Mamo chcę! Tato kup!
Święta coraz bliżej, szał choinek, gwiazdek, bombek i... prezentów. Mikołaj, Gwiazdor, Aniołek, Dzieciątko. Okazji mnóstwo, a dzieci mają marzenia. Dzieci chcą.
Dzieci są idealnym odbiorcą kolorowych reklam. Łatwym do zmanipulowania małym konsumentem. W końcu reklamodawcy świetnie wiedzą, że dzieciaki patrzą, obserwują, a potem próbują wywierać wpływ na rodziców. Często bardzo skutecznie wywierać wpływ. Przecież kolorowa i pełna szczęśliwych dzieci reklama, idealnie pokaże dziecku, czego mu własnie potrzeba. Bez czego dzieciństwo będzie stracone i pogrzebane w dole rozpaczy...
Dzieci są idealnym odbiorcą kolorowych reklam. Łatwym do zmanipulowania małym konsumentem. W końcu reklamodawcy świetnie wiedzą, że dzieciaki patrzą, obserwują, a potem próbują wywierać wpływ na rodziców. Często bardzo skutecznie wywierać wpływ. Przecież kolorowa i pełna szczęśliwych dzieci reklama, idealnie pokaże dziecku, czego mu własnie potrzeba. Bez czego dzieciństwo będzie stracone i pogrzebane w dole rozpaczy...
A potem? Potem, to "mamo, kup!", "tato, chcę!", a w bardziej drastycznych sytuacjach "taką awanturę mi w sklepie zrobił!", "jaką scenę urządziła to głowa mała!"* .
Różnie rodzice na to reagują... Ale ich postawy na kilka kategorii można podzielić:
- "Mięczaki" - rodzice ulegający zawsze, w każdym przypadku. Żadne próby naciągania przez dzieci nie zostają bez reakcji.
- "Gadżeciarze" - to nie dziecko chce zabawkę, to rodzic pędzi za nowinkami. To rodzic chce zadowolić malucha i być pionierem, bo w końcu MA jako pierwszy!
- "Rodzice w konflikcie" - spełniają każdą z próśb, byle przeciągnąć dziecko na swoją stronę. No ewentualnie, żeby zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia związane z niepełną, czy w innym sposób "nieidealną" rodziną, czy sytuacją życiową.
- "Twardziele" - oj, to rodzice problematyczni**. Przekonani, że wiedzą, co dla dziecka najlepsze, świadomi potęgi reklamy. Tacy, co to potrafią robić uniki i nie ulegać prośbom, groźbom, jękom i płaczom.
Matka, to się wpisuje pomiędzy... Pomiędzy twardziela, a gadżeciarza. Oj, zasypałoby się Demolkę cudami różnymi. Kuszą zabawki, akcesoria, odzież cudna. Kuszą pomimo nieoglądania telewizji, a więc, jakby nie było, unikania największego natłoku reklam.
Na szczęście udaje się nad tym zapanować. Na razie. Dopóki Demolka nie ogląda reklam i nie robi akcji "chcę!".
Dopóki potrafi na widok Barbie sama z siebie stwierdzić:
-Brzydka ta Zuzia mamusiu.***
A Wy? Wpisujecie się w którąś kategorię? A może dodałybyście jeszcze inne?
*tzw. nag factor , czyli czynnik marudy, czy też gderania, występujący u dzieci pod wpływem działań marketingowych
**wg firm
***każda lalka to Zuzia, nie? ;-)









Chwała Bogu póki co Olafek jest świeżo po roczku i nie jest zjadaczem reklam ale już się boję co będzie w przyszłości...
OdpowiedzUsuńJa jestem SELEKCJONEREM :D
OdpowiedzUsuńChętnie kupuję zabawki, ale zasiegam o nich informacji, wybieram te fajniejsze i solidniejsze. Adamski też jest podatny na reklamy, ale jestem w stanie wyjaśnić mu dlaczego akurat TA zabawka to nie jest dobry pomysł. Jak się bardzo uprze to zbiera na nią sobie 'usmiechniete buźki' na tablicy dobrych uczynków i dostanie za dobre zachowanie.
dobrze napisane!
UsuńTo jesteś twardziel :P Bo wiesz, co dobre i tym się kierujesz :)
UsuńNie uleganie, to też tłumaczenie - przynajmniej wg mojego sposobu myślenia :)
Wersji "nie, bo nie" jestem zdecydowaną przeciwniczką.
nie miałam kiedyś tv z wyboru ...Młody poszedł do przedszkola i stamtąd przytachał "chcę",bo przecież kolega ma :) Pierwszy syn miał mnóstwo niepotrzebnych rzeczy,przy drugim jestem mądrzejsza i mam zarys,czym ewentualnie będzie się bawił a czym nie. No i jeżeli o prezenty chodzi,to mówię rodzinie wprost,co by się przydało,co sie podoba czy jaka zabawka mogła by dzieciaki zainteresować,dzięki temu unikam nietrafionych prezentów.
