Dawka egoizmu
Często przeglądam blogi. Małe, duże, niszowe, czy też te szczycące się największą popularnością. Niektóre teksty wpadają mi w pamięć, zachęcają do ponownego zajrzenia. Inne zamykam zanim doczytam post do końca. W niektórych przypadkach naprawdę żałuję, że zepsułam przeglądarkę i nie mogę ostatnio nigdzie komentarza wystawić.
Takim wpisem były ostatnie słowa u Zawód kobieta. Świadome i nie podyktowane względami finansowymi podjęcie decyzji o jednym dziecku określiła mianem barbarzyństwa i egoizmu.
Cóż, no to jestem egoistką. Dobrze mi z tym.
Nie każdy czuje potrzebę posiadania gromadki dzieci.
Nie każdy chce "siedzieć" w domu z dzieciakami, a niestety mała różnica wieku pomiędzy dziećmi z tym się wiąże. Przynajmniej na jakiś czas.
Nie każda mama chce odpuścić karierę zawodową.
Nie każda też chce, by okres "niewychodzenia" z pieluch trwał latami.
Nie każda mama ma miłe wspomnienia z pierwszej ciąży, porodu, czy okresu niemowlęcego pierwszego dziecka.
Czy to egoizm i stawianie siebie ponad dobro dziecka? Tak.
Czy to barbarzyństwo? Nie. A już na pewno nie takie, jak decydowanie się na kolejne dziecko wbrew sobie. Tylko dlatego, ze "dziecko powinno mieć rodzeństwo". Dziecko to powinno mieć szczęśliwych rodziców. Tacy sfrustrowani brakiem własnego rozwoju, brakiem czasu na własne pasje i realizowanie się... Tacy, to raczej do końca szczęśliwi nie są*.
Dziecko jest szczęściem - każde.
Rodzeństwo to zazwyczaj cudowna sprawa - coś o tym wiem, sama mam trzech braci i naprawdę uważam, że więcej, niż jedno dziecko to fantastyczna sprawa.
Ale myśleć to jednak trzeba o swoich uczuciach i potrzebach, a nie tylko ustalić dobro dziecka jako priorytet. Kiedyś te dzieci wyjdą z domu, a rodzice w nim zostaną. Nie chcę czuć żalu, że zbyt wiele dla dziecka poświęciłam, czy zrezygnowałam z czegoś dla mnie bardzo ważnego. I nie czuję się barbarzyńcą, bo wierzę, że zdrowa dawka egoizmu każdemu w życiu jest potrzebna do szczęścia. A w końcu szczęśliwy rodzic, to też szczęśliwe dziecko.
Taki komentarz bym zamieściła pod tamtym postem, gdyby mnie komputer słuchał.
PS. Zresztą już kiedyś było TU o wiecznym namawianiu na kolejne dziecko
*chociaż podobno, wpadka fajna sprawa i wtedy okazuje się, że to najlepsze co mogło człowieka w życiu spotkać ;)
Taki komentarz bym zamieściła pod tamtym postem, gdyby mnie komputer słuchał.
PS. Zresztą już kiedyś było TU o wiecznym namawianiu na kolejne dziecko
*chociaż podobno, wpadka fajna sprawa i wtedy okazuje się, że to najlepsze co mogło człowieka w życiu spotkać ;)









u mnie dawka egoizmu przejawia się w innych aspektach.
OdpowiedzUsuńwolę włączyć Emilce bajkę i sama poklikać lub nałożyć maseczkę.
niekiedy chowam się z ostatnim kabanosem po kątach, bo wiem, że nie zjem ani kęsa.
tak, wiem- paskudna ze mnie matka mimo, że dwóch córek, wymarzonych i wyczekanych.
ale coś dla mnie się należy.
sytuacja z dziś- śniadanie, mąż pyta co chcę, mówię, że 2 jajka na twardo, a Em jak nigdy nie jadła takich tak dziś zostawiła mi łaskawie jedną ćwiartkę.
wczoraj mąż zrobił sobie duży jogurt z musli, zjadł może łyżkę.
śniadanie jem jaski z mlekiem= je Emilia, zostają mi może resztki.
więc chyba jasne teraz z tym kabanosem? ;)
Bardzo jasne :) Sama najczęściej to słyszę "o! co jesz? ja się chętnie poczęstuję" i mi to już bokiem wyłazi to stwierdzenie ;-)
UsuńUważam, że każdy ma wolny wybór i jeśli chcesz to miej i kilkanaście dzieci, ale namawianie i osądzanie innych nie powinno mieć miejsca. Ja tam mam 2 braci, a jakbym ich nie miała.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z tym, co piszesz. Każdy z nas samodecyduje o sobie w każdej dziedzinie życia, w tej dotyczącej rodziny także. A może przede wszystkim. I pisanie, że model 2+1 jest zły to wchodzenie na prywatny teren uczuć. Takie ocenianie jest nie w porządku, bo nie mamy wszechwiedzy o tym, z czym różne Mamy się w swym macierzyństwie zetknęły.
OdpowiedzUsuńkazdy powiniensluchac siebie i miec tyle dzieci na ile jest gotowy:-)
OdpowiedzUsuńAlbo tyle na ile mu rozum i natura pozwolą (nie piszę o mnożeniu się do oporu). Ja jestem jedynaczką... Mama na pewno chciała mieć więcej dzieci (jeszcze jedno to na pewno), ale niestety nie dało rady.
