Ząbkujemy.
Obie. Boli. Bardzo. Te pseudo cuda, co to każą dzieciom smarować, nic nie dają. To pic na wodę. Paracetamole i inne cuda też na krótko.
Aaaa... I jak to jest, że Demolce trzy czwórki idą (a w każdym razie w trzech punktach dziąsła wyglądają jak fioletowo-krwawa spuchnięta masakra), mi jedna cholerna ósemka i to ja wyję bardziej? I to Ona mnie pociesza? I spać każe iść, żeby ząb wyszedł*?
Matka idzie się nad sobą poużalać. W wannie. Z winem*.
*Demolka jest pewna, że zęby bolą najbardziej w nocy i na wieczór, bo rosną podczas snu. Po każdej przewytej nocy rozdziawia paszczę i czarna rozpacz Ją ogarnia na wiadomość, że zębola dalej nie ma.
*wino w kieliszku, żeby nie było.









U nas się sprawdza Camilia :)
OdpowiedzUsuńA na ósemkę smarowanie dziąsła olejkiem goździkowym.
U nas jeszcze zębów nie ma, ale właśnie boję się tego bólu.
OdpowiedzUsuńMam przeczucie, że u nas wyjdą 4 naraz :)
Ja jeszcze nie mam żadnej ósemki ;P I chyba nie chcę skoro tak bolą. Wystarczy, że Młody jęczy, jeszcze ja do tego, to byłaby jakaś masakra. :P
OdpowiedzUsuńO to, to! Masakra to odpowiednie słowo jest.
UsuńWiem o czym mówisz... właśnie obudził mnie ból zęba :/
OdpowiedzUsuńGrześ jeszcze nie ząbkuje ale u siostrzenicy pomocna okazała się Camilia. Wszelkiego rodzaju lizaki do gryzienia. A Tobie kochana polecam zimne okłady albo lody :)
OdpowiedzUsuń