Spokojne wieczory cz.2

12:36 Elenka 3 Comments

20.15 - Demolka w pidżamie, witaminy podane. Pora do spania. 

-Demolka! Do spania! O nie... Dziś śpisz u siebie!
-Wkurzona mamusia jest. Bo połykała Demolka. Pastę.
-Tak wkurzona! Wynocha! Nie mam ochoty na Twoje gadanie
[udawany płacz ze zerkaniem, czy skutkuje]
-Nie chce mamusia dziecka
-Chciałam i mam... [pod nosem]. Chcę. Mam. Ciebie. Ale nie chcę w moim łóżku. 
-Bo mamusia wkurzona. Usypiaj... Odniesiesz potem!
-Nie! Za ciężkie dupsko masz na noszenie. Odmelduj się do siebie. To blisko jest.
-Tu bliżej... Tu jest mama... Wkurzona. Że połykałaś wodę. Bo wodę połykałaś...
-Demolka... Do widzenia!
[udawany płacz i krzywienie nosa]
-Mama idzie na kolacyjkę... Demolka łóżeczko zagrzeje. Grzecznie! Nie popsuję! 
-Dziecko...
-Moja mama ma serce... W cyckach. Cycki to piersi. Piersiaczki. Demolka była w brzuchu mamy. Słuchała serca. Była malutka. Schowana w brzuszku. Rosła...
-Paplo do łóżeczka. 
-Nie, nie... Niegrzeczna jest mama.
-Dlaczego?
-Mama jest niegrzeczna. A nie... Grzeczna. Mama wypluwała. Taką wodę. Z kranu. 
-Do widzenia! Do łóżeczka idź w końcu.
-To jest mama. Jesteś kochana. 
[pociąganie nosem]
-Demolka...
-Idę, idę... Zimne łóżko będzie mama miała.
[Doszła do łóżka, 2 minuty przekładania poduszek, powrót do mnie]
-Usnęłam już. Szybko. Tęskniłam już.
-Ja już siły do Ciebie nie mam. 
-Słaba mama... Mało zupki jadła. Jedz warzywa!
-Dosyć gadania! Już późno. Jestem zmęczona. Ty również. Jestem zła, bo piłaś wodę zamiast płukać buzię. Nie mam najmniejszej ochoty z Tobą spać. Proszę iść do siebie, do łóżeczka!
-Mama. Jesteś krowa...
-Co?
-Krowa. Nie! Osioł. Uparty osioł.
[odprowadzenie do łóżeczka, podanie lalki, owcy i innych niezbędności]
-Demolka, a w ogóle co to za udawanie Ty odstawiasz?
-Paranoika udaje!


Ciągle gada. Nieustannie. Nawet przez sen. Powtórzy wszystko i jeszcze definicji zażąda, żeby rozumieć słowa... Zaczyna udawać i próbować skutków płaczu i wymuszania. Kombinuje bez przerwy co i jak zrobić, żeby wyszło na jej.


20.50 - Demolka w swoim łóżeczku
-Mamo...
-Śpij w końcu. Piszę
-Na bloga. 
[tym razem to ja wywracam oczami]
-Przynieś kosmitę
-Na dole jest, nie chce mi się.
-Proszę...

No to poszłam. Zeszłam na dół, wróciłam, a Demolka w końcu śpi. W moim łóżku. Dobrze, że chociaż do kąta się zwinęła . Niech żyją spokojne wieczory po całym dniu walk z dzieckiem.

3 komentarze:

  1. Mała mądrala. ;)
    Wysłałam Ci maila! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ten wasz dialog :)
    I ja mam w domu gadułę, ale zasypianie to góra pół godziny trwa. I obadałam ostatnio, że nie muszę czytać, aż Fiołek zaśnie, bo ona nie zasypia właśnie dlatego, że ja czytam ;) Kochane dzieciaki!
    Pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) Masz zdolnego, wygadanego dzieciaka. Aż strach się bać co będzie za parę lat. :)

    OdpowiedzUsuń