Ma gust! Drogi...
-Demolka! Jedziemy do sklepu, chcesz coś?
-Kledki!
-Eeee... No dobra, ile można wujkowi zabierać... Chcesz jechać ze mną?
Chciała. W sklepie pamiętała o swojej zachciance. Rodzicom zapomnieć też nie dała. Cóż... Wybór był. I Demolka wybierać musiała. Wzięła najdroższe. Nie, wcale nie najbardziej kolorowe pudełko. Nie, nie największe. Takie nie wyróżniające się dosłownie niczym. Poza ceną! 3 razy pytała Matka, czy koniecznie te...
I wiecie co najgorsze? Po powrocie nawet jednej kreseczki nie namalowała. Nic! Do pudełka schowała.... A jak Matka chciała porysować* to się wydarła!
*wcale cudnie nie rysują. Za twarde.









Widocznie jest taką sroczką, która zbiera cacuszka ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda jej malować takimi drogimi
Olcia się nie rozdrabniała :P szkoda tylko, że jakością nie dorównują cenie...
OdpowiedzUsuńhaha, demolka naciągara ;)
OdpowiedzUsuńjeszcze porysuje nimi.
nie zepsują się.
dobrze że kredki się nie psują:)
OdpowiedzUsuńHardcore pełna gębą.
OdpowiedzUsuńDlatego jak tylko mogę, to na zakupy idę sama. Ostatnio musiałam wejść do Smyka z Mają...Nerwicy dostałam po dwóch minutach i szybko się ewakuowałam.
OdpowiedzUsuń