Moda na Second Hand

11:06 Elenka 19 Comments

Nie potrafi Matka, nie znosi i talentu nie ma. O czym mowa? O zakupach w tzw. ciucholandach. Cuda znaleźć można. Czasem to i nówki za grosze... A dziecko rośnie, nie znosi, nie zdąży poniszczyć... Aż żal.
Pani Babcia to się za to specjalizuje. Bo co? Po co stadu wujków Demolkowych do prac (zniszczeń) podwórkowo-garażowo-leśnych ciuchy po 50zł, jak te po 5 tak samo smarem spaprają. Po co Demolce kupować ciuchy za majątek (nieposiadany) skoro do ulubionych zabaw lepiej włożyc markowe spodnie za 3zł.

Kwestia praktyczna do Matki przemawia! Bo wiecie... Na dziecku się oszczędza!
tak, tak.
Matka nie napisała o cudownej wiedzy na temat spieralności tkanin.
O aspekcie zdrowotnym* też nie ma.
I o oryginalności nie ma. 
I o wielu innych argumentach, którymi ludzie tłumaczą wszechobecną modę na zakupy w Second Handach. Dziś ludzie się chwalą co "upolowali", co wynaleźli i za ile. Koleżanki się cieszą kurtką dla dziecka za 10zł, blogerki dumnie podpisują, że body z SH. I jak Matka sobie przypomni jakim wstydem było dawniej mieć używaną odzież to tak dziwnie. Mieszane uczucia. I mocno zaszczepiona niechęć do zakupów w lumpeksach. Wstręt do zapachu specyficznego. Do dziś jedyne co sama Matka kupiła to te co metki miały. I gdyby fundusze granic nie miały to żadnych zakupów by tam nie było.
Przez to wszystko umiejętności Pani Babci są doceniane. Bardzo. I chwalone. Bo od momentu wyjęcia z pralki już Matce ładny ciuch nie przeszkadza. Zwłaszcza jak się trafi Babci "cóś" naprawdę ciekawego.

A Wy? Kupujecie? A jeśli tak to dlatego, że lubicie, z przekonań**, czy z oszczędności?

*wiecie, chemia fabryczna sprana itd aczkolwiek "nowe" ciuchy Matka też pierze zawsze

19 komentarzy:

  1. Mam tak jak Ty, nie umiem się odnaleźć w tego typu sklepach, ale mam siostrę i mamę, które regularnie odwiedzają lumpeksy i jakie czasem "cuda" upolują dla Krzysia... aż się wierzyć nie chce, że niektóre z tych rzeczy były wogóle używane! Ja do Małego też coś czasem kupię w lumpie, albo do siebie (ale z tym już większy problem, żeby coś znaleźć) i robię to ze względu na to, że są to tanie często markowe ciuchy, a tak jak piszesz dzieci tak nie niszczą ubrań. Chociaż teraz spodnie dresowe do łażenia po czworakach kupuję takie żeby nie było żal jak poniszczy i poprzeciera:) Także jestem za Second Handami:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój syn ma prawie wszystkie ubrania z SH, ja tak samo (mam też trochę używanych z allegro, kilka nowych kupionych na promocji). Kiedyś poszłam i dwie stówy na raz wydałam. Bo jak ładne to biorę, nawet jak sporo za duże, przecież w szafie może poczekać, aż Hubert dorośnie :)Ja chodzę do SH z oszczędności, przemawia do mnie fakt, że kupię dobre jakościowo ubrania za niewielkie pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym sensie podziwiam :) Ja nie potrafię, chociaż próbowałam się przekonac. Nie umiem znaleźc, szukac.
      A sama dla siebie to nigdy nic nie znalazłam...
      Może kwestia tego, że u nas faktycznie te SH nie prezentują się najlepiej.
      Teraz dopiero jakiś nowy otwarli, gdzie to ładnie wygląda, a nie zalatuje PRLem

      Usuń
  3. Ja też jakoś nie umiem odnaleźć się w lumpexach, ale przed urodzeniem Szkraba, jeszcze w ciąży, zawitałam do jednego. Obsłużyła mnie miła pani ekspedientka i sama znalazła mi kupę fantastycznych rzeczy na rozmiar 68-62, były one praktycznie nowe i miłe w dotyku. W domu okazało się, że to były jedne z ładniejszych ubrań. A przekonała mnie wtedy do zawitania w lumpeksie przejażdzka po sklepach z odzieza dziecieca, gdzie samo body kosztowalo ze 30 zl. W SH za taka cene kupilam cala sterte rzeczy. Niestety, nie wiem skad takie ceny w Polsce, bo jak sprawdzalam po stronach amerykanskich to body w przecenie nowe kosztowalo ok 30 centow...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce to w ogóle rzeczy dla dzieciaków drogie koszmarnie... Taniej mi było paczkę we Francji skompletowac i za przesyłkę zapłacic niż tu :)

      Usuń
  4. Dla mnie to tam żaden wstyd, ale nie kupuję bo zwyczajnie nie umiem nic ciekawego znaleźć, czasu mi brak i nerwów i wspomniany smrodzik odrzuca mnie na kilometry :/ Wolę komisy dziecięce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wstyd żaden :) Ale z podstawówki "fajne spodnie, ciężkie były?" z szyderstwem wielkim nie jeden raz na korytarzu padało...
      A komisów to u nas nie ma :( Za mała dziura może. A może to nowo otwarte będzie miało poziom jakiś :)

