Dziadkowie do rozpieszczania
Też tak macie? Matka scenkę przytoczy.
-Demolka obiad! Zupa na stole.
-Nie ciem.
-To się pocałuj w nos. Będziesz głodna.
-Nie ciem.
-To się pocałuj w nos. Będziesz głodna.
I w tym momencie wkracza Babcia.
-A może coś innego chcesz? Makaroniku Ci zrobić? Ziemniaczki ustrugać? A może kopytka? Mama mówiła, że lubisz....
-A może coś innego chcesz? Makaroniku Ci zrobić? Ziemniaczki ustrugać? A może kopytka? Mama mówiła, że lubisz....
I wielkie oburzenie było. Że jak to. Że czemu. Że jakim prawem niedobra Matka zabrania. Że przecież "Dziecko chce!". Że Babcia od rozpieszczania jest. Że Demolce wolno wszystko! Róże obtargać, w buciorach po meblach łazić, bo "chce". I "a tam, wychowanie... Mała jest i czas na to".
A za dosłownie 5minut narzekanie na 5-latka, że niegrzeczny, że wydziwia, że na śniadanie Babcia MUSI kopytka robić, bo innego nic nie tknie.
Może Matka dziwna. Ale nie wyobraża sobie Matka nie stawiać granic Demolce. Dla własnego dobra. Psychicznego. Nawet na przekór dziadkom*. Od początku!
*w sumie to tylko jedni dziadkowie tak robią. Drudzy już nauczeni (dla własnego dobra) się nie wtrącać zbyt wiele.









rozpieszczanie, rozpieszczaniem, ale podważanie zdania rodzica w obecności dziecka to już inna sprawa:))
OdpowiedzUsuńdorośli powinni trzymać jeden front przed dzieckiem, a to co się dzieje, gdy dziecko opuści pomieszczenie to co innego.
moja babcia rozpieszczała mnie piekąc mi ciastka i babeczki, kupując lody gdy nikt nie widział, robiąc mi na drutach najlepsze sweterki i spódniczki, zabierając mnie na karuzele gdy mama była zmęczona.
:) Do podważania mojego zdania przez Babcię już się przyzwyczaiłam ;) Wiecznie obraza, bo mam swoją wizję wychowania... I co gorsza! Moja wizja się sprawdza jak na razie!
Usuńhehe jakbym widziala sytuacje u mnie ... ciagle cos jest nie po jej mysli :P np nie uzywamy smoczka , to byly teksty - jak to dziecko bez smoczka, tak nei mozna, przeciez dziecko musi miec smoczek - jak widac nie musi, nie solimy potraw Oliska - tez zle bo przeciez jak mozna takie bez smaku jesc - nosz k#$^%# można :P rece mi czasami opadaja :) jak napisalam nizej temat rzeka...
Usuńoj znam to, dzięki babci i prababci roczniak rozwalił swoją pierwszą spacerówkę, nie pytajcie jak to się stało ja do tej pory sobie tego nie wyobrażam
OdpowiedzUsuńWiesz, takiemu małemu to wszystko wolno, nawet pierdnąć, jak to ostatnio moja teściowa powiedziała :)
OdpowiedzUsuńTaaa... A potem "babkę" w pysk strzelic najlepiej, bo nie zaklaskała :/
UsuńMam uczulenie na to stwierdzenie i wręcz go nie cierpię. Dziadkowie są od wprowadzania w świat wartości tak samo jak rodzice, a nie od psucia.
OdpowiedzUsuńoj to temat rzeka... u nas podobnie ... dziadkowie (moi rodzice) dostosowuja sie do moich wytycznych co do rozpieszczania, ale drudzy dziadkowie - hulaj dusza piekla nei ma ... :/ fuck
OdpowiedzUsuńO! To tak jak u mnie ;) Też teściowie w tyłek dają pod tym względem...
Usuńu mnie też czasem krytyka, czasem "dobre rady" ze strony Babć... ale tak już jest, że "skoro wychowałam już dwójkę dzieci to wiem..." ale to, że czasy się zmieniają to już inna sprawa...
OdpowiedzUsuńEhh ja teraz walczę z uporem mojej mamy o zakładaniu Synkowi bucików...
