Zatorland zdobyty!
Jest Małż w domu. Tym samym mamy z Demolką kierowcę*. Coś idealnego przy naszej liście "miejsc do zdobycia".
To nie mogło się skończyć inaczej. Kierunek Zator. Zwłaszcza, że ostatnio pytania o dinozaury u nas mocno na topie są. Krótka narada, szybkie pakowanie, wysłana w pośpiechu wiadomość "może kawa wieczorem?". I cały dzień frajdy, śpiewania piosenek i wygłupów. We trójkę. Tak jak powinno być na co dzień.
Było bieganie... Dużo biegania. Po całym dniu to ledwo na nogach stałam. Chociaż może mi pomogło to wino, co z koleżanką wypiłam... Demolka bez problemu do drugiej w nocy dotrwała. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że tak od 22 poziom gadania się nasilał...
Były okrzyki. Dzikie. Demolka krzyczała z radości. Dinozaury darły się po swojemu. Nikt się nie czepiał, więc pewnie nie byli w stanie odróżnić kto się drze... I o co.
Było tulenie się do dinozaurów, bo "one kochane są!"
I zachwyt nad mnóstwem stworów też był. Ruszających się. Płaczących. Ryczących. Sikających nawet! Wiecie ile śmiechu wywołuje uciekanie przed "siuśkami"?
Nawet się zagadka rozwiązała skąd się mamy biorą! Z dinojajek!
Był Park Mitologii. I tam znowu bieganie. Pływanie łodzią też. Labirynt Minotaura Demolki nie pokonał. Minotaur nie przeraził. W sumie ku mojemu przerażeniu nic mojego dziecka nie przeraziło... Minę przerażoną zrobiła tylko raz. Jak nucić zaczęłam pod nosem... Kazała mi nie wyć...
Zachwycona parkiem jestem. Dinozaury okazały się strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Mitologia oczarowała Małża. Nawet owady, czy "big, very big robale" jak to Demolka stwierdziła, wzbudziły duże zainteresowanie.
Jedynym minusem okazał się Park Bajek. W porównaniu do reszty nijaki. Może ja mam za duże wymagania po dinozaurach. Może ja tylko uważam, że można to o wiele lepiej zrobić. Skoro jednak dzieciaka bajki nie ruszyły i stwierdziła, że "brzydkie i smutne te księżniczki" to cóż... Coś w tym musi być.
Wycieczka zdecydowanie godna polecenia!
PS. Tak sobie myślę... Czy jak Demolki nic, a nic nie ruszył film w 5D o dinozaurach, skoro ja się wzdrygałam i niespokojna czułam, to znak, że dziecko odważne, czy ze mnie dziwadło strachliwe?!?
*bo ja to prawko mam tylko po to, żeby miejsce zajmowało w portfelu

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)








Mamy biorą się z dinojajek? Nosz, człowiek to się całe życie uczy ;)
OdpowiedzUsuńAle super :D Sama bym się tam wybrała. Może zrobię sobie listę miejsc do zobaczenia, jak za rok do Polski pojedziemy?! :)
OdpowiedzUsuńi w końcu widać Ciebie :)
OdpowiedzUsuńBo w końcu ma mi kto to zdjęcie zrobić :)
UsuńWiesz co Elciu, nawet nie spodziewałam się, że tam jest aż tak fajnie :) chyba sama się wybiorę kiedyś z Krzyniem i z chrześnicą :) a co do kawki to zapraszam raz jeszcze, teraz na dłużej, było super :)
OdpowiedzUsuń