUsuńAż się włosy jeżą jak się czyta Twoją notkę... Nutella? Serio? A potem jest "walka z otyłością u dzieci" -.-
W swojej miejscowości mam jedno, ale mają w statucie, że dziecko w momencie zapisu ma miec 3 lata skończone... Cóż, kłócic się z tym nie będę, bo w pełni rozumiem dyrekcję - dzieci dużo i zerówkę musi przyjąc całą. A nam nie przysługują żadne "punkty" do zapisu.
UsuńInna sprawa, że Demolki nie widzę wśród 6-latków. Ani fizycznie, ani emocjonalnie sobie raczej nie da rady w takiej grupie.
niestety, to jest też jeden z powodów, dla którego się waham.
OdpowiedzUsuńi jak ktoś u mnie napisał, więcej tego kieratu ząbki, rączki, fartuszki, jedzenie, plac zabaw itd niż wartościowej edukacji.
kurcze no ;/
U mnie nie jest tak tragicznie. Nutelli nie dają, zawsze na kanapkach są warzywa. Codziennie jakiś owoc. Czyli jedzenie zdrowe. Nie ma problemu jak zdarzy się jakiś wypadek w majtki, czy też zalanie. Ja sobie chwalę przedszkole.
OdpowiedzUsuńJa wiem, że sa niektóre naprawde super :) Ale przyznaję, że mega mi podcięło skrzydła jak zapoznałam się z niektórymi w promieniu tych 15km...
Usuńz tymi jadłospisami yo kompletna porażka:/
OdpowiedzUsuńCiężka sprawa. Z mojego doświadczenia wynika, ze w placówce typu żłobek-przedszkole (ale w szkole też) najważniejsze są wychowawczynie. Jeśli one są rozsądne to będzie dobrze. A jeśli są tam "za karę" to rodzice nic nie poradzą, będzie źle :(.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z tym w 100%!
UsuńMam jednak wrażenie, że jak rodzice będą "cisnąc", to i nauczycielom się bardziej zachce.
Straszne takie przedszkola.... A może jakieś prywatne ? W miare "nowoczesne".... ale to znowu pewnie duże koszty....
OdpowiedzUsuń