Wszystko w porządku skarbie?
Dziecko rośnie... Rodzic biedny co dzień się martwi i zastanawia, czy wszystko ok. Patrzy czasem na inne dzieci, czy to swoje, czy obce i chcąc, czy nie chcąc w jakiś sposób porównuje. Bez presji, pamiętając, że każde ma swój czas, że każde inne, że charakter, wyobraźnia, indywidualizm i tym podobne sprawy... Naprawdę cierpliwy i wyrozumiały rodzic! Dumny ze swojego indywidualisty! Czasami jednak zachowania potomstwa potrafią człowieka z równowagi wytrącić. Sprawić, że człowiek myśli, czy na pewno wszystko ok...
Czy dziecko rzucające się co wieczór w konwulsjach po podłodze i krzyczące: "jeśtem małym humbakiem! Ciężką llybą! Płynę do mojej odlotowej mamy!" to już powinno się do pediatry podwieźć?*
A może dopiero takie, co to do Matki będącej na granicy wytrzymałości woła "wyrzuć te złości z noska!"
Albo to, co na wrzask Matki "przestań drapać te strupki! Dziura Ci się zrobi" odpowiada "nie chcię dziurki na kluczyk w buzi!"
Może o atakach rechotu rodem z psychodelicznych horrorów rozpisywać się tu Matka nie będzie... Ale kogo by nie zdezorientował śmiech szaleńca w środku nocy? No kogo? A takie chichranie się co sekundę? Reakcja opętańczym śmiechem na każde słowo Matki? Normalne to jest? Etap taki w życiu?
Może czasami warto było poświecić kilka minut na przeczytanie jakiegoś poradnika, książki mądrej przez wielkich i uczonych napisanej? Bo teraz to już za późno chyba... I czasu brak. A jak tak dalej pójdzie, to Matce na wieki zostanie zdziwiony wyraz twarzy. Pomimo prób przetrwania. Zwłaszcza jak Demolka dalej na pytanie:
Może czasami warto było poświecić kilka minut na przeczytanie jakiegoś poradnika, książki mądrej przez wielkich i uczonych napisanej? Bo teraz to już za późno chyba... I czasu brak. A jak tak dalej pójdzie, to Matce na wieki zostanie zdziwiony wyraz twarzy. Pomimo prób przetrwania. Zwłaszcza jak Demolka dalej na pytanie:
-Wszystko w porządku Skarbie? Dobrze się czujesz?
Będzie odpowiadała śpiewając swoje ulubione "I feel good"
So good....
*Mina odwiedzającej nas akurat sąsiadki sugerowała, że zdecydowanie tak...









Też nie czytam/czytałam żadnych poradników, ale zachowanie Demolki wydaje się być chyba całkiem na miejscu ;) hihi A te jej I feel good jest megafajne, nie potrafiłabym przy niej zachować poważnej miny ;)
OdpowiedzUsuńJa też nie potrafię :P
UsuńOna rechocze nie wiadomo z czego, ja rechoczę z niej... A potem szukam info o dobrych kremach na zmarszczki mimiczne ;)
haha chciałabym usłyszeć to 'i feel good' ;D
OdpowiedzUsuńWyobraź sobie małą śliczną blondyneczkę o wielkich niebieskich oczach... A potem dodaj do tego głoś przepitego menela spod sklepu, który zaciąga jakby zaczynał delirkę łapać...
UsuńNie, nie chciałabyś ;-) Pierwsze próby śpiewania Demolki powalają na kolana - mam ochotę błagać, by więcej nie śpiewała :)
Rządzi dziewczyna! :)
OdpowiedzUsuńJa też nie czytam, bo denerwowałabym się jeszcze bardziej.
OdpowiedzUsuńA jeśli już czyta się takie coś to powinno to być z lekkim przymrużeniem oka :)
Córcia jest na medal :)))))))))
OdpowiedzUsuńOj tam, oj tam :D Demolka to po prostu bardzo pozytywnie zakręcone dzieciątko! I Super! Jaj czytam te wpisy o "Demolkowych akcjach" to za każdym razem chihram się jak głupia :D
OdpowiedzUsuńPrzez łzy czasami, ale też się śmieję ;-) Jak się nie śmiać?!?
UsuńWiesz, tak sobie pomyślałam, że chyba lepiej mieć w domu aktywne dziecko, niż takie, które tylko siedzi i patrzy w przysłowiowy sufit. Demolka ma wyobraźnię, temu nikt nie zaprzeczy. Skierowana w konkretnym kierunku w przyszłości i geniusza będziesz mieć jak się patrzy =)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy!
oj wyobraźni to nie brak... Czasem aż nadmiar :D
UsuńKuźwa, co to jest humbak? :D
OdpowiedzUsuńA, pani po historii prawda? :P
UsuńDługopłetwiec (Megaptera novaeangliae), zwany też humbakiem – gatunek walenia z podrzędu fiszbinowców.
Wieloryb limonko! Wieloryb!
Fajny dzieciak niema co!:D U mnie KAcperro mówi do mnie jak na niego krzyknę; " MAMAO! psestań ksyceć...nooooo!!"
OdpowiedzUsuńRozwala mnie to, i wstyd mi.
I tak jak JAgna piszę. LEpieje mieć wesoło w domu i w co ręce wsadzić niż siedzieć nad zadumanym dzieckiem i niczym leniwiec raz na dzień do kibla się ruszy.
"Buzia jeśt do gadania i jedzienia... Nie wziaśków. Mamo!"
UsuńTak.... Mi też czasem wstyd ;-)