3
Demolka to dziecię mamusiowe. Zazwyczaj. Jak coś chce, to nie... Wtedy jest "Taaatoo!". Bo Tato to ósmy cud świata jest.
Najważniejszy facet, chociaż czasem Demolka focha strzeli i do chrzestnego pobiegnie.
Najcierpliwszy, bo Matka to godziny skakania po żołądku nie zdzierży za nic.
Najsilniejszy, bo jako jedyny będzie 3h gonił za piłką, czy nosił na barana bez narzekania.
Kolacja najlepsza jak się z Tatą z jednego talerza je. Tato wykąpie i do oczu nie nachlapie. Naleśniki na śniadanie nasmaży i do łóżka przyniesie. I nie... Tato nie pozwala na wszystko. Ale dzień bez Taty to dzień stracony.
Przez jakiś czas Małż daleko pracował, to Demolka potem na moment bała się go z oczu stracić... Wypatruje od obiadu już, czy to Tata podjeżdża pod dom, czy kto inny... Chociaż widząc go rano w domu potrafi zawołać:
-Chłopie! Do roboty*!
Małż świata poza nią nie widzi. A Matka? Matka widzi coraz większe podobieństwo między stworami...
Poranny dialog z Małżem:
-Czemu jesteś smutny?
-Nie jestem smutny... Po prostu nie zjadłem jeszcze śniadania.
Środek nocy. Matkę wybudzają słyszane słowa:
-Kanapeczkę... Z masiełkiem i szyneczką... I pomidolkiem jakimś... I helbatka z soczkiem...
Nawet nosy tak samo marszczą! I tak samo umierający z byle katarem, że o ulubionym hobby, potocznie zwanym wspólnym dręczeniem Matki, nie warto wspominać...

*loboty :P









0 komentarze: