Gadu, gadu, gadu
Jak się jest z dzieckiem na co dzień to nie widzi się Jego rozwoju... Jakoś wtedy to wszystko naturalne i człowiek się nad tym nie zastanawia. A może tylko ja tak mam? Owszem, Wielkie Sprawy jak pierwsze kroki, pierwsze słowo i inne Pierwsze Cosie się zauważa, docenia, nagradza oklaskami i owacjami... A dalej?
Za każdym razem jak jestem z Olinkiem u dr Rehabilitant pytają mnie o zasób słów Młodej... I odkąd skończyła 9 miesięcy zaczęło się wymienianie, z czasem coraz dłuższe, i coraz częściej kończone "eee, coś jeszcze na pewno, ale nie przypomnę sobie tak z miejsca" ;-)
Chciałam dziś sobie przygotować Olinkowy słownik na najbliższą wizytę i co? Zapisałam pierwszą kartkę, drugą... I mi się nie chce dalej. Skoro Olinek co godzinę nowych słów się uczy, powtarza po mnie, to lista rośnie w tempie francuskiego TGV! Krótkie słowa są "doble", jak coś ma więcej niż 3 sylaby to "tludne" i buzia "nie mówi", ewentualnie mała Mądrala znajdzie swoje krótsze sformułowania, lub pokaże na migi.
Najlepiej rozwinięty dział: wszystko związane z jedzeniem! Da sobie radę w życiu, a przynajmniej z głodu nie padnie :)
Oczywiście gadania na zawołanie nie ma (chciałaby się Matka czasem pochwalić), ale od poniedziałku buzia się nie zamyka... Nowych słów wyłapałam mnóstwo. I tak się zastanawiam... Czy to taki etap, czy to dlatego, że ja od poniedziałku się nie odzywam, bo gardło mi wysiadło? Dwie gaduły w domu to za dużo, a tak, to przy okazji mojej niedyspozycji Młoda się wykazuje!
Z wczoraj, 14m-cy 13dni:
-Babu.. Daj am am
-A co chcesz? Poczekaj to drugie danie robię.
-Buła?
-Nie bułeczki. Co się jeszcze na stolnicy robi?
-Luśki?
-Kluski też, ale to nie kluski. To knedle.
-Nedle, nedle... Mama! Babu da nedle!
Ten zachwyt w oczach i zawzięte targanie krzesełka do kuchni - dla tej miny mogę nawet codziennie pierogi i inne ciastożarełko robić.









jejku jaka rezolutna ta twoja Córcia
OdpowiedzUsuń:)zazdraszczam :)