Bajki edukują... A Demolka wyciąga wnioski!
Matka miała kiedyś piękne założenie. Do trzeciego roku życia bajek "niet". Trzymałam się tego. Długo. Nie ma teledysków, telewizora całymi dniami*. Ale są krótkie bajki. 1-2 razy w tygodniu. Matka nowych bajek nie zna, a wybrać w necie coś trzeba. Więc był Filemon, Bolek i Lolek. Był Krecik i Reksio. Nawet Miś Uszatek się załapał.
Wszystko było dobrze i miło, ale Matka inne bajki chciała... I Kangurka HipHopa znalazła. Odcinek o niedźwiedziu. Niby fajnie, nie? Zwierzaki są. Krótko. Nawet pouczająco, bo o zwyczajach zwierząt jest. A tam niedźwiedź w chwili niezadowolenia sprał dupsko kangurowi i swojej dziatwie.
-Coś Ty narobiła?
-Balagan
-A mogę wiedzieć czemu?
-mama źla?
-Tak, zła jestem!
-Mama bam pupe...
I w śmiech!**
Życie weryfikuje poglądy z czasów ciąży. Ale tego, by dziecka nie bić to mam nadzieję, że Matce nigdy nie zweryfikuje.
*ok, telewizora nie ma wcale, bo nie posiadamy
**ufff, chociaż traumy po bajce nie ma...









:)
OdpowiedzUsuńŻycie wiele spraw weryfikuje...
i u nas niektóre założenia i teorie ciążowe się zweryfikowały, ale sporo z nich utrzymujemy :)
OdpowiedzUsuńU nas bajek się raczej nie ogląda, prędzej pioseneczki z kolorowymi teledyskami, typu kaczuchy czy cztery słonie...
OdpowiedzUsuńA też miał do 3 roku nic takiego nie oglądać :D