      Usuń
  5. Nie wstydzę się ubrań z SH (choć faktycznie, gdy byłam młoda to było dla mnie obciachowe), ale podobnie, nie znoszę tego zapachu oraz kurzu (zaraz kicham jak szalona, bo mam alergię :/). Gdy ktoś coś dla mnie złowi w lumpexie i przypadnie mi do gustu to nigdy nie pogardzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. macie wszystkie rację kiedyś to był totalny obciach a teraz wręcz musz chodzić po SH na polowanka (choć zapach pozostał może już nia rażączy bo niektórzy piorą, niektórzy dodatkowo chemię niemiecką sprzedają wiec i zapach trochę lepszy)
    ja to mogłabym z SH nie wychodzić (i dzieki ci o stwórco że nie mam córeczki - bo po pierwsze dziewczę miałoby z 200 m garderobę, a po drugie to żeby na to łazikowanie zarobić to musiałabym babcie na przystankach napadać w dni wypłat emeryturek, no i musiałabym mieć nianię bo 6 dni w tygodniu byłabym w ciucholandach)
    nalezę do tych "szczęśliwych" co to mają zagłębie lumpkowe w swoim mieście - miasto prawie dechami zabite, nie ma pracy, zakładów produkcyjnych itp ale lumpów to po kilka na ulicy i do tego sporo takich po 100-300 m2 i kilkanaście specjalizujących się w dzieciach
    więc jest w czym wybierać
    a że matka się scwaniła to nie wyda więcej niż 2zł (bo po co więcej)
    i jeszcze jedną rzecz odkryłam/ zrobiłam kupiłam worki próżniowe (bo o ile ciuszków do 12 mies jest sporo to powyżej tragedia albo starsznie zniszczone) więc jak matka upoluje coś nawet na 6 lat a jest ok to hyc do koszyka w domu pranie i potem do wora próżniowego a za kilka lat będzie jak znalazł
    polecam ten sposób wszystkim (co prawda ciuszki są wygniecione ale albo można je wyprasować albo wystarczy zamoczyć w wodzie i zostawić lekko cieknące do wyschnięcia - ten sposób działa jak żelazko)
    ojojoj ale się matka rozpisała ha ha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe ;) To tak jak Pani Babcia robi. Za to Demolka ma na przyszły rok skórzaną nową kurtkę :D

      Usuń
    2. Ooo to tak jak mój Krzysiu, babcia mu też skórzana kurtkę w lumpie wyrwała jak miał miesiąc, a kurtka na dziecko roczne:) ale czeka w szafie na swój czas:)

      Usuń
    3. Uwielbiam dzieciaki w skórze :D

      Usuń
  7. Wstydzić się zakupów w SH nie ma co, ale naprawdę trzeba mieć do nich talent. Ja nie raz szłam do kasy przeszczęśliwa, że znalazłam coś taniego i rewelacyjnego po czym w drodze zauważałam jakiś defekt. Szukać trzeba umieć, ot co ! Na szczęście właśnie moja kochana mamusia (a przyszła babcia mojego maleństwa) ma wrodzony dar dlatego też liczę na jej pomoc w uzupełnianiu garderoby jak już maluch pojawi się na świecie. Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię i kupuję.
    Sama, poza bucikami, nic nowego Mai nie kupowałam - jeśli były nowe, to dostała w prezencie. Większość wyprawek dostałam od przyjaciółek, które mają starsze od Majki dziewczynki. Część kupowałam i kupuję w Sh.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja najczęściej spodnie dla siebie kupuję,bo u Pani na rynku,która mu używane zawsze dopasuje a w sklepie raczej rzadko, więc żeby nerwów nie tracić i nie wpadać w depresję to idę do Pani i spodnie są czy dziecko będę ubierać jeszcze nie wiem :) ale jak patrzę jakie cuda moja ciocia przynosi to sama mam chrapkę iść z nią na zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię kupcowac spodni. Nigdzie :D A dla siebie nigdy nic w lumpie nie znalazłam. Czasem aż szkoda...

      Usuń
  10. Czasami kupuję, po pierwsze z braku finansów, pewnie gdyby zasoby pieniężne były duże to bym do SH nie chodziła. Czasem uda się znaleźć coś fajnego nie powiem :) ale ja nie potrafię siedzieć w jednym sklepie godzinę czasu i grzebać, przebierać czy przesuwać kolejne wieszaki, nadmiar mi przeszkadza :/ ale pewnie jak mój mały za rok zacznie chodzić to też będę chodziła i kupowała tanie rzeczy bo szkoda wkładać spodnie za 60 zł które zaraz będą miały dziury na kolanach albo nie spierające się plamy. Pod tym względem warto kupić taniej, bo się upierze, dziecku i tak wszystko jedno byle wygodne było a rodzicom nie szkoda, bo się ubrudzi czy przedrze i pójdzie do śmieci bo kosztowało np 10 zł a nie 100.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje dziecię ma większość rzeczy z lumpu, bo jak mam zapłacić za sweterk 2 zł a w sklepie 50 czy i nawet wiecej no to wybieram ten po 2 ktory bardzoc zesto okazuje sie nawet ladniejszy. W moim mieście jest 1 lump w ktorym smierdzi, wiec do niego nie chadzam. W reszcie nie czuc ze to jest lump. To wszystko zalezy od specyfików w jakim sa wyprane ubrania. W moim 1 sh ubrania sa wypierane i PRASOWANE nawet przed "wejściem" na sklep. I zawsze cos znajde dla siebie i dziecka :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki wypasiony lumpek :) u nas tego nie uświadczy :(

      Usuń