Buty, buty, buty... Zakupowo.
Dziecko mi z butów zimowych wyrosło i trzeba było trzewiczki na wiosnę kupić A jeszcze mamusia ubzdurała sobie, że koniecznie granatowe muszą być, więc zabawa zakupowa była przednia. Ja i Córka byłyśmy zadowolone - gorzej z M, który przy dziesiątym sklepie zaczął wykazywać pewne zniecierpliwienie ;-)Oficjalnie stwierdzam, że faktycznie mam Córkę! Większa radocha w sklepie obuwniczym niż w sklepie z zabawkami... Moja krew!
Co rusz mnie zaskakują tylko ceny obuwia... 200zł za buty w których dziecko mi 2-3 miesiące pochodzi? Zdzierstwo moim zdaniem straszne...









tez nas czeka wybor butow (pierwszych!!) niedlugo :)
OdpowiedzUsuńOwszem, dlatego ja nie kupuję w markowych :) Mam kupione buty z atestami, skórzane u Pana na placyku za 85 zł :) Młoda śmiga aż miło, nóżka się nie poci, nie krzywi. Po co przepłacać za nazwę i naiwność rodziców ;)
OdpowiedzUsuń