Moc księżniczki
-Wow! Prawdziwa księżniczka! Patrz!
I te piski... Szepty. Zerkanie zza rogu. Otwarte z wrażenia buźki u całej grupy przedszkolaków zwiedzających pałac.
-Witamy jaśnie panienkę!
-Ach! Ostatni raz to u nas królewna bułgarska była! W końcu koronowana głowa nas zaszczyciła swoją obecnością!
Uśmiechy. Takie po prostu. Szczere uśmiechy na widok szczęśliwego dzieciaka. U ochrony zamkowej salutującej przed Demolką, u osób zwiedzających, pracowników pałacu. U tych dwóch chichoczących pań, które przybiegły do Demolki z koralikami i kłaniając się w pas mówiły "Witamy królewnę! Proszę przyjąć od nas w darze powitalnym ten oto naszyjnik!" też. Chociaż potem to już się krztusiły ze śmiechu, gdy panna księżniczka dygnęła i z miną pełną dostojeństwa "dziękuję" rzekła. Wiecie, oczywista oczywistość. Po prostu należało się jej od "służby" pałacowej!
Pięknie było. Łańcut cudny, Małż zakochany w historii i fakcie, że udało mu się marzenie dziecka spełnić. Demolka zakochana w byciu księżniczką w prawdziwym pałacu, a ja w ich radości i możliwości wspólnego spędzania czasu.
I nawet nie myślałam, że tyle pozytywnej energii może dać patrzenie na reakcje ludzi. Ludzi którzy patrzą i się uśmiechają. Zagadują, nawiązują kontakt. Że nagle w tym świecie pełnym złego humoru, złości i kłopotów, wystarcza jedna mała, przebrana za księżniczkę, dziewczynka, a nagle ludzie okazują się zdolni do radości. Do spontanicznego uśmiechu. Magia. Moc księżniczki. Bo księżniczka Demolka to jaśnie panująca władczyni gaduł wszelakich. A że dziecko roześmiane i szczęśliwe cicho mówić nie potrafi, to słychać było co rusz okrzyki:
I nawet nie myślałam, że tyle pozytywnej energii może dać patrzenie na reakcje ludzi. Ludzi którzy patrzą i się uśmiechają. Zagadują, nawiązują kontakt. Że nagle w tym świecie pełnym złego humoru, złości i kłopotów, wystarcza jedna mała, przebrana za księżniczkę, dziewczynka, a nagle ludzie okazują się zdolni do radości. Do spontanicznego uśmiechu. Magia. Moc księżniczki. Bo księżniczka Demolka to jaśnie panująca władczyni gaduł wszelakich. A że dziecko roześmiane i szczęśliwe cicho mówić nie potrafi, to słychać było co rusz okrzyki:
-Ta pani jest księżniczką. I ta też. Piękną księżniczką w sukience jest! A to pewnie księciunio jakiś jest! Może piękny Parys?
I pojawiały się jak za dotknięciem magicznej różdżki uśmiechy. Pojawiały się słowa. Różne. Zawsze pozytywne. I zatańczyła w parku łańcuckim księżniczka afrykańska w czarnej sukni w etnowzory. Obrót zaprezentowała nawet starsza para książęca wspierająca się o laskach. Bo księżniczki lubią się uśmiechać i tańczyć. A chyba każda z nas ma w sobie coś z księżniczki. Niezależnie od wieku.






















Dzieci wyzwalają w ludziach niezwykłe odczucia, a przynajmniej u większości. A już dzieci tak słodko wyglądające jak księżniczka Demolka to bez dwóch zdań :) Pozdrawiamy.
OdpowiedzUsuńKsiężniczki mają wyjątkową moc :)
UsuńEj... poryczałam się...
OdpowiedzUsuńCudni jesteście :-*
Nie płakusiaj ;)
Usuń:*
Demolka - księżniczka pozytywnej energii :)
OdpowiedzUsuńo cudne <3
OdpowiedzUsuńPięknie wyglądacie!
OdpowiedzUsuń