Rodzina na odległość
Przyjeżdża. Stęskniony, utęskniony. Po kilku, czy więcej tygodniach rozłąki. Na parę dni, bo następna rozłąka wkrótce.
Wielkie plany i wizje cudnie spędzanego czasu. Grafik napięty do granic wytrzymałości, bo tu rodzinny grill, tu wycieczka, a tam teściowie co chcieliby raz na kilka miesięcy syna zobaczyć. I wielkie plany, ile to ja będę w stanie zrobić mając Małża w domu, mając pomoc przy Demolce.
A tu dziecko po pierwszych chwilach euforii bunt, bo przecież "to nie tak! Mama inaczej. Mama lepiej. Tata nie umie". Dziecko przyzwyczajone do bycia we dwie. Zresztą, ja sama już oswojona do bycia we dwie. Nauczona, że trzeba samemu, że inaczej się nie da. Z własnymi wypracowanymi sposobami i metodami. Z własną organizacją czasu. Ze swoimi rozwiązaniami, bo przecież jakoś funkcjonować na co dzień trzeba. Z własną niecierpliwością i brakiem wyrozumiałości, gdy kolejny raz coś jest przełożone nie tak jak ja to robię, gdy kolejny raz słyszę pytanie "a gdzie jest..."
I ten Małż biedny wytęskniony, bo mu się obrywa, że "nie tak, ja inaczej, ja nie pozwalam". Małż, dla którego nasze zasady i ustalenia są nieznane, bo ile można przekazać w czasie krótkich rozmów wieczornych. Małż zdezorientowany, gdy chce wyjąć coś z szafy dla dziecka rano i zielonego pojęcia nie ma, które ciuchy są "domowe", skoro on żadnych na półce nie rozpoznaje.
I ten dzieciak niesforny, który co wieczór pyta "a kiedy wracasz? Już dość pieniążków... Mam sukienków dużo już"...
Ot, standard bycia ze sobą na odległość. Bycia rodziną na odległość...









Mam to samo, mimo iż mój małżonek codziennie jest w domu, to i tak wydaje mi się czasami jakbym sama była. Też się wkurzam jak coś źle zrobi/położy/przełoży/zrobi po swojemu...
OdpowiedzUsuńWspółczuję, że na odległość i życzę, by owa zmniejszyła się jak najszybciej do takiej na wyciągnięcie dłoni :)
OdpowiedzUsuńTwój Mąż więcej poza domem, to usprawiedliwiony w pewnym sensie. Mój Ślubny co wieczór w domu, a od Fiołka także często słyszy, że "Mama robi to lepiej/inaczej" :)
Pozdrawiamy serdecznie ;)
Bo chyba każda mama lepiej :) przynajmniej przez jakiś czas wg dziecka :)
UsuńSkąd ja to znam... A gdzie ona ma spodenki?? A te mogą być?? Mamo Tata źle usypia, nie chcę taty!!
OdpowiedzUsuńA bajzel... Jakbym miała 3 dzieci :P
Za kilka dni znowu czeka mnie armagedon :P
Ale to słodki armagedon ;) chociaż po wyjeździe Małża że 2 dni sprzątania mam zawsze :)
UsuńŻeby tylko :P
UsuńNie wyobrażam sobie takiej sytuacji, życia na odległość. Bo mie nie dotyczy, ale człowiek jest jak guma, jak trzeba, to zrobi. wiem tylko, ze będąc w domu z dziećmi, cały dzień to mamy takie swoje zasady, o których piszesz i tatusiowi, czasami je ciężko połapać ;)
OdpowiedzUsuńBo to nie jest łatwe, ale wbrew pozorom się da. Bo dalej się cieszymy czasem ze sobą. I wciąż chcemy tego czasu :)
UsuńLiczę że to tylko okres przejściowy u nas.
Mając małe dziecko nie pozwoliłabym na to, by mąż był w domu co kilka tygodni. Razem można wyjechać, ciężko by było ale RAZEM chociaż ;)
OdpowiedzUsuńCzasem nie da się pozwalać, czy nie. Niekiedy jedną stronę zobowiązania w kraju trzymają, a dla drugiej pracy nie ma...
UsuńDokładnie... Czasem nie ma zgadzam się lub nie, czasem nie ma szans na wyjazd razem już...
UsuńNiebawem czeka mnie to samo... Mam nadzieję, że zarówno u was, jak i u nas będzie to tylko stan przejściowy :)
OdpowiedzUsuńŻyczę Wam tego z całego serca :)
UsuńZnamy to niestety... Z tym, że nasz tata jest 10 dni w pracy w DE po tych 10 wraca na 5-6 dni do domu te 5-6 dni zależy od zmiany na którą akurat pracuje
OdpowiedzUsuńOj znam to. U nas jak Mała miała parę mscy, BT pracował dzień w dzień. Było ciężko nawet bardzo. Teraz jest może ciut lepiej bo czasem ma dzień wolny czasem i 2 pod rząd :) Ale pytnia, co ubrać jak ubrać, gdzie leży mam na co dzień. Może nawet w tym roku uda nam się na pierwsze wspólne wakacje.... :)
OdpowiedzUsuńU nas taki stan trwał dwa razy po roku :( Najpierw dzieci były malutkie, potem większe. Płacz zawsze ten sam. Niestety nie dało się inaczej. Teraz jesteśmy razem od kilku lat, ale puki co nie w Polsce...
OdpowiedzUsuńJa się zastanawiam. We wrześniu obrona i może my też znajdziemy sobie miejsce za granicą. Byle razem :)
Usuń