Ty się nie boisz?!?

01:41 Elenka 3 Comments


Stomatolog. A właściwie poczekalnia do. Siedzę sobie z Demolką na fotelu, rozwieszone plansze ze szczękami i robalami wychodzącymi z zębów oglądam. Wszystko byłoby cudnie, gdyby nie ludzie. Nie żebym jakaś aspołeczna była, ale czy jest ktoś w stanie mi wytłumaczyć po co każdy zaczepia z gadkami typu:
Taka mała, a nic się nie boi... Dzielna!

I tak każda osoba. I każdej się oberwało, że po jasną cholerę mi dzieciaka bezsensownie straszy jak dentysta to lekarz jak każdy inny. A lekarz, z tego co mi wiadomo, to nie morderca polujący na małe dziewczynki. Chce dla niej dobrze. Tak jak ja, gdy ją do nich zabieram.


Jakiś czas temu czekając na pobranie krwi było to samo. Też każdy wtrącał trzy grosze. Po co? Żeby potem cmokać z satysfakcją jak to zestresowane czyimś gadaniem dziecko w końcu się rozwyje i histerię urządzi? 
Każdy rodzic po swojemu przygotowuje dziecko na wizytę u lekarza. Ja wybrałam opcję "na szczerośc". Zawsze wie dokładnie czego się może spodziewać, jak wygląda badanie. Jeśli jest możliwość, że coś zaboli to też wie. Przygotowana na to jest. Wie co się będzie działo i nie ma strachu. Przynajmniej strachu przed nieznanym. A to chyba jest najgorsze... Stres pojawia się dopiero, gdy kolejna osoba pyta o ten strach.


Skąd u dorosłych taka bezmyślność?*
Przecież dziecko widzi. A jak widzi, że taki dorosły, duży człowiek mówi o strachu to pewnie sam go odczuwa. A skoro taki dorosły, duży człowiek się boi to co dopiero taki mały, malutki... 
No właśnie. To budowanie strachu w dziecku. A nie umiem zrozumieć po co wywoływać w dziecku strach przed lekarzem. Jakimkolwiek.


*Mam nadzieję, że bezmyślność, a nie bezwzględny sadyzm mający na celu wywołanie paniki. :P


3 komentarze:

  1. Bo dorośli to takie łosie są... Jakby nie było :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mnie to nieodmiennie zastanawia. Podobnie jak teksty: "Chodź, zabiorę Cię do mojej wnusi" - tak, mi tez się zdarzało przerażonego Tymona uspokajać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz sama się nad tym zastanawiam... Idąc z Młodą do szczepienia, mówię jej po co idzie, gdzie itp. I nawet nie zakwili. Dzielna jest. A widzę rozhisteryzowane matki, mówiące dziecku, że nic nie będzie. A potem one się trzęsą, dzieciak widzi igłę i zaczyna się rzucać i uciekać - po co to komu?? Ja rozumiem, że matka płacze bo dziecku się krzywda dzieje, bo ktoś coś specjalnie robi, ale tutaj?? U lekarzy?? Przecież to dla dobra malucha właśnie...

    OdpowiedzUsuń