Usuńi amen :) jakbyś normalnie za mnie pisała :))
OdpowiedzUsuńMoja córka to "wpadka" i kocham ją nad życie, ale nigdy świadomie bym się na nią nie zdecydowała... Świadomie miałabym tylko jedno dziecko. Czy to egoizm? Może. Barbarzyństwem jest dla mnie zmuszanie kobiety do rodzenia dla państwa i sąsiadów gromadki dzieci, które ich będą utrzymywać na emeryturze.
OdpowiedzUsuńBo niby potem człowiek sobie życia bez tego kolejnego dziecka nie wyobraża... Jednak jakoś na razie się nie chcę o tym przekonywac, bo cóż.. Wyjątki wszędzie się zdarzają ;-)
OdpowiedzUsuńJa tam chciałam żeby Syn miał rodzeństwo. Bardzo chciałam. Mimo że wszystkie argumenty były przeciw. Decyzji o drugim dziecku nie żałuję. Cieszę się, że jest ich dwoje. Ale szanuje zdanie innych i nie mi oceniać wybory pozostałych ludzi :)
OdpowiedzUsuńNo widzisz Kochana.. to może ja jestem po prostu inna.. bo dobro dziecka staram się ustalać jako priorytet trochę zatracając w tym wszystkim siebie.
OdpowiedzUsuńSporo osób odebrało mojego posta trochę nie tak, jak zamierzałam przedstawić moje zdanie w tym temacie.
Bo i owszem, każdy ma prawo decydować o własnym życiu. O tym jaki będzie model jego rodziny również.
NIe nazwałam barbarzyńcą kochającej Matuli czy Tatka, którzy wszystko oddali by dla swojej pociechy i z wielką radością przyjęli by informację o kolejnym dziecku. Ale po prostu nie mogą. bo wiedzą, że nie będzie ich stać.
Że dziecko może urodzić się chore, że nie będą mieli dla niego tyle czasu ile by chcieli. Czy też tyle, ile to Dziecko potrzebuje.
Albo kolejna ciąża jest niemożliwa z przyczyn zdrowotnych - jakichkolwiek.
Mój post dotyczył raczej tych rodzin, które osiągnęły już tak naprawdę wszystko. żyje im się dobrze, na nic nie brakuje, mogą cieszyć się każdym kolejnym dniem nie martwiąc się jednocześnie o to, co przyniesie jutro.
Byliby gotowi na drugie dziecko, i w głębi duszy chcieliby dać rodzeństwo temu pierwszemu, ale wolą wybrać drogę do kariery i po trupach do celu gnać na przód.
Wierz mi kochana, że po kilku latach, mogą żałoważ swojej decyzji. Mój post powstał pod wpływem pewnej prawdziwej sytuacji.
Moja znajoma zawsze miała na wszystko czas. Owszem, ona chciała powiększyć rodzinę. Dzieci nie dwójkę ale i trójkę. Ale jeszcze nie teraz. Przecież ma czas.
Mieli wszystko, piękny dom, słodką córcię, która codziennie dopytywała, czy jakiś bocian przyniesie jej siostrzyczkę. Samochód, dobrą pracę, oszczędności na koncie - nie małe. Ale chcieli wciąż więcej.
Aż przyszedł wyrok - z nieba. MAcicę trzeba było usunąć...
Tak.. sama siebie nazwała barbarzyńcą.. I przyznała, że mimo choroby, mogła być teraz szczęśliwa. Żyć marzeniami. żałuje.. ale czasu nie cofnie..
Ja nie oceniam Dziewczyny. Wierzcie mi, że tego nie robię:)
PRzecież kiedy widzę Rodzinkę z jednym Dzieckiem nie wiem dlaczego jest samo.. nie podejdę, nie zapytam - bo to nie moja sprawa.
Ale wiem, że mój tekst uświadomił coś przynajmniej kilku osobom - i to się liczyć:)
Ja uważam, ze każda kobieta powinna mieć wybór. Jeśłi chce mieć dzieci. Prosze bardzo. Jesli one sa jej do szczęścia potrzebne i dzięki temu czuje się spełniona. W porządku. Jeśli nie chce i uważa, ze jedno jej wystarczy, również w porządku.
OdpowiedzUsuńNiech każdy ma prawo wyboru. Ja nie potępiam takich kobiet. Ale też przyznaję z ręką na sercu, że nie chciałabym mieć jednego dziecka. Zresztą, dwójka dzieci to przecież nic takiego. Trójka... to już jest coś ;-)) Pozdrawiam
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń*chociaż podobno, wpadka fajna sprawa i wtedy okazuje się, że to najlepsze co mogło człowieka w życiu spotkać ;)
OdpowiedzUsuńZ życia mi wyjęłaś te słowa :)
Oj tak....coś o tym wiem :) A teraz po cichu liczę na drugą - też z egoizmu - żeby nie musieć świadomej decyzji podejmować...ze wszystkimi tymi konsekwencjami ;p
UsuńJa mam syna, ale nie raz widziałam jak mamy napadają na kobiety, które przed roczkiem albo i na roczek przebijają dziecku uszy. jak dla mnie to indywidualna sprawa. Ja przebiłam sobie uszy w wieku 7 lat i w sumie nie żałuję że za późno. Tak na prawdę dziecku to obojętne czy te kolczyki ma czy nie. To dla nas dorosłych jest to "ważne".
OdpowiedzUsuń