Buty, buty, buty... Zakupowo.

10:03 Elenka 2 Comments

Dziecko mi z butów zimowych wyrosło i trzeba było trzewiczki na wiosnę kupić  A jeszcze mamusia ubzdurała sobie, że koniecznie granatowe muszą być, więc zabawa zakupowa była przednia. Ja i Córka byłyśmy zadowolone - gorzej z M, który przy dziesiątym sklepie zaczął wykazywać pewne zniecierpliwienie ;-) 
Oficjalnie stwierdzam, że faktycznie mam Córkę! Większa radocha w sklepie obuwniczym niż w sklepie z zabawkami... Moja krew!
Co rusz mnie zaskakują tylko ceny obuwia... 200zł za buty w których dziecko mi 2-3 miesiące pochodzi? Zdzierstwo moim zdaniem straszne... 

2 komentarze:

  1. tez nas czeka wybor butow (pierwszych!!) niedlugo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Owszem, dlatego ja nie kupuję w markowych :) Mam kupione buty z atestami, skórzane u Pana na placyku za 85 zł :) Młoda śmiga aż miło, nóżka się nie poci, nie krzywi. Po co przepłacać za nazwę i naiwność rodziców ;)

    OdpowiedzUsuń