Picie przy dziecku
Ja sama raczej nie pijąca. Sporadycznie. Więcej piłam przed magiczną 18, niż po. Jak chyba większość znanych mi osób. Wtedy nie było wolno. Był zakaz. Było coś wzbronionego, co sprawiało, że ten alkohol smakował. Teraz mi nie smakuje. A przynajmniej zdecydowanie mniej niż kiedyś. Zabawa jest równie dobra przy wodzie, jak bywała przy wódzie. Nawet lepsza, bo można się z tych co wypiją pośmiać. I zdrowiej dla żołądka.
Mimo wszystko nie mam zamiaru demonizować alkoholu i zwalać na niego całego zła tego świata, czy trzymać Demolkę w nieświadomości, że coś takiego jak alkohol istnieje. Nie widzę nic złego w tym, że Demolka zobaczy mnie z lampką wina, czy Małża raz na ruski rok z butelką piwa. Wszystko dla ludzi. Pod warunkiem, że z umiarem. Niech dziecko widzi, że można w racjonalnej ilości, że ani szału, ani jakiegoś super magicznego działania nie ma. W końcu od kogo jak nie od nas ma się nauczyć racjonalnego podejścia.
Zasadę mam jedną. Jest dziecko, to jest ktoś trzeźwy w 100%. Po prostu. Dla bezpieczeństwa.
Bo zbyt często pojawia się taki obrazek: Impreza rodzinna. Dzieci biegają, dorośli piją. Wierzą, że są w stanie pomiędzy jednym, a drugim kieliszkiem, czy piwem, dziećmi się zająć. Standard niestety. I niestety, gdy coś się temu dziecku stanie, to zbyt często ani jednej trzeźwej osoby nie ma. Nawet żeby na pogotowie jechać. A, że przy dziecku wystarczy na sekundę wzrok odwrócić, żeby coś się stało złego, to cóż...
PS. Tak mnie jakoś wzięło po nadrabianiu postów u Matka tylko Jedna.









masz rację, ale czsami faktycznie się wypije kieliszek wina z męzem wieczorkiem jak dziecko śpi. A roznie moze byc. A jednak ja z mezem pozwolimy sobie czasem na piwko. Hmm, czy igramy z losem? A imprezy rodzinne o ktorych piszesz? Mysle ze masz duzo racji,ale jednak zycie weryfikuje.
OdpowiedzUsuńPS> jestem rpzeciwniekiem upijania sie,alkohol tak,ale trzeba umiec pić.
Czasem mam wrażenie, że zbyt wiele osób nie umie...
Usuńwszystko jest dla ludzi.
OdpowiedzUsuńkiedyś miałam z teściem dyskusję na temat prowadzenia pod wpływem alkoholu (po jednym piwie czy lampce wina), gdy w grę wchodzi życie najbliższych, że trzeba wybrać mniejsze zło, podobnie jest z piciem przy dziecku.
Pewnie, że wszystko dla ludzi.
UsuńI tak, wolałabym jechac po tej lampce wina, ale, że oboje z Małżem niepijący, a z prawem jazdy to cóż... :-)
Też mam taką zasadę.
OdpowiedzUsuńMasz rację. Bo we wszystkim należy znać umiar, a szczególnie jeśli obok znajduje się dziecko.
OdpowiedzUsuńJa lubię alkohol ale bez upijania :) Lampka wina do kolacji lub jedno piwo do LM ;)
OdpowiedzUsuńI zgadzam się z tym, że przy dziecko ktoś musi być trzeźwy - dlatego nie zabieram KoCórki na wesela, bo nawet jeśli ja bym nie piła to jakiś wujaszek może jej chuchnąć wódą w buzie,
LM?!? Co to?
UsuńOj, z tymi weselami i imprezami alkoholowymi to chuchnąc to jedno, ale jakby się taki wujek zatoczył na dziecko? A dziekco pomyślało, że zabawa i nie uciekło?
Też nie zabieram.
LM = Liga Mistrzów, bo ja fanka piłki nożnej jestem ;)
UsuńAaa! A ja już przejrzałam wszelkie mi znane nazwy seriali ;-)
UsuńI to jest najlepsza opcja. u nas też zawsze musi być jedna w 100% trzeźwa osoba. Zwykle jestem to ja ;)
OdpowiedzUsuńPijemy przy dzieciach, w granicach rozsądku, na grillu czy wieczorem jak wpadną znajomi...ale mamy zawsze zasadę, że jakiś kierowca jest trzeźwy, bo wiadomo, dziecko idzie spać zdrowe, a za godzinę może obudzić się z 40 st gorączką. Tutaj nawet nie chodzi o wypadki, ale zwykłe życie, gdzie trzeba będzie dziecko zabrać do szpitala na przykład. Też nie chciałabym, dzień po być na TVN wyrodną Matką A. której grozi odebranie praw rodzicielskich, bo wypiła trochę wina, do kolacji ze znajomymi, podczas gdy dzieci spały. A mając dzieci nigdy nie przewidzisz, co się może stać.....
OdpowiedzUsuńNo właśnie, jakiś ktoś trzeźwy. Nie zawsze rodzic, ale ktoś, kto w razie "W" popędzi do tego szpitala, czy do apteki, bo dziecko w nocy rzygac zacznie.
UsuńU nas rodzina nie mogła przeboleć z kolei, że wszelkie dziecięce imprezy (urodziny, chrzciny itp.) są bez alkoholu, no bo jak to? Ale taką podjęliśmy z Panem Mężem decyzje, nie chcę żeby obok tortu ze świeczkami stały kieliszki, żeby ludzie się przekrzykiwali, żeby nieostrożnie i bez pomyślunku zachowywali się przy naszych dzieciach. Teraz już jakoś idzie, ale pierwsze lata, to był szok, czego ja nie rozumiem, bo jesteśmy fajnymi, wesołymi ludźmi i naprawdę nie potrzebujemy pić, żeby było przyjemnie...
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że i u nas szok był trochę dla jednej części rodziny. Że nawet toastu, nawet niczego. Ale szybko uświadomili sobie, że dużo czekolady i balonów daje podobnie wesoły efekt ;-) I kierowcy nie trzeba szukac :D
UsuńMój Kacper jak widzi puszkę pepsi to uważa że to piwo;]. Tak więc Ojciec non stop się upija, a matka od czasu do czasu chodzi na podwójnym gazie;-p. My nie izolujemy małego od alkoholu. Pojawia się on przy okazji imprez rodzinnych, ale wszystko z kulturą. Nick nie chodzi schlany na umór. Co do picia przed 18 nastką, nie kręciło mnie to do tej pory piję okazjonalnie i to tylko słodkie procenty.
OdpowiedzUsuńWiesz, dużo zalezy od towarzystwa w jakim się człowiek obraca ;-)
UsuńEjjj, ja ostatnio o tym pisałam! O takich tatusiach co do na plac zabaw chodzą z dziećmi albo na spacer z piwem w ręce i o takich imprezach suto zakrapianych również!
OdpowiedzUsuńNie ma nic złego w