Szał ciał wściekłych bab.

07:23 Elenka 17 Comments

Jedna pokazała za dużo, druga za mało.
Ta podobno kłamie, a ta psuje rynek.
Ta kradnie, inna kupuje fanów, kolejna znowu oszukuje czytelników.
Ta to, tamta tamto, a inna to już w ogóle! Patologia, porażka i jedno wielkie NIC.

Jedna zacznie, druga się przyłączy. Razem naskoczą na trzecią, a tłum ma uciechę. Tłum ma radość. I oczywiście możliwość komentowania, bo konflikty i afery są jak gówno. Zawsze muchy przyciągną. Taka mentalność. Może kogoś ukamieniują. Może kogoś będzie można z błotem zmieszać. Cywilizacja taka, albo "sorry, taki mamy klimat"



Szał ciał wściekłych bab. Krzyczą, wrzeszczą, rzucają milion słów. W internetach oczywiście. Bo w rozmowie twarzą w twarz pewnie mniej byłoby gróźb, wyzwisk rodem z piaskownicy, czy tak ostrych, a nieraz wulgarnych słów. W sieci jest łatwiej. Grać odważną, pyskatą, wygadaną i wszechwiedzącą. Czy chociażby wpisać "oh, nie... Ja tego nie pojmuję! Znowu kolejna afera. Co za ludzie!". Brakuje tylko emotikony wywracającej oczami. Ale nic nie jest bez celu. Takie posty przyciągają ludzi. Każdy chce aferę! Każdy pyta gdzie, kto, jak? Może kogoś ukamieniują. Może kogoś będzie można z błotem zmieszać. A licznik się kręci. U sprawców i tych udostępniająco-narzekających też. 

Może to tylko o to chodzi. Ja nie wiem... Ja, jak i pewnie wiele innych, siedzę z boku. Nie komentuję, bo nie ma po co. Żeby komuś licznik podbijać? Żeby promować to obrażanie, wygrażanie i wyzwiska? Żeby łamać prawo przez rzucanie oskarżeń, które bez prawomocnego wyroku sądowego są zwykłym pomówieniem? Nielegalnym pomówieniem? Karalnym w dodatku?
Zostaje mi tylko niesmak. Wielki niesmak do wszystkich uczestniczących w tej zabawie, bo niby dorosłe ludzie, a zachowują się gorzej jak dzieciarnia pyskata, co to o niej "niewychowana młodzież" się mówi. I tylko jednego nie pojmuję... Dzieci uczy się, że sposobem rozwiązania konfliktu, czy problemu jest rozmowa. Rozmowa z tym z kim masz problem. A tu dorośli ludzie, osoby prowadzące firmy, blogerki, tak często wolą wyciągnąć wszystko na publiczne oczy i tam prać brudy zamiast pogadać jak człowieki... Zamiast próbować się dogadać, czy to prywatnie, czy na drodze sądowej. Bez publicznego linczu. 



PS. Temat od dawna mnie "męczył", czekałam na względny spokój w świecie, ale spokój to dobro limitowane. Pewnie gdzieś tam, jakaś wojna się toczy...

17 komentarzy:

  1. Nie wiem o co chodzi i nawet mnie to cieszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to ogólny, a nie skierowany na konkretną aferę post :)

      Usuń
    2. A już się cieszyłam, że coś mnie ominęło:-p.

      Usuń
  2. Dlatego u Ciebie mi dobrze :-)
    Cudna Mądrala, fajna Mama i żadnych afer :-) ;-)
    To lubie :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam afery z dala od siebie... Mam nadzieję, że mnie kiedyś w nocy nie napadną :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaa, rajstopy, paznokcie, cholera wie, co jeszcze. Ze też ludzi obchodzi w co ubrany jest cudzy dzieciak. Jeszcze aferę z tego ukrecic potrafią;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że jestem w drugiej ciąży i dla własnego zdrowia omijam afery szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O zdrowie trzeba dbać Zwłaszcza zdrowie w multipaku :)

      Usuń
  6. Ja również afery omijam. Dość mam na codzień moich prywatnych małych afer, a na bloga uciekam by odpocząć od codzienności. Pozdrawiam i zapraszam do mnie www.kuferekobfitosci.blogspot.com http://facebook.com/kuferekobfitosci

    OdpowiedzUsuń
  7. Już u kogoś wspominałam ostatnio, że jestem blogową nudziarą, ponieważ afery mnie nie obchodzą. Wiadomo, że co matka, to inna opinia, a walczyć z wiatrakami nie mam najmniejszej ochoty, bo tylko się niepotrzebnie zdenerwuję. A tak mam święty spokój, a poza tym świat (nawet ten blogowy), jest lepszy bez kłótni:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święty spokój dobro limitowane :)
      Trzeba doceniać ;)

      Usuń
  8. Bo afery sa ciekawsze od normalnosci...czasem mam ochote uciec z blogosfery :/

    OdpowiedzUsuń
  9. a tam! a niech się aferują! niech się wytrząsają! skoro to taka radocha...
    ja tam mam kilka blogów na których co rusz afera jakaś, aż dziw mnie bierze, że ludzie się w to angażują i jeszcze klaszczą, żeby autor dalej mógł brnąć...
    i wszytskie poznałam w jednym tygodniu!
    a jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę :)) o sławę, splendor, nie wiecie? o reklamę proszku do prania, czy też kaszki dla dzieci...Bezcenne dary!
    ja tam wolę pisać, niż w afery się wplątywać, bycie "etatową" aferzystką nie pociąga mnie wcale, więc powodzenia życze tamtym "BLOGERKOM"- ludzie w końcu aferami się zmęczą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tyle afer to nic tylko popcorn i oglądać. :)

      Usuń