Puste place zabaw

01:36 Elenka 19 Comments

Słońce, piękna pogoda, wiosna. Święta, to trochę wolnego czasu było. Demolka pomiędzy kolejnymi awanturami i wrzaskami* na plac zabaw ciągnie. Jedyny dostępny w miejscowości. Zjeżdżalnia, karuzela, kilka huśtawek. Taka podstawa, żeby dzieciaki ucieszyć. Tylko tych dzieci nie ma. Jest wiecznie pusty plac zabaw... Teren na którym niewydeptana trawa sięga już Demolkowych kolan, więc pewnie znowu trzeba będzie kogoś z wykaszarką tam wysłać. Poszczególne zabawki coraz bardziej zaczynają straszyć łuszczącą się farbą, a pokrzywy i kretowiska utrudniają normalne chodzenie. A przecież, gdy placyk powstawał kilka lat temu, to wszyscy się zachwycali pomysłem. Każdy się cieszył. Były wielkie plany na roześmiane dzieciaki, które mają gdzie się spotkać, poznawać się, uczyć od siebie, a co najważniejsze spędzać czas z rówieśnikami... Była radość, bo obok szkolne boisko, więc "starszaki" mają gdzie piłkę pokopać. 

Teraz te plany zamieniają się w dzieci, które mają tylko własne podwórka. Rozumiem w ciągu tygodnia, gdy prace w polu, mnóstwo do zrobienia w domu i po prostu nie ma czasu na dodatkowe wychodzenie z dzieckiem. Ale w weekend? W święta? Tak mało chętnych do wyjścia z dzieckiem gdziekolwiek? Chociażby po to, żeby urozmaicić dzieciakowi czas.


To nie kwestia dnia, godziny. Dzieci na placu zabaw nie ma. Kolejny rok wychodzimy tam z Demolką. Często. Nawet codziennie. I jedyne osoby jakie spotykamy to starsze klasy podstawówki kopiące po coraz bardziej zaniedbanych zabawkach...



Pomyślałabym, że małych dzieci w wiosce nie ma, ale ktoś musiał być na liście do przedszkola wpisany, skoro Demolka na szarym końcu, całkiem sporej listy dzieci nieprzyjętych.










*nienawidzę ząbkowania...

19 komentarzy:

  1. Smutne, smutne - bo czyjaś kasa na to poszła, bo coś co powinno cieszyć dzieci i rodziców marnuje się :( A potem dorośli narzekają, że dzieci w domu za dużo siedzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszła i pewnie byłoby więcej, gdyby ktoś z tego korzystał...

      Usuń
  2. dzieci przed tv albo kompami siedzą i się odmóżdzają całkiem :P bo rodzicom się nie chce wyjść, bo wolą bajkę puścić , dziecku grę dać niż wyjść na swieże powietrze... i jak za moich czasów młodości wystarczył trzepak pod domem do zabawy tak teraz dzieci nie doceniają tego co mają, nawet tych kilku hustawek i zjeżdzalni...
    A potem szok w oczach rodzicow ze dziecko leniwe, otyłe, że nic mu się nie chce, że choruje non stop ... cóż sami takie sobie dzieci wychowują ...
    Choć z drugiej strony moze to i lepiej ... cały plac zabaw do dyspozycji Demolki ;) jakieś plusy trzeba znaleść :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale my chcemy do dzieci :D A tu dzieci "ni ma" :/

      Usuń
  3. Smutne, że rodzicie nie zabierają swych małych dzieci w miejsce, gdzie mogłyby tylko skorzystać, zarówno ze świeżego powietrza jak i towarzystwa (bo dzieci jak i dorośli towarzystwa rówieśników potrzebują).
    U nas jest odwrotnie - dzieci sporo, ale bawić nie ma się na czym, bo sprzęty na placu zabaw pamiętają czasy mojego dzieciństwa. Ale korzystamy z czego możemy :)
    Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie da się jakoś w radzie osiedlowej/gminnej zdobyc funduszy na poprawę stanu rzeczy? :)

      Usuń
  4. My byśmy chętnie z Wami pobrykały ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odkąd mieszkam na wsi mam takie same spostrzeżenia. W naszej i sąsiedniej miejscowości gdzie chodzimy na plac zabaw, poza moją córką jest czasami góra 1-2 innych dzieci. A to i tak bardzo rzadko się zdarza.
    Ja przyzwyczajona "miastowa" co dzień na spacer z małą i ani żywej duszy żeby spotkać... Najbardziej szkoda mi córki bo widzę, że pragnie kontaktu z innymi dziećmi..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to jest naszym problemem... Że chce się tego kontaktu, żeby dziecko mogło się pobawic, a tu każdy zamknięty za płotem i trudno o jakąkolwiek wspólną zabawę.

      Usuń
  6. wstyd się przyznac, ale za często to i my nie chodzimy.
    a to ze względu an H która nie usiedzi w wózku.
    mam nadzieję, że jej się coś zmieniło od ostatniego razu, bo mam w planach teraz iść, wiem jak Em to uwielbia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panna H chyba za małabyła na zabawki, a za duża na wózek :) Teraz już chyba może się spokojnie na bujaczku pobawic, więc pewnie wypady będą milsze :)

      Usuń
    2. dziś idziemy, mam nadzieję, że będzie spokojnie :)

      Usuń
  7. Bo to takie dziwne podejście "przecież może się na swoim podwórku pobawić". Mentalność i lenistwo rodziców, dla których mogłoby to być fajne miejsce "na plotki".
    Miastowych wynalazków im nie trzeba :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dziwne podejście sięga dalej - kilkanaście km dalej w niedzielę można często spotkac kogoś z wioski z dzieciakami. A plac zabaw nie wiele lepszy. Za to miastowy ;)

      Usuń
  8. Moje dziecko bawi się na własnym podwórku, bo w okolicy brak sensownego placu zabaw... Tzn. jest tylko skate park i ogromna piaskownica, ale dla 8-latka to trochę mało :( Szkoda mi, że moje dziecko nie ma z kim się bawić i jest skazane na samotność we własnych czterech kątach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz ma kolegów w szkole, więc pewnie i tu przyjaźnie się zawiążą i relacje. :)

      Usuń
  9. Gdybym mieszkała na wsi to pewnie rzadziej udawałabym się na plac zabaw. Ale w miescie jest odwrotnie, wczoraj place były wręcz oblężone.

    OdpowiedzUsuń
  10. To bardzo dziwne, bo u nas pobliski plac zabaw tętni życiem, a też mieszkam na wsi. plac zabaw jest w pobliskiej wiosce i ściągają do niego także dzieci z naszej wsi.

    OdpowiedzUsuń