Babski wieczór z Demolką
Matka ma szpital w chałupie... Małż padnięty* i żeby się izolować Matka z Demolką się na parter przeniosła...
Rozkłada Matka łóżko, tłumaczy Demolce, że dziś na dole, że same, że razem. Że bez Taty. A ta co? Polazła do kuchni. Łyżeczki dwie wzięła. I się pyta:
-Mamaa.... Lody? Bajka?
Noż, kurde... Czy faktycznie jak Małża nie było Matka tak wieczory spędzała? Cóż... Dziś króluje "Księżniczka i Żaba" i lody czekoladowe. Litrowe pudło. Dobrze mieć córkę!
*a chory chłop to koszmar gorszy od ząbkującego dziecka









Kobity to się zawsze dogadają!!! Lody, księżniczka- super!
OdpowiedzUsuńJa z moimi chłopami mam trudniej. Oni tylko autka i inne niezrozumiałe dla mnie pierdoły :)
Zamiast księżniczki ZygZak? ;) Bo lodami to na bank nie pogardzą :D
UsuńAch... zazdroszczę Ci :) Oczywiście wieczorów z córką, nie chorego męża ;P
OdpowiedzUsuńChory facet... Brrrr!
OdpowiedzUsuńCzekoladowe lody to chyba najlepsze lekarstwo na chorego chłopa, Demolka wybrała bezbłędnie! :D
no to babski wieczorek na całego :)
OdpowiedzUsuńO tak zdecydowanie. Chory facet to najgorsze co może być bo przecież nawet na katar faceci umierają.
OdpowiedzUsuńP.S. Świetny babski wieczór miałyście :)
Nie no... Mój na żołądek tym razem ;) Ale wolałam uciec daleko :D
UsuńBabski wieczór coś pięknego :)! I tak, gdy mąż chory to lepiej się schować lub na spacer pójść.
OdpowiedzUsuńCześć.
OdpowiedzUsuńZapraszam do udziału w konkursie: http://substancja-dajaca-zycie.blogspot.com/p/konkurs-02-1508.html
Pozdrawiam. :)