Mały ma pół roku, jeszcze nie chodzi i nawet jak staje na nóżkach to przecież nic mu zaraz nie będzie, że trochę skarpetki się pobrudzą, ale słyszę:
"zakładaj mu buciki, takie ładne mu kupiłam"
"to po co kupowałaś? On jest malutki i nie musi mieć butów"
"Ale tak ładnie wygląda..."
Uważam, że na buty jeszcze będzie miał czas, wiadomo od czasu do czasu, raz na jakiś czas mu te paputki włożyłam, żeby babci przyjemność sprawić, że wnuczuś elegancik i nosi jej prezent, ale nie na każde wyjście z domu!! I co tu robić?? Z jednej strony człowiek chce po swojemu zrobić, a z drugiej nie chce się wiecznie spierać o to samo....
Na buty akurat ja strasznie cięta byłam ;) Pierwsze dostała na 11 m-cy. Jak już pewnie na nogach stała. No i zima była. Do dziś buty tylko na zewnątrz. A i to gdy pogoda pozwala to boso biega.
Usuńu mnie na razie nie mają się do czego wtrącać, chociaż nosem kręcą, jak Małej coś używanego kupujemy, no bo jak to nosić coś po kimś ;)
OdpowiedzUsuńAszzzzz te babcie ;)
OdpowiedzUsuńhaha :)
OdpowiedzUsuńdziadkowie są w końcu od dogadzania i rozpieszczania choć sama nie lubię tego "zwyczaju:.
na szczęście rodzixce i teściowie trzymają się naszych zasad.
U Nas jest ciut inaczej ;) Ja stawiam granice i jedni dziadkowie (drudzy maja zawsze wszystko w d...) w żartach mówią, że co za matka jestem tak dziecko tepić :P Ale jak młoda daje popalić to narzekają ;) Z jedzeniem podobnie jak u Was - nie chce jeść?? To nie. A babcia lata szykować co innego, bo może to zje, może tamto ;)
OdpowiedzUsuńDziadki chya tak mają :P
E to moi rodzice psioczą na mnie, ale nie próbują już kombinowac. Teściowie widują Demolke raz na 2-3 miesiące i próbują rozpieszczaniem jej uczucia kupic :/
UsuńU nas to samo...:/ Bardzo często dziadkowie (z obu stron) ignorują moje zdanie i poglądy na temat wychowywania synka, czasami nawet wyśmiewają i twierdzą, że "kiedyś, to ble ble ble...". Może tak było kiedyś, ale ja chcę tak jak jest dziś i żal mi, że nikt nie liczy się z moim zdaniem.
OdpowiedzUsuńI jeszcze dodatkowo, kiedy próbuję się czemuś przeciwstawić to wtedy właśnie słyszę słowa: "dziadkowie mogą, bo dziadkowie są od rozpieszczania" :/ OK, ale to rozpieszczanie ma też swoje granice, no nie? Czy ja jakaś przewrażliwiona jestem? :)
UsuńTo jesteśmy obie przewrażliwione. Ale ja zaraz "z pyskiem" wyjeżdżam jak grzecznie nie skutkuje ;) Albo foch i zabieram Demolkę. Raz już wyszłam. Na 3 dni :P Od tego czasu moi rodzice przestali. Z teściami nie skutkuje ;)
UsuńMoja mama na szczęście tak nie ma. Jak ja i siostry byłyśmy małe to musiałyśmy jeść co było na obiad. Babcia nas rozpieszczała i gotowała same pyszności. Teraz jak jesteśmy u mamy to wnuki jedzą to co jest a jak nie chcą to nikt ich nie zmusza. mama tylko wcześniej pyta się co zrobić na obiad.
OdpowiedzUsuńAle wtrącać się lubiła, szczególnie przy pierwszym. Co ja się nasłuchałam, że odwodnię dziecko ( do 6 miesiąca karmiłam tylko piersią, wody ie dawałam, jak był upał to przystawiałam częściej do piersi). Przy drugim już tak nie było. Na szczęście mieszkamy osobno, więc mamy dobry kontakt. Ale jak byśmy zamieszkali razem to byłoby inaczej.