Mity: Na dziecku się nie oszczędza
Podobno.
Ile razy to słyszała Matka. Czytała. W różnych źródłach.
I jak się Matka zorientowała, że jednak oszczędzać musi dziecku to na początku Matce dość głupio było. Ale jak to? Matka ma w potarganych szmatach chodzić, bo dziecku trzeba odpowiednie metki pokupić? Co za różnica czy Demolka biega w gaciach za 5, czy za 50zł? Dla niej żadna, byle wygodnie. Dla Matki spora.
No ale przecież na dziecku się nie oszczędza. Przecież jak nie dostanie nówki sztuki ubrań, czy zabawek to nie wyrośnie na dobrego człowieka, na lekarza, prawnika, czy kogoś tam.
Demolka pół wyprawki używanej miała. Bynajmniej nie z ekologii. Nadmiaru ciuszków też nie miała. Każdy miała na sobie.
Wózek podobał się inny, ale limit przekraczał.
Pieluch drogich też nie było. Bo przy tanich żadnych problemów.
Demolka się obywała bez wielu rzeczy i żyje. I ma się dobrze. Rozwija się prawidłowo. Zdrowa i szczęśliwa. Oczywiście są rzeczy na których o oszczędności ciężko. Rzeczy na których się nie oszczędza. Leki... Cóż, w ciąży Matka jadła garściami to co zlecone i przez myśl nie przeszło zrezygnować. Witaminy też Demolka ma.
Na dziecku się oszczędza. Na dziecko się oszczędza. Bo potem przyjdą kursy, obozy, studia... Przyjdą marzenia droższe. Przyjdzie wiele kosztów na które lepiej być przygotowanym. I bez sensu fundusze dawać na setną koszulkę co raz ubrana będzie.
Na dziecku się nie oszczędza... Przej krótki okres skrajnej euforii i oczarowania faktem dziecka. Potem przychodzi życie.









podpisuję sie obiema rękami
OdpowiedzUsuńnie oszczędzam na dziecku jeśli chodzi o kwestie zdrowotne... ciuchy najlepsze z wyprzedaży :D
OdpowiedzUsuńNa zdrowiu się nie oszczędza, bo jedno tylko. I w razie "W" większe koszty by były :)
Usuńna bezpieczeństwie dziecka się nie oszczędza, a poza tym to można oszczędzać :)
OdpowiedzUsuńZdrowiu, bezpieczeństwie... I na paru innych rzeczach zapewne też. Ale są takie gdzie można i szkoda z tego nie korzystac. Skoro się oszczędza na sobie to dlaczego na dziecku nie :)
UsuńJa nie oszczędzam tylko na Boże Narodzenie I urodziny. A ciuchy mamy super z używaka :)
OdpowiedzUsuńOj nie oszczędzamy na naszym maluchu :/ To takie nasze skrzywienie rodzicielskie... Nie możemy wchodzić do sklepu z ubranami lub z zabawkami, bo zawsze maluch wzbogaci się o coś nowego :)
OdpowiedzUsuńOj, co wejdę do sklepu to mnie ciągnie i ze smutkiem wychodzę :/ Ale cóż. Wiem, że tak lepiej dla mojej rodziny i że tam muszę :)
UsuńZa to wyprzedaże i SH coraz bardziej lubię. Dla mnie ciuch to i na kilka lat... Baaa! Ja dalej w bluzie co do gimnazjum chodziłam chodzę ;) Więc dziecku na 3-4 miesiące same nówki to nie dla mnie. Nie mój budżet ;)
Racja! Czasem mam wyrzuty sumienia,ze nie mogę Małej kupic tego albo tamtego,ale daję jej cos stokroc cenniejszego-moj czas tylko dla niej:):)
OdpowiedzUsuńJa na początku tak miałam, że wyrzuty sumienia, że tak trochę wstyd... Ale to co potrzebne ma. A najważniejsze, że szczęśliwa
UsuńMy na Tymku nie oszczędzamy, jeśli chodzi o pieluszki i takie tam, ale wiadomo, że nie da się mieć wszystkiego, nie da się kupić tego co by się chciało. Pozatym dostaliśmy sporo zabawek, ubranek także nie ma potrzeby kupować czegoś po to, żeby leżało jak napisałaś, że założy tylkoć raz albo wcale, bo i po co? Najważniejszy jest zdrowy rozsądek ;)
OdpowiedzUsuńJa po 3 miesiącach stwierdziłam, że skoro nic się nie dzieje to i Dady mogą byc ;) Karmic się mi udało, więc koszt mm odpadał.
