Mamo chcę! Tato kup!

11:47 Elenka 22 Comments

Święta coraz bliżej, szał choinek, gwiazdek, bombek i... prezentów. Mikołaj, Gwiazdor, Aniołek, Dzieciątko. Okazji mnóstwo, a dzieci mają marzenia. Dzieci chcą.

Dzieci są idealnym odbiorcą kolorowych reklam. Łatwym do zmanipulowania małym konsumentem. W końcu reklamodawcy świetnie wiedzą, że dzieciaki patrzą, obserwują, a potem próbują wywierać wpływ na rodziców. Często bardzo skutecznie wywierać wpływ. Przecież kolorowa i pełna szczęśliwych dzieci reklama, idealnie pokaże dziecku, czego mu własnie potrzeba. Bez czego dzieciństwo będzie stracone i pogrzebane w dole rozpaczy...
A potem? Potem, to "mamo, kup!", "tato, chcę!", a w bardziej drastycznych sytuacjach "taką awanturę mi w sklepie zrobił!", "jaką scenę urządziła to głowa mała!"* .

Różnie rodzice na to reagują... Ale ich postawy na kilka kategorii można podzielić:
  • "Mięczaki" - rodzice ulegający zawsze, w każdym przypadku. Żadne próby naciągania przez dzieci nie zostają bez reakcji.
  • "Gadżeciarze" - to nie dziecko chce zabawkę, to rodzic pędzi za nowinkami. To rodzic chce zadowolić malucha i być pionierem, bo w końcu MA jako pierwszy!
  • "Rodzice w konflikcie" - spełniają każdą z próśb, byle przeciągnąć dziecko na swoją stronę. No ewentualnie, żeby zagłuszyć swoje  wyrzuty sumienia związane z niepełną, czy w innym sposób "nieidealną" rodziną, czy sytuacją życiową.
  • "Twardziele" - oj, to rodzice problematyczni**. Przekonani, że wiedzą, co dla dziecka najlepsze, świadomi potęgi reklamy. Tacy, co to potrafią robić uniki i nie ulegać prośbom, groźbom, jękom i płaczom.

Matka, to się wpisuje pomiędzy... Pomiędzy twardziela, a gadżeciarza. Oj, zasypałoby się Demolkę cudami różnymi. Kuszą zabawki, akcesoria, odzież cudna. Kuszą pomimo nieoglądania telewizji, a więc, jakby nie było, unikania największego natłoku reklam. 
Na szczęście udaje się nad tym zapanować. Na razie. Dopóki Demolka nie ogląda reklam i nie robi akcji "chcę!". 
Dopóki potrafi na widok Barbie sama z siebie stwierdzić:
-Brzydka ta Zuzia mamusiu.*** 

A Wy? Wpisujecie się w którąś kategorię? A może dodałybyście jeszcze inne?

*tzw. nag factor , czyli czynnik marudy, czy też gderania, występujący u dzieci pod wpływem działań marketingowych
**wg firm
***każda lalka to Zuzia, nie? ;-)

22 komentarze:

  1. Chwała Bogu póki co Olafek jest świeżo po roczku i nie jest zjadaczem reklam ale już się boję co będzie w przyszłości...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem SELEKCJONEREM :D
    Chętnie kupuję zabawki, ale zasiegam o nich informacji, wybieram te fajniejsze i solidniejsze. Adamski też jest podatny na reklamy, ale jestem w stanie wyjaśnić mu dlaczego akurat TA zabawka to nie jest dobry pomysł. Jak się bardzo uprze to zbiera na nią sobie 'usmiechniete buźki' na tablicy dobrych uczynków i dostanie za dobre zachowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteś twardziel :P Bo wiesz, co dobre i tym się kierujesz :)
      Nie uleganie, to też tłumaczenie - przynajmniej wg mojego sposobu myślenia :)
      Wersji "nie, bo nie" jestem zdecydowaną przeciwniczką.

      Usuń
  3. nie miałam kiedyś tv z wyboru ...Młody poszedł do przedszkola i stamtąd przytachał "chcę",bo przecież kolega ma :) Pierwszy syn miał mnóstwo niepotrzebnych rzeczy,przy drugim jestem mądrzejsza i mam zarys,czym ewentualnie będzie się bawił a czym nie. No i jeżeli o prezenty chodzi,to mówię rodzinie wprost,co by się przydało,co sie podoba czy jaka zabawka mogła by dzieciaki zainteresować,dzięki temu unikam nietrafionych prezentów.