OdpowiedzUsuń*** moja lalka zawsze miała na imię Łukasz :P
A weź mi przypomnij jak ma na imię Twój chłop? :P
Usuńmój roczniak to jeszcze w nosie ma reklamy, zwłaszcza że ich nie ogląda, bo tv mu nie puszczamy :))ale nie ma się co łudzić, kiedyś się zacznie "chcenie tego, czy tamtego". Mój plan na teraz, co do przyszłości to starać się tłumaczyć i wybierać najlepsze opcje, ale wiadomo, że to życie pokaże jak będzie :))
OdpowiedzUsuńJa z każdej chyba mam po trochę :P
OdpowiedzUsuńReklam nie znoszę, zwłaszcza teraz. Ulegam jeśli już na rzeczy, którymi wiem, że Em się bawi i bawić będzie. Ale i tak z głową - ceny i ilość to moje główne ograniczenia ;) Poza tym jak widzę te reklamy, to siedzę znudzona a w głowie myśli "Ale bzdury", "Przecież On nie lata" haha świr ;)
Reklam to ja też nie znoszę jako rodzic i konsument ;-) Ale z "zawodowego" punktu widzenia je uwielbiam :D
UsuńDzieciaki niestety reklamy lubią. Aż za bardzo. :)
Na szczęście Tv nie działa. I chyba jeszcze Kacperro z Alą są za mali alby prosić o jakieś zabawki. Na pierwszy rzut idą samochody jak już zostaną zauważone, ale zazwyczaj mówię że teraz tego nie kupimy i ma podobny w domku. Więc chyba twardziel ze mnie.
OdpowiedzUsuńTo ja tak wszystkiego po troszkę chyba :P
OdpowiedzUsuńa Kornelia ma dopiero 15 miesięcy !
Eh...
w dzisiejszych czasach dzieci jakoś szybciej 'dojrzewają' ... :(
Jakbym mogła, to bym dom urządziła zabawkami hehe :) Na szczęście finanse w tym przeszkadzają :D
OdpowiedzUsuńja jestem lalkowa gadżeciara :)
OdpowiedzUsuńkupiłaby E wszystkie przerysowane lalki.
Hahaha :D To mnie właśnie lalki nie kręcą... Za to puzzle i książki <3
UsuńGadżeciarz nietypowy. Nie gonie za nowinkami a za zabawkami które kiedyś chciałem mieć sam :) Selekcjonuje by wyrobić w nim gust. Nie snobizm a poczucie jakości. Nie 10 pudełek jakichś klocków, a 1Lego. Temat wybiera sam. Figurkę zwierzaka wskazuje, ja decyduje żeby to nie była chinszczyzna. Ale są chwile, gdy zmęczony rodzic zgodzi się na największy badziew, byle dostosowany do wieku...
OdpowiedzUsuńCoś w tym jest, że rodzice spełniają swoje marzenie przede wszystkim. :-)
UsuńJa na razie się przed "badziewiem" bronię, gorzej z dziadkami i ich manią zakupów dla wnusi...
Ja bardziej podchodzę pod twardzielke ale i trochę gadzeciarz ze mnie
OdpowiedzUsuńhaha ,dobrze ,że Kubek nie mówi JESZCZE co chce ;D ale wiem ,że będę matką gadżeciarą ;D
OdpowiedzUsuńOj tak, dzieci są niemożliwe, jak sobie coś upatrzą:)
OdpowiedzUsuńOsz kurcze, to kto ja jestem?
OdpowiedzUsuńLubię Chłopcom kupować zabawki, mimo że mają już ich mnóstwo. Zwłaszcza jak wpadnie mi w ręce coś fajnego, edukacyjnego. Koło książek nie przechodzę obojętnie...
Oni jeszcze nie wymuszają ale ja sama taka kupująca!
Hmm... to może kolekcjoner?!
:) Ja wypracowałam sobie sposób taki - Jak chcą coś kupić oznajmiam, że do sąsiadki będą chodzić na obiady bo mi nie starczy pieniędzy na jedzenie. Jak na razie skutkuje bo im sąsiadki kuchnia nie pasuje;)
OdpowiedzUsuń:D
UsuńTakiej metody jeszcze nie spotkałam :)