Dzieci w Polsce mają przechlapane
Do zabawy szatańskie Hello Kitty dają.
W bajkach podtekstów pełno. Taki Czerwony Kapturek na ten przykład... Fee! Tam kobieta czeka aż ją chłop, Gajowy, obroni! A sama powinna się bronic! Zły przykład dla dziewczynek.
W przedszkolach ideologia gender się panoszy. Jak się już uda do tego przedszkola, czy żłobka dzieciakowi dostać.
Ustawy szkolne zmieniają się co chwilę i w końcu nikt nie wie, czego ma uczyć, czy ma uczyć i czy w ogóle jest coś takiego, jak dobra polska szkoła.
Ustawy szkolne zmieniają się co chwilę i w końcu nikt nie wie, czego ma uczyć, czy ma uczyć i czy w ogóle jest coś takiego, jak dobra polska szkoła.
Rodzic ma tyle rekomendowanych teorii i taktyk do wyboru i zawsze złą drogę wychowania wybierze. Wiecznie coś nie tak robi.
Rodzice sadyści dla odmiany praktycznie bezkarni, bo za zbrodnie na dzieciach kpiny, a nie kary.
Zamiast dożywocia mordercy i pedofile wychodzą sobie w sile wieku. Jak na polowanie.
W szkołach też pedofile, ale luz... Dostanie taki 5 lat i potem wróci. Jak nie do tej szkoły, to do innej. Albo się w jakimś ośrodku kultury zatrudni. Gdziekolwiek. W końcu, gdzie jak gdzie, ale w Polsce to kontroli nad tym żadnej, gdzie osoby po poważnych wyrokach się podziewają.
Ale to wszystko dopiero, jak się uda jakimś cudem dzieciakom dotrwać. Bo wiecie... Jest służba zdrowia. Ona wykończy. Jak się nie uda na początku przez zaniedbania przy ciąży i porodzie, to się postarają i karetki na czas nie wyślą. Albo wodę z mózgu rodzicom zrobią i chore zaszczepią. Leki, nie takie co trzeba dadzą. I oczywiście najmniejszej osobistej odpowiedzialności za to nikt ponosił nie będzie. O! Albo lekarza odpowiedniego nie będzie. Bo kto to widział mieć dyżurującego anestezjologa w szpitalu. Chirurdzy są. Chyba tną jak w kawałach. Przy dźwiękach "Aaa, kotki dwa..."
Ewentualnie czekać na wizytę u specjalisty każą rok. Nawet jak na skierowaniu lekarz pierwszego kontaktu wpisze, że pilne. Bo pokasowali dziecięce poradnie, a lekarzowi POZ zabroniono nawet skierowania na badania bardziej szczegółowe dawać.
Dzieci w Polsce mają przechlapane.
Jeden, drugi, trzeci, co się dopchał do korytka, woli pogadać o pierdołach zapychających czas, o tym, jak to "politykę prorodzinną" wspiera, jak nie może zrozumieć, dlaczego mało dzieci się rodzi...
Oni mają kasę. Mają środki i możliwości. Mają milion tematów, które robią show i podnoszą statystyki partii, stacji, czy czegoś tam jeszcze.
A dzieci?
A dzieci?
Dzieci mają przechlapane...
PS. Szkoda, że nie wiadomo, czy gdziekolwiek indziej, tak serio i naprawdę lepiej jest.









O tak, świetnie podsumowane - nie wiadomo, czy trawa jest zieleńsza gdzie indziej :)
OdpowiedzUsuńAż mnie ścisnęło, jak przeczytałam ów wpis... Komentować chyba nie trzeba, bo jeśli bym podjęła rozmowę, to by mi znaków w komentarzu zabrakło. Napiszę zatem tylko, że lepiej i dobitniej bym tego nie ujęła, niestety :/
OdpowiedzUsuńPrawdziwe niestety. Tylko dlaczego ta prawda taka smutna? :(
OdpowiedzUsuńZ większością się zgadzam, ale... cholernie mi przykro z powodu pewnego podsumowania i porównania.... Nie spodziewałam się...
OdpowiedzUsuńA którego? Ciekawa jestem.
UsuńBo pisałam pod wpływem emocji i cóż. Wiem, że mogłam coś w danym momencie przerysować,.
Jakoś dekadencko zabrzmiało...
OdpowiedzUsuńJa chcę jednak trochę zaprotestować, albo nie chcę trochę słońca wpuścić mimo wszystko. Nie kwestionuję faktów - bo są i koniec. Ale nasze dzieci mają fajnych rodziców (nas oczywiście :) ) i to równoważy prawda?
Pewnie, że mają :)
UsuńI oby rodzice wierzyli w siebie i nie dali sobie wmówić, że większość ich postępowania to błąd :)
ale gdyby wszystkie dzieci miały normalnych rodziców, to może by nie było takich realiów. przykre to niestety. przykre na odległość, przykre, gdy się w TV ogląda, aż boję się pomyśleć jak musi boleć w rzeczywistości.
Usuńcóż powiedzieć. Chciałam, na prawdę chciałam zaprzeczyć, ale nie mogę. Z Olą na wizytę u edndokrynologa czekamy już pół roku, wizytę ma na maj. O szkole się nie wypowiem, bo jak pomyślę to mnie krew zalewa. Niby są, niby dbają, a ostatnio sześciolatkę na parkingu potrącił samochód. W czasie lekcji. A tak sobie wyszła z kolegą ... .
OdpowiedzUsuńJedno szczęście, że choć my staramy się im to życie ułatwić. Ktoś musi o nie zadbać. A państwo, służba zdrowia, szkolnictwo ... ehh.
Mieszkam w Piotrkowie na osiedlu, na którym i Trynkiewicz żył. On teraz ma wyjść a teściowa przerażona chodzi, bo syn najmłodszy osiem lat ma...
OdpowiedzUsuńBrutalna ta puenta ale prawdziwa...Gdzie indziej może jedna rzecz będzie działała lepiej ale za to inna jeszcze gorzej.
Porąbany system...
No i jak tu skomentować... skoro to wszystko co napisałaś jest prawdą. Przerażające.
OdpowiedzUsuńŚwięta prawda... Naprawdę... Taka wizja mnie osobiście przeraża... Jaka przyszłość czeka nasze dzieci? :/
OdpowiedzUsuńNie sądzę, by gdziekolwiek ze wszystkim było lepiej. Musimy wybrać mniejsze zło. :/
OdpowiedzUsuńDzieci nie potrzebują idealnych rodziców, nikt taki nie jest (na szczęście :) ) ale za to potrzebują dużo miłości i ciepła. My to wiemy przecież :) Pozdrawiam Iga.
OdpowiedzUsuńwierzę w siłę matczynej miłości:) Świat jest tam gdzie jest Mama;) :):):) a tam gdzie jest Mama jest szczęście:) pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńOdbijam swoje cztery łapy pod ty postem. Nic dodać, nic ująć.
OdpowiedzUsuń