Post o niczym! Dzień, zwykły dzień...
Na prawie każdym blogu zachwyty i owacje na temat dzisiejszego dnia. Albo wielka niechęć, bo dzień jak co dzień i pokazówa.
A u nas? Życzeń nie dostałam. Prezentu też nie. Swojej mamie ciasto upiekłam. Bracia go zjedli, bo nie zaznaczyłam wyraźnie, że nie wolno. Drugiego piec mi się nie chce. Życzenia złożę jak Mama z roboty wróci. A! Do teściowej zadzwoniłam. Grzeczna jestem, nie?
Za to wyciągłam dziecko po 6 z łóżka, wpakowałam w samochód i po 9 w Krakowie byłyśmy. Spacer po Wawelu i ZOO zaliczony. Osioł dostał pół wiadra marchwi, drugie pół dostały kucyki. Matka dostała opieprz, bo Demolka podobno za mała, żeby karmić zwierzęta. Demolka o tym nie wiedziała, gdy postanowiła osła pocałować, a kucyka złapać za pysk i przytulać.
Że na widok strusiego jaja Demolka zapała wielką nadzieją na jajecznicę gigant też się Matka nie spodziewała.
Nawet grożenie małpom, że skakanie to niebezpieczne i pospadać mogą Matkę zaskoczyło.
Najbardziej zaskoczył brak nowych siniaków, brak trwałych uszkodzeń odzieży, czy innych zniszczeń. Ot, taki prezent mi córa zgotowała, fajnie, nie?
Taki dzień jak co dzień. Urozmaicony pierwszą Demolkową wyprawą do ZOO.
A z nowości jeszcze:
Matka się na spotkanie wybiera! Do miasta młodości swej (nieutraconej do końca jeszcze). I cieszy się jak głupia. Bo inne Matki pozna. Inaczej dzień spędzi. Z chałupy wyjdzie.
No, szał ciał będzie!










Kurcze moja też pyskata się robi, mimo tego, że jeszcze nie mówi! ;)
OdpowiedzUsuńI ja też nic nie dostałam i nie liczyłam na to ;)
Suuuper pomysł z takim wypadem, córa pomysłowa :)
Hmmm... Czyli trochę podobnie jak u mnie, chociaż ja prezent dostałam!
OdpowiedzUsuńGłowa do góry kochana!
Ślę uściski!!!
Córa boska :)
Hmm dziwi mnie, że ktoś Cię ochrzanił, bo ja byłam z Emilą jak roku nie miała, karmiła i nic nikt nie mówił... I fajnie, że udało Wam się w końcu wybrać do Krakowa... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWiesz, że zawsze jakiś nawiedzeniec się trafi ;) Facet z obsługi był podejściem młodej zachwycony, ale jakaś stara zołza z odwiedzających się czepiała :D
Usuńmamy do tego ZOO niecala godzinke drogi (teraz gdy poki co jeszcze bezplatna autostrade puścili) ale jakos trudno sie wybrac :P Pozdrawiamy
OdpowiedzUsuńW stronę Tarnowa? :) My podobnie mamy, ale stwierdziłam, że wycieczka nam potrzebna :)
Usuńtak :) my z Tarnowa :) w krakowie nie bylismy ale w Ostrawie na Czechach tak :D zawsze co jest blisko okazuje sie byc najdalej :)
Usuńu nas też dzień jak co dzień, nic szczególnego.
OdpowiedzUsuńzazdroszczę Wam zoo.
U mnie też dzień przeszedł niezauważony. A wyprawa do Zoo - super. Jeju co ci obcy ludzie mają, że tak pouczają. Wszędzie jakieś spotkania mam, w Warszawie, w Olsztynie coś było, teraz Tarnów. A we Wrocławiu nic. :(
OdpowiedzUsuńZ okazji Dnia Dziecka wraz z wydawnictwem Dreams zorganizowaliśmy dwa ciekawe konkursy. W obu do wygrania bardzo ładna książeczka dla dziecka. Chciałabym Was serdecznie zaprosić do udziału, jednak nie chce wyjść na zupełnego natręta i nie będę spamowałą Was linkami :) Gdybyście byli zainteresowani wygraniem ślicznych książeczkowych nagród to zapraszam na mój profil, a tam do Babylandii oraz Książeczek synka i córeczki :) Z góry przepraszam za tą reklamę... Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTo i tak ciekawszy miałaś dzień niż u nas! My spędziliśmy go zupełnie normalnie! (no może poza tym, że w salonie Mężul rozłożył się ze skręcaniem piaskownicy) A że pogoda do kitu, to nawet spaceru nie było :/
OdpowiedzUsuńzazdroszczę spotkankaaa! :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
http://islandofflove.blogspot.com/