UsuńZdrowy rozsądek przede wszystkim :) Ale w szoku jestem, gdy ktoś kto co chwilę na brak kasy narzeka kupuje 5-ty zestaw miseczek, czy co zakupy jakąś zabawkę dla dziecka "bo chciał, to jak dziecku odmówię".
są rzeczy na których można oszczędzać, a na innych nie.
OdpowiedzUsuńnie ukrywam lubię rzeczy nowe, metkowe, ale wielką radochę sprawia mi kupowanie w sh sukienek po 5 zł i Emilka ma takich większość, a Helena nie ma chyba nic nowego, wszystko po siostrze albo z sh.
Kto nie lubi nowych ;) Jeszcze jak się widzi te cudne kolekcje niektóre to aż serce ściska. Przynajmniej mi.
UsuńAle i w SH się cuda upoluje!
Popieram. Jak wiem ze moge na czyms oszczedzic to oszczedzam. Przed porodem uzbieralam mnostwo ciuszkow az do rozmiaru 80. Jak Dominika sie urodzila kupilam jej jakies pojedyncze sztuki. I to w dodatku tylko spodni bo tego bylo najmmiej. Teraz tez oszczedzam. W prawdzie dosraje nowe rzeczy ale z Pepco. A tam ubrania w cenach z sh... za to to co udalo mi sie oszczedzic wplacal Mlodej na lokate. Na studia, mieszkanie... na co bedzie potrzebowala. Ja nie mialam. Tomek tez nie. To niech chociaz Dominika ma w jakis sposob zapewniony start :)
OdpowiedzUsuń:) To samo podejście mam. W przyszłości bardziej sie kasa przyda niż teraz na zabawki, których i tak dużo
UsuńTo tak jak ze wszystkim. Można kupić buty za 400 zł, z których za 2 miesiące wyrośnie. Ale można też kupić za 100 zł równie dobre, z których równie szybko wyrośnie :) Nie ma co przesadzać i tam gdzie się da, szukać tańszych rozwiązań!
OdpowiedzUsuńJa tutaj na blogach zauważyłam mamy-gadżeciary (że tak je nazwę), kupują piękne, firmowe ubranka, firmowe zabawki i jeszcze trzymają razem blogową sztamę i się w tym dopingują. Śmieszy mnie to i zastanawiam się po co to? Dla lepszego samopoczucia?
OdpowiedzUsuńDla szpanu ;) "bo mam!" U mnie gadżetów nie uświadczysz. Nie moja bajka... Nie mój budżet i nie moje aspiracje.
UsuńWiesz, patrząc z mojego punktu widzenia, oszczędza się. Ja robiąc wyprawkę dla małego chodziłam do jak najtańszych sklepów a 90% ubranek dostałam od szwagierki. I nie czuję się z tym gorsza. Małemu i tak będzie wszystko jedno, a metki... dla mnie to nic ważnego. Mogę nie oszczędzać na zdrowiu, bezpieczeństwie itp ale na rzeczach materialnych znając zasobność mojego portfela równą 0 oszczędzać muszę. Zresztą nawet jakbym miała pieniądze to i tak bym nimi nie szastała. Taki charakter :P dla mnie najważniejsze jest żeby moje dziecko było zdrowe, szczęśliwe i kochane :) a cała reszta to pryszcz :D
OdpowiedzUsuńRacja! Dla dziecka się oszczędza,nie na dziecku. Wolę wykupić lekcję angielskiego w przedszkolu niż dziesiątą lalkę barbie ze świecącym ogonem. A z angielskiego dziecię się cieszy,ja również.Lalka po 3 dniach wylądowałaby w kącie...
OdpowiedzUsuńCo racja to racja, Gdybym miała nie oszczędzać na pierwszym i nauczyć, że wszystko to można to przy urodzeniu drugiego ogłosiłabym na bankructwo. Ja to zawsze wychodzę z założenia "na biednego nie trafiło, a na bogatego wcale " Jak trzeba to trzeba a jak nie trzeba to po co?
OdpowiedzUsuń