Dobrze się czasem zatrzymać
Wstać, uśmiechnąć się. Wyjść na spacer. Puzzle poukładać. Powydurniać się i piosenki pośpiewać. Takie do których się połowy słów nie zna, a druga połowa to wolna interpretacja.
Zrobić z siebie "wariata" na środku wsi, bo dziecko chce krzyczeć jak najgłośniej piosenkę ze Smerfów. I tańczyć. Na środku ulicy.
Zapomnieć o wszelkich komplikacjach świata dorosłych. Z jego problemami, zagadnieniami i fałszami.
Zapomnieć o wszelkich komplikacjach świata dorosłych. Z jego problemami, zagadnieniami i fałszami.
Nie przejmować się negatywnymi sprawami, które otaczają i iść. Niekoniecznie w stronę słońca, ale w stronę uśmiechu i radości. Tam, gdzie prowadzi mały Człowiek. A ten zawsze zaprowadzi na zewnątrz, co jest bezpieczniejsze, bo mniej uszkodzeń wywoła.
Może głupia jestem. Może naiwna*. Lubię proste życie bez afer. Wciąż wierzę w ludzi. Wierzę, że można być bezinteresownym. Że można pomagać tak o, po prostu. Że można wspierać, a nie tylko dołować i kopać, bo "konkurencja". Że można nie szukać podtekstu w każdej czynności. I że patrzenie poza czubek własnego nosa to dobra filozofia też wierzę. Dalej.
I najsłodsze Anonimy mi tej wiary nie zabiorą. Wiem swoje. Buziak za zaangażowanie i wysmarowanie namiętnej wiadomości!
PS. Na FB bloga książka z rymowankami do zgarnięcia. Czas do 05.01.2014. Zapraszam!















Post taki w opozycji do mojego wręcz :), nie wiem co tam Ci anonimy piszą, ale wiem jedno, przestałam wierzyć w ludzi. Zresztą anonim=nikt.
OdpowiedzUsuńproste życie:) lubię i ja!
OdpowiedzUsuńO tak... Ta dziecięca beztroska... Marzenie.
OdpowiedzUsuńA anonimy miej w 4 literach.
Pięknie to opisałaś Elu :) Faktycznie, czasami warto zapomnieć, że jest się dorosłym i stać się dzieckiem. Choć na chwilkę...
OdpowiedzUsuńJa też odkąd mam dziecko przypomniałam sobie jak to jest "być dzieckiem" jak fajnie jest skakać po kałużach, śpiewać na ulicy (chociaż niektórzy patrzą na mnie jak na wariatkę) skakać po chodniku jak konik , czy zjeżdżać na zjeżdżalni. Najważniejsze że mała jest szczęśliwa (ja zresztą też :D )a innych mam gdzieś...
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą - wspaniale poczuć w sobie to wewnętrzne dziecko! Oby tak można było jak najczęściej...:)
OdpowiedzUsuńA bezinteresowność jest i dobro też! I żaden wredny anonim tego nie zmieni! :)
buziaki
Ola z http://wokoldzieci.blogspot.com/
To jest własnie cudowne w byciu rodzicem, że możesz się zachowywać jak dziecko, bez wiekszego przypału. ;)
OdpowiedzUsuńI ja dziś poczułam się jak dziecko, gdy z Fiołkiem podglądałyśmy [lub raczej próbowałyśmy podglądać] bobry :)
OdpowiedzUsuńA jeśli to, o czym pisałaś na końcu to naiwność, to i jam naiwna, na to wygląda... Nie daj się!
Wszystkiego "Naj" w rozpoczętym roku ;) Pozdrawiamy.
Pewnie, że dobrze. Najlepiej właśnie mieć taki dzień. Też uwielbiam!:)
OdpowiedzUsuń