    *** moja lalka zawsze miała na imię Łukasz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A weź mi przypomnij jak ma na imię Twój chłop? :P

      Usuń
  4. mój roczniak to jeszcze w nosie ma reklamy, zwłaszcza że ich nie ogląda, bo tv mu nie puszczamy :))ale nie ma się co łudzić, kiedyś się zacznie "chcenie tego, czy tamtego". Mój plan na teraz, co do przyszłości to starać się tłumaczyć i wybierać najlepsze opcje, ale wiadomo, że to życie pokaże jak będzie :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z każdej chyba mam po trochę :P
    Reklam nie znoszę, zwłaszcza teraz. Ulegam jeśli już na rzeczy, którymi wiem, że Em się bawi i bawić będzie. Ale i tak z głową - ceny i ilość to moje główne ograniczenia ;) Poza tym jak widzę te reklamy, to siedzę znudzona a w głowie myśli "Ale bzdury", "Przecież On nie lata" haha świr ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reklam to ja też nie znoszę jako rodzic i konsument ;-) Ale z "zawodowego" punktu widzenia je uwielbiam :D
      Dzieciaki niestety reklamy lubią. Aż za bardzo. :)

      Usuń
  6. Na szczęście Tv nie działa. I chyba jeszcze Kacperro z Alą są za mali alby prosić o jakieś zabawki. Na pierwszy rzut idą samochody jak już zostaną zauważone, ale zazwyczaj mówię że teraz tego nie kupimy i ma podobny w domku. Więc chyba twardziel ze mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja tak wszystkiego po troszkę chyba :P
    a Kornelia ma dopiero 15 miesięcy !

    Eh...
    w dzisiejszych czasach dzieci jakoś szybciej 'dojrzewają' ... :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakbym mogła, to bym dom urządziła zabawkami hehe :) Na szczęście finanse w tym przeszkadzają :D

    OdpowiedzUsuń
  9. ja jestem lalkowa gadżeciara :)
    kupiłaby E wszystkie przerysowane lalki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :D To mnie właśnie lalki nie kręcą... Za to puzzle i książki <3

      Usuń
  10. Gadżeciarz nietypowy. Nie gonie za nowinkami a za zabawkami które kiedyś chciałem mieć sam :) Selekcjonuje by wyrobić w nim gust. Nie snobizm a poczucie jakości. Nie 10 pudełek jakichś klocków, a 1Lego. Temat wybiera sam. Figurkę zwierzaka wskazuje, ja decyduje żeby to nie była chinszczyzna. Ale są chwile, gdy zmęczony rodzic zgodzi się na największy badziew, byle dostosowany do wieku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, że rodzice spełniają swoje marzenie przede wszystkim. :-)
      Ja na razie się przed "badziewiem" bronię, gorzej z dziadkami i ich manią zakupów dla wnusi...

      Usuń
  11. Ja bardziej podchodzę pod twardzielke ale i trochę gadzeciarz ze mnie

    OdpowiedzUsuń
  12. haha ,dobrze ,że Kubek nie mówi JESZCZE co chce ;D ale wiem ,że będę matką gadżeciarą ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj tak, dzieci są niemożliwe, jak sobie coś upatrzą:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Osz kurcze, to kto ja jestem?
    Lubię Chłopcom kupować zabawki, mimo że mają już ich mnóstwo. Zwłaszcza jak wpadnie mi w ręce coś fajnego, edukacyjnego. Koło książek nie przechodzę obojętnie...
    Oni jeszcze nie wymuszają ale ja sama taka kupująca!
    Hmm... to może kolekcjoner?!

    OdpowiedzUsuń
  15. :) Ja wypracowałam sobie sposób taki - Jak chcą coś kupić oznajmiam, że do sąsiadki będą chodzić na obiady bo mi nie starczy pieniędzy na jedzenie. Jak na razie skutkuje bo im sąsiadki kuchnia nie pasuje;)

    OdpowiedzUsuń