Mity: Zachowanie dziecka jest odzwierciedleniem sposobu w jaki wychowują je rodzice.

11:00 Elenka 6 Comments

O tak... 
Ile razy słyszała Matka, że Demolka spać nie chce, bo "dziecko trzeba potrafić uśpić".
Że Demolka ciamajda, bo Matka coś tam, kiedyś tam, jakoś tam źle zrobiła, czy robi. 
Ba! Alergię ma tylko dlatego, że w ciąży coś tam Matka jadła.
Jednym słowem, dziecko byłoby idealne, gdyby rodziców innych, mądrzejszych miało. 


Przykład z życia wzięty:
Demolka śpi mało. Wstaje koło 6-7, idzie spać koło 22... A w nocy jeszcze ze 2 razy się przebudzi. Tak w sumie bez powodu, albo na nocnik. 
Wiecie czemu? Bo tak ma! I tyle. Chociaż długo wmawiane nam było, że to dlatego, że nie pomagamy się dziecku wyciszyć, że rytuał, że konsekwencja, że milion innych sposobów i powodów. Powodów, gdzie zawsze wina leży po stronie rodziców. Próby były, wiele prób, wiele metod... Bo jednak wiecie, dziecko śpiące to dziecko nie zawracające tyłka. I jajo dały próby. To co rodzice usłyszeli? "U mnie to działa. Za krótko próbowaliście. Źle coś zrobiliście". Znowu wina rodziców. 


Każde dziecko jest inne. Każde ma swój niepowtarzalny układ genów*, cech charakteru i innych powodów, by jednak nie reagować dokładnie tak jak marzy się rodzicom. Matka sporo razy Demolkę przeglądała, oglądała i żadnych przycisków nie znalazła. I żywi szczere przekonanie, że to dziecko. Takie sobie zwykłe dziecko przy którym nie da się ze 100% pewnością przewidzieć reakcji. Co to jednego dnia będzie wyło, że chce koniecznie na śniadanie owsiankę, a drugiego histeria, bo "nie lubię owsianki!".

Jest mnóstwo "magicznych" teorii wychowania. Wiele nakazów co to rodzice mają, czego nie mają. Co mogą, a czego nie mogą. Wskazówek i porad co to rzekomo gwarantują wychowanie na dobrego człowieka. Cóż, podejście Matki do tych strategii już opisane kiedyś było [KLIK]. Rodzice nie są w stanie zaprogramować swoich dzieci. W sumie bliźnięta by wtedy identyczne pod względem charakteru były, a zazwyczaj nie są...



Łatwiej rodzicom wmawiać błędy, których nie popełnili niż przyznać, że niektóre rzeczy do człowieka nie zależą. Że na niektóre nie ma wpływu. Że z niektórymi się trzeba męczyć długo. Że dziecko nieśmiałe, bo tak ma, a nie dlatego, że rodzice mu czegoś bronią. Że drugie postrzelone i na tyłku 2 sekund nie usiedzi. Jedno będzie mamrotało pod nosem, a drugie się darło tak, że drugi koniec hali sportowej usłyszy. I co by rodzice  nie zrobili, jakby nie postępowali to tak będzie i tego nie zmienią. 
Wychowanie, podejście rodziców, ich zachowanie ma wpływ. Bardzo istotny wpływ. Ale nigdy całkowity. Nudno by było.


*co to może konkretnie w kość dać rodzicom i warto pod tym kątem partnera rozważyć

6 komentarzy:

  1. Dopiero niedawno odkryłam Twój blog i jestem nim zachwycona. Sposób w jaki piszesz jest niesamowity. Tak niby lekko i zabawnie ale jednocześnie poruszasz dany temat naprawdę serio. Super się to czyta. Mój maluch ma podobnie choć dopiero ma 8 m-cy. Jednego dnia kaszka malinowa mu smakuje a drugiego nią pluje a trzeciego znów się nią zajada. Tak samo z zabawkami, jednego dnia jest ok a drugiego histeria, że te są bee. Ze spaniem jest tak samo, niby ten sam rytm dnia, wczoraj poszedł spać o 22 a dziś padł na twarz o 19. Każde dziecko jest inne, ma swój charakter i nie da się go zaprogramować tak jakbyśmy chcieli. Ale i tak kochamy te nasze dzieciaki bo to najważniejsze istotki w naszym życiu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że kochamy! Chociaż czasem człowiek ma ochotę udusic ;)

      Bardzo dziękuję za twoje słowa - ja skromnością zbytnią nie grzeszę, więc powiem tyle: Dzięki takim słowom mam ochotę pisac i pisac :)

      Usuń
  2. oj zgadzam się, zgadzam.
    jednego dnia E idzie spać grzecznie w dzień, a innego histeria i płacz.
    jednego dnia je dużo, drugiego wcale.
    itd. itp.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja usłyszałam, że młodsza mówi słabo, bo NA PEWNO całymi dniami bajki ogląda i Matka nie zajmuje się jej rozwojem :P A starsza nie jest zwykłym, energicznym przedszkolakiem, tylko ma ADHD, bo NA PEWNO mamy problemy małżeńskie i odbija się to na emocjach dzieci :P A takie małe i zadarte noski to wcale nie geny, po prostu Matka najpewniej piła całą ciążę i taka deformacja twarzy nastąpiła :P Aaa i mam rozwydrzone dzieci (córka nie chciała oddać SWOJEJ zabawki dla kolegi), bo nie stosujemy klapsów, a przecież WSZYSCY wiedzą, że to NAJLEPSZA metoda wychowawcza :P na szczęście Matka ma na to wywalone, oba, wielkie, mleczne cycki :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam te teorie skądś... co by nie było to wina rodziców jest... nie karmisz piersią i dlatego dziecko ma lichą odporność, nie wychodzisz z dzieckiem często do innych dzieci i dlatego jest nieśmiałe itd, itd... bla bla bla... jakby to od rodzica zależało. Każde dziecko jest niepowtarzalne i wyjątkowe, ma swój charakter i geny, których ani rodzice ani nikt inny nie jest w stanie zmienić.

    OdpowiedzUsuń