Złodzieje tożsamości i inni psychopaci internetowi
Głośny temat. Rozważany. Na blogach, w gazetach, chyba przez każdą mamę z dostępem do sieci.
Umieszczanie zdjęć swoich i bliskich w internecie.
Nie wierzę w magiczne blokady. Niestety jak ktoś chce to zawsze jest w stanie ściągnąć zdjęcie, które raz w siec trafiło.
Nie wierzę w to, że na świecie sami dobrzy ludzie. Zbyt często się wariatów niebezpiecznych spotyka.
To nie post pouczający. To nie post dyktujący co macie robić, nad czym myśleć. Nie. To moje przemyślenia. Po tym jak zostałam brutalnie uświadomiona, że użytkowniczka bliskiego mi forum prawie 2 lata kradła zdjęcia, tożsamość amerykańskiej blogerce. Rozbudowana siec kłamstw wykorzystująca wizerunek innego człowieka. Zdjęcia poporodowe przedstawiane jako własne. Karmienie niemowlęcia... Rozwój dziecka. Nawet brzuch ciążowy. Szok. Niedowierzanie. Bo niby się o tym słyszy, niby się wie... Coś w środku człowiek czuje, że to całkiem bezpieczne nie jest. Mówi się o kradzieżach do konkursów, o plagiatach tekstów, o wykorzystywaniu wizerunku bez zgody. Dopiero bezpośredni kontakt jest w stanie gwałtownie zmienić tok myślenia. Wyklarować rozbiegane myśli.
Teraz sprawdzanie, czy czasem Demolkowej buzi nie ma zbyt łatwo dostępnej. Już wcześniej wiele razy rozpatrywane było za i przeciw.
W końcu tyle blogerów zdjęcia dzieci pokazuje. W formie, gdzie ściągnięcie ich jest banalnie proste nawet dla dziecka z podstawówki.
W końcu tyle blogerów i użytkowników sieci dokumentuje każdą chwilę.
W końcu na podstawie zdjęć z FB można całe życie niektórych opisać.
Przecież prawa autorskie są itd. *
Przecież tyle osób... Przecież nie na każdego trafi. Na pewno nie na mnie - chce się powiedzieć...
I mimo, że w tym konkretnym przypadku zdjęcia zostały skradzione, wykorzystane, ale nie wyrządziły fizycznej krzywdy, nie zniszczyły wizerunku, nie zszargały dobrego imienia... To jest niesmak i złe wrażenie. W końcu nigdy nie wiadomo co może zrobić osoba zdolna do kradzieży i oszustwa. Osoba, mogąca po nie sięgnąć, a znajdująca się w dowolnym zakątku świata... O której istnieniu się nie wie i można się nigdy nie dowiedzieć...
Cóż, mój pyszczek sobie oglądajcie do woli. Jak ktoś chce kogoś w chałupie straszyć to też może! Ale wczorajsza informacja dała mi jeden pewnik: Twarzy Demolki na blogu nie będzie. A znak wodny i inne "utrudniacze życia" będą tu obecne. Zawsze. Na każdej fotografii dla mnie ważnej.
*I teraz każdy czytelnik wybucha gromkim śmiechem









Jestem na rozdrożu...Lubię robić zdjęcia i lubię je pokazywać, więc mam zdjęć córki na blogu więcej niż ty ( i z twarzą :) ). Z drugiej strony nachodzą mnie wątpliwości - może nie natury kradzieży wizerunki ale prawa do prywatności dziecka - może ona nie chce, żeby pokazywać ją obcym ( tylko jaki wtedy jest sens prowadzenia bloga o rodzicielstwie?). Dlatego też nie wstawiam tyle zdjęć co np. oczekując ( może błąd, bym miała więcej lików) i mimo że wciąż się waham, to skłaniam się jednak to niepokazywania zdjęć.
OdpowiedzUsuńEch, sama bym się chwaliła Demolką gdybym miała pewność, że to bezpieczne i że Ona sama tego chce :)
UsuńA co do zdjęc i popularności... Zależnośc jest. I to spora. Ale wolę swój wewnętrzny spokój, bezpieczeństwo dziecka i świadomość, że nie zrobiłam nic czego sama by nie chciała :)
Jeszcze przyjdzie jej czas na udzielanie się w sieci. Wtedy sama zdecyduje.
Ja lubię oglądać zdjęcia na blogach i aż mnie ciekawość zżera jak ktoś wygląda kto nie pokazuje buzi - tak ja Wy :P
OdpowiedzUsuńLubię, ale nigdy nie wiadomo kto inny to ogląda. Kto i do czego to potem wykorzysta...
UsuńRozumiem i szanuję twoje zdanie. Ja tam na swoim blogu pokazuję rodzinę. Może starszą córkę mniej bo ona nie chce. Tyle pisze się że internet to zło, że psychopaci, już kilka razy to czytałam na różnych blogach. Ale w życiu realnym też jest pełno zła. Skąd pewność , że za rogiem nie czyha jakiś zboczeniec. Skąd pewność że ktoś z okna nie pstryka zdjęć Waszym zdjęciom. Przecież teraz technika tak poszła do przodu. Może ja inaczej na to patrzę bo mam córkę 9 letnią, która sama chodzi na dwór. I też miałam opory aby ją puszczać samą no bo przecież ktoś mógłby jej coś. Ale przecież nie zamknę jej w pokoju na 4 spusty. I w życiu realnym zdarzają się złe rzeczy i w internecie też. Nie uchroni się człowiek przed wszystkim. A żyć trzeba. Każdy robi co uważa i ja to szanuję. Ale chciałam wyrazić swoje zdanie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńw piatej linijce miało byc dzieciom, się przejęłam i nie sprawdziłam
UsuńPewnie, że pełno zła w realnym świecie. Ale mam wrażenie, że fizycznie jestem w stanie bardziej chronic dziecko. Przynajmniej na razie mam ją stale na oku, cały czas jest pod opieką... I jeszcze parę lat tak będzie :)
UsuńZa to nie chciałabym żeby ktoś na podstawie zdjęc z bloga budował sobie wydumane historie i tworzył nieprawdziwą wersję życia... Oszukiwał kogoś.
Za Twoje zdanie bardzo dziękuję - to nie post umoralniający, czy cóś w ten deseń ;) Wszechwiedząca nie jestem. Każdy ma swoją głowę i robi po swojemu. A ocenianie itd moją sprawą nie jest :)
Ja czasem pokazuję swoje, ale dziecka bym się nie zdecydowała.
OdpowiedzUsuńTo tak jak ja ;) Sporadycznie swoje, Demolkowych unikam...
Usuńa ja pokazuję, nie uniknie się tego w dzisiejszym świecie.
OdpowiedzUsuńpamietam jak dziś, założyłam świeżo bloga i wyniknęła sprawa Madzi i dostałam maila, czy się nie boję, że podobny los spotka moją córkę.
jak ma spotkać to i spotka, nie ma znaczenia czy jej twarz jest w inrenecie, czy nie.
dbili nie brakuje.
jak ktoś chce to i wykorzysta moje zdjęcia bez twarzy.
tak już jest. to nieuniknione.
ale walczyć z tym trzeba.
Szkoda, że tak mało sposobów na walkę z tym problemem... Może dlatego, że temat stosunkowo świeży i mimo dostępności sieci wiedza na temat ochrony swoich danych wciąż nie jest wystarczająca...
UsuńHipokrytka ze mnie, ale u Ciebie bardzo lubię zdjęcia oglądac :P
ja również umieszczam zdjęcia córki na blogu - w końcu jest o niej i jej rozwoju. nie widzę w tym nic złego. widzę jednak zło w zachowaniu takich ludzi, jak tej osoby z forum. w ogóle nie rozumiem po co kraść czyjeś życie, trzeba mieć ze sobą duże problemy (mówiąc delikatnie). dlatego uważam, że to raczej te osoby powinny być tępione (nie mówię, że Ty to robisz), a nie te które wstawiają zdjęcia swoich dzieci. to jest jednak młody temat i pewnie parę lat upłynie zanim jakieś regulacje w tym względzie się pojawią
OdpowiedzUsuńDlatego ja Malucha nie pokazuję na blogu. Wolę nie kusić losu.
OdpowiedzUsuńJa nie dodam tutaj nic mądrzejszego, też będę chroniła swoje dziecko. Moje zdjęcia niech sobie kradną, ale od dzieci wara... jeszcze po tej sytuacji, która Nas dotknęła osobiście, może nie namacalnie ale zawsze... i tak jak napisałaś, niesmak pozostanie... :(
OdpowiedzUsuńJa jak wiesz umieszczam tylko takie zdjęcia, gdzie nie widać twarzy synka.To ma być nasza pamiątka i twarz nam niepotrzebna :) Jeśli odwiedzający mojego bloga nie wrócą do mnie tylko przez brak zdjęć, mówię trudno. Ja mam chociaż czyste sumienie, że żaden zboczeniec nie będzie się gapił na moje dziecko.
OdpowiedzUsuńU mnie też pojawi się ten dylemat niedługo - narodziny dziecka i co i jak pokazać. Na razie myślę, że jeżeli pojawią się jej jakiekolwiek zdjęcia to tylko te bez twarzy itp. W tych czasach tylu zboczeńców grasuje po sieci, że aż strach.
OdpowiedzUsuńNie zrozumiem ludzi, którzy kradną zdjęcia innych, ich tożsamość.Co za czasy! Pozdrawiam cieplutko :)
Też nie zrozumiem... Wielu ludzi nie rozumiem ;)
UsuńAle na wszelki wypadek wolę nie próbowac rozumiec, tylko zapobiegać :)