Samochwała w kącie stała

12:44 Elenka 14 Comments

O dziecku opowiadała.

-Córcia, a powiedz wierszyk o kotku! No powiedz... Przecież umiesz. No mów! W pokoiku... Ona umie! Ja nie wiem czemu ona nie chce. Naprawdę umie!
A dziecko speszone próbuje się chować za mamą... Bo mnie pierwszy raz na oczy widzi!

-Co za wstyd...  On nie moczy spodni już z pół roku... Zabawił się. Na rok się odpieluchował!
A nikt przed tłumaczeniami mamy nie zwrócił uwagi, że się "przydarzyło". Dziecko, zdarza się.

-A powiedz pani jeszcze czego się nauczyłaś w przedszkolu ostatnio?
I nie ważne, że ja to ze swoim dzieckiem przyszłam i to drugie to mnie interesuje tylko w tym zakresie, że podeszło do Demolki i zaproponowało wspólną zabawę. 


Nie jeden raz mnie kusiło, żeby podpuszczać, czy prosić Demolkę, by pochwaliła się, że coś potrafi... Bo dumna jestem! Ot, taka zwyczajnie niezwykła i niesamowita rodzicielska duma, że ta oto moja rozdarta, rozpieszczona, niezdarna, rozkapryszona (z podkreśleniem, że moja) jędza kolejną sprawność, czy umiejętność nabyła. Wiecie, to nie chodzi o to, że ona tak, a inne dziecko jeszcze nie. Bynajmniej! Tylko, że Ona już! I nie ważne czy, i kiedy, ktokolwiek inny na świecie. Taka chęć podzielenia się swoją dumą z całym światem. 

Czasem nie zdążę się w język ugryźć. Po prostu. Zazwyczaj jednak na czas sobie przypominam sobie o dwóch rzeczach:
Po pierwsze, jak sama wyłam, że za cholerę nie chcę wierszyka w przedszkolu mówić, i że wszystkie występy, gdzie miałam cokolwiek ponad tańczenie robić to dla mnie horror był. Taki horror z płaczem, bólem brzucha i niesamowitą ulgą po. I mi się odechciewa nakłanianie Demolki do popisywania się. Będzie chciała, to sama się pochwali czymś. W swoim czasie. Bez stresu. Kiedy sama będzie chciała. I komu będzie chciała.

A po drugie, niejednokrotnie sama mam głęboko w poważaniu umiejętności innego dziecka, nawet tego z rodziny. Wolę się dowiedzieć, gdzie najlepsze wyprzedaże i co ktoś o sytuacji gospodarczej kraju myśli. Cokolwiek niezwiązanego z dziećmi. W końcu jak rozmawiam z dorosłym to wolę dorosłe tematy. Dlaczego więc sama miałabym kogoś zadręczać milionem opowieści o cudowności Demolki*? Cudowności totalnie względnej, bo istotnej głównie dla mnie i Małża. 

Dowartościowywanie się rodzica umiejętnościami i osiągnięciami dziecka? Brak umiejętności rozmowy na inne tematy? Ewentualnie dokładna lustracja i porównywanie całego otoczenia zamiast skupienie się na tym, żeby z tym dzieciakiem sensownie spędzić czas. A niby po to na place zabaw się chodzi. Dla dziecka. A nie po to, by opowiadać wszystkim jak wspaniałe jest dziecko, czy też by móc potem dokładnie omówić, co kto potrafi i jak jest ubrany. 








*tu wchodzicie, bo chcecie. Na własną odpowiedzialność.

14 komentarzy:

  1. Droga mamo czy możesz mi powiedzieć coś o spodniach z parzenicami Twojej córy ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę dużo i to dobrego. Jestem z nich mega zadwolona, a Demolka chyba jeszcze bardziej. Grube tak akurat na teraz, bo na upały to już za ciepłe.
      To z Bomali.

      Usuń
  2. oj też się często gryzę w język- ale moje dzieci są bardzo asertywne- jak nie to nie i koniec- chwalą się zazwyczaj w najmniej oczekiwanym momencie- a my robimy wielkie oczy że coś potrafią :) Chyba lubią nas zaskakiwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak dziecko samo się pochwali i wtedy ktoś to dostrzega (sam z siebie) to dopiero miłe :)

      Usuń
  3. Takie rzeczy to z głową, do babć, dziadków czy najbliższej cioci jak najbardziej. Oczywiście przy założeniu, że dziecko chce. A jeśli nie, to nic na siłe. Mój młody lubi sie chcwalić i sam nieraz proponuje, że komus powie wierszyk, staram się nie ingerować i nie zaczynac tematu zamiast niego. Wiadomo nie zawsze wychodzi, ale jest jedna zasada. Jako rodzic znamy własne dzieci i ich bariery, więc bezpieczniej byłoby ich nie przekraczać, nawet jeśli to oznacza, że nie pochwalimy się pociechą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kwestia sytuacji. Chwalenie do obcych ludzi, dziecka które zdecydowanie nie chce się "popisywac" to momenami jakieś dręczenie przypomina...

      Usuń
  4. Spodnie ma Demolka superowe. A co do pochwał, jeszcze trudno mi się opanować...jeszcze krótko jestem rodzicem, żeby po prostu ugryźć się w język. Natomiast zaskoczyła mnie Twoja reakcja na inne dzieci... z rodziny tym bardziej! Ja uwielbiam dzieci, lubię słuchać jakie nowe umiejętności nabyły przez czas, kiedy się nie widzieliśmy. Lubię oglądać blogowe dzieciaczki szczególnie te młodsze i uśmiechać się i wspominać. Lubię po prostu. Odkąd mamą zostałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza godzina ok... Ale jak cały dzień słyszę tylko i wyłącznie o dziecku to mam serdecznie dośc ;)
      Chyba przede wszystkim kwestia w jaki sposób te pochwały i informacje są serwowane.

      Usuń
  5. Ze mną ludzie czasami (bloga nie liczę, tu się płodzę słownie) siłą wyciągają informacje o osiągnięciach pierworodnego... Nie wiem czy to strach przed spojrzeniem w stylu "a ta to już tylko o dziecku gadać potrafi" czy może jednak to fakt, że jestem miła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może fakt, że pomimo, że mamą jesteś nie jsteś skupiona tylko i wyłącznie na dziecku? :)

      Usuń
  6. Ja o dziecku wygaduję się na blogu... Ewentualnie na facebooku :D

    W realnym życiu niektórzy dowiadują się o tym, że w ogóle mam dziecko po kilku miesiącach/latach znajomości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latach? :O
      A ja się śmiałam jak na studiach się niektórzy po 1,5 roku zorientowali... Bo podejrzanie dużą wiedzę o dzieciowych markach miałam ;)

      Usuń
  7. Jesli ktos o cos pyta , odpowiadam sama nigdy sie nei chwale :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie warto jest naciskać na dziecko będzie chciało to samo powie. Dziwię się niektórym mamom albo babciom no powiedz to powiedz tamto... czasami trzeba postawić się w sytuacji dziecka. Gdy samo powie to dopiero Duma rozpiera mamę ;-)

    OdpowiedzUsuń