Marzenia małej dziewczynki
Jako dziecko marzyłam o grze na skrzypcach. Nie było dla mnie piękniejszego dźwięku. Wywijałam palcami i udawałam, że gram. Jako sześciolatka byłam gotowa wziąć na siebie znienawidzone mycie podłóg, byle namówić Pana Dziadka na wożenie mnie do szkoły muzycznej. Niestety, bariery logistyczne okazały się nie do pokonania. Rozumiałam. Dalej rozumiem... I wciąż pamiętam o tym marzeniu i czuję jakiś taki żal, że nie mogłam spróbować.
Demolka kocha zwierzaki. To typ, co boi się psów, ale wyściska każdego kota, przytuli się do cielaka, a małą kozę złapie za szyję i będzie tłumaczyć, że powinna więcej mleka pić, żeby jej rogi urosły. Ot, taka wiejska dziołcha, co ze zwierzakami jest za pan brat. Ma okresy szału na różne gatunki. Raz humbaki, raz jaguary. Przychodzą nagle, potem równie nagle znikają. Tylko te konie zawsze wracają... Odkąd jest bardziej kumata, to się ślini do nich. Szuka po książkach. Piszczy, gdy w polu u sąsiada widzi. Zbiera te swoje figurki, maskotki. Konika na biegunach traktuje jak świętość najwyższą i tknąć nie pozwala. Maszeruje kilometry byle do stajni wujkowi wleźć i pogłaskać starego Kasztanka... Ilość godzin, które to dziecko spędziło oglądając zdjęcia koni w internecie jest hmmm... zdecydowanie za duża na jej wiek. Ale że to sprawdzony i niezawodny sposób na odwrócenie uwagi od wszystkiego, to przyznaję się! Cała rodzina się przyznaje, że metoda wykorzystywana jest często. Może za często nawet. Podobnie jak wersja "Demolka kochanie, daj mi dziś święty spokój, to w piątek pojedziemy razem do koników". Do wczoraj była sadzana tylko na dużych koniach. W końcu udało się znaleźć kucyki. Daleko. Jak na moje standardy to za daleko. Standardy mi się zmieniły, gdy usłyszałam radosne powtarzanie całą, prawie godzinną, drogę "do koników jadę!". A potem przepadłam całkowicie, gdy zobaczyłam jej minę i to, że aż się trzęsie z emocji. I z każdym okrążeniem padoku ta radość jest coraz większa.
![]() |
| Demolka na Julci |
Nie wiem na ile Demolkowe pasje z "teraz" przetrwają. Nie wiem, ile marzeń będzie zwykłym słomianym zapałem. Jednak bardzo chcę pozwalać Jej na szukanie. Nie próbując, nie będzie wiedziała, czy to naprawdę ją cieszy. Żeby kiedyś nie czuła żalu, że może to właśnie TA pasja była. Zwłaszcza, że przynajmniej na razie wersja "maminku, maminku! Ja tak baldzio ploszę!" zdarza się sporadycznie. Właściwie to poza końmi i zakupami w obuwniczym wcale się nie zdarza.
Zdjęcia zrobione w stadninie "Koński Ogródek", która okazała się strzałem w dziesiątkę. Demolka od razu poczuła się tam jak u siebie, a ja byłam zachwycona podejściem właścicielki, która przy oprowadzaniu na kucyku poopowiadała Demolce o koniach i ich zwyczajach.





.jpg)
.jpg)









Bardzo super, należy rozwijać pasję od najmłodszych lat :)
OdpowiedzUsuńSuper Demolka
To wspaniale jak dziecko ma swoje pasje i gdy możemy (my rodzice) pomóc je realizować :)
OdpowiedzUsuńPóki jest możliwośc, to chcę pomagac ile się da :)
UsuńTeż chciałam grać na skrzypcach... No cóż - nie pykło.
OdpowiedzUsuńOby Demolce marzenia się spełniały, w miarę możliwości oczywiście :)
pięknie ukierunkowana pasja.
OdpowiedzUsuńmoja koleżanka ze studiów także interesuje się końmi, od małego w siodle.
uwielbia to i ma niesamowitą więź z końmi.
Konie uważam za cudne stworzenia, ale jeździc raczej nie umiem. Z Demolką będziemy razem na lekcje chodzic jak podrośnie ;)
UsuńSuper ze córcia zadowolona z koników :)
OdpowiedzUsuńKonie.. gdy je widzę przypomina mi się ubiegłoroczna droga na Morskie Oko. Bryczek tam jak mrówek. Moje dziecko podczas wyprawy płakało rzewnymi łzami gdy tylko słyszało tupot tych zwierząt bo jak twierdził ŚMIERDZĄ! za to inne zwierzęta toleruje ale krowom i koniom mówi stanowcze nie:-p
OdpowiedzUsuńSerio?!? :D
UsuńMoże zaniedbane jakieś były...
Każdy lubi co innego :)