Demolka Demoluje
Jeszcze 8 nie ma, a Demolka zdążyła skroń rozciąć. Swoją. O kant krzesła. Garść włosów wyrwać*. Matce. Dom wygląda jak pobojowisko. Matka nie wie w co łapy włożyć, żeby podłogę znaleźć.Sterta ciuchów do prasowania sięga powoli sufitu. Ta do uprania w łazience wiele mniejsza nie jest. W grządkach za chwilę będzie więcej trawy, niż warzyw. Trawnik woła i błaga o koszenie. Książki o naukę. Demolka bo pieluchy wkładać nie chce. Majtki wczoraj wszystkie(10!!!) zlała (patrz wyżej: sterta prania). Matka patrzeć na to wszystko nie może.
Ha! Idziemy odwiedzić Cioteczkę - podobno sprzątała wczoraj (ironiczny uśmiech)... A najpierw kawka. Na balkonie**
*Nie ma to jak przy spadaniu z łóżka złapać Matkę za kłaki, nie?
**Jedyne czyste miejsce, bo tam Demolka nie wychodzi.









O matko! Dosłownie i przenośnie;) A ja się wściekam, że nie zdążyłam w weekend umyć podłogi, zetrzeć kurzu, wypucować łazienki i wyprać trzeciego prania. Głupolek... Mi przynajmniej nikt nie wyrwał włosów, spadając z łóżka i nie obsikał dziesięciu par majtek;) Kochana, życzę Ci dużo sił i niezwariowania w tym tornado. Ściskam poturbowaną Matkę i rozbrykaną Córkę:*
OdpowiedzUsuńŁączę się w bólu wyrywanych włosów z rana. Mój H. dzisiaj mnie tak obudził. Raz wyrwał jedna garść, a później dla pewności, że się obudziłam wyrwał drugą. Gdy już wyskoczyłam z łóżka, pokazał mi rączki i kazał sobie powyciągać moje włosy owinięte wokół paluszków :/ Co za poranek...
OdpowiedzUsuńu nas to samo... i jedyne dwie godziny wytchnienia, kiedy Calineczka śpi mam między 12, a 14... ale wtedy trzeba obiad zrobić... :)
OdpowiedzUsuńHa! A ja się wakacjuję i byczę z książką w ręku :]
OdpowiedzUsuńAle włosy też mam wyrywane, mimo wakacji, Młody się jakoś nie umie zdobyć na odrobinę litości dla matki :D
Ha ha! No to nieźle.
OdpowiedzUsuńJak jest za dużo do roboty w domu to najlepiej jak najszybciej go opuścić. Co prawda sterta prania i prasowania nie zmaleje, za to jest nadzieja na trochę spokoju.
Hah, podobnie miałam jak Filipek uczył się siku na nocnik ( do dzisiaj się nie nauczył) chociaż teraz już nie ma wrzasków i krzyków, ale i tak to ja muszę przypominać o siku bo sam z własnej nie przymuszonej woli nie usiądzie, ale jak go sadzam to przynajmniej zrobi, no ale jak nie nasadzę na nocnik, to albo mamy wodne łóżko albo wdepnę stopą w kałuże siusiów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy
Małe tornado z tej twojej córy! :)
OdpowiedzUsuńNie takie małe... Mogłam dac Katrina na imię :D pasowałoby by!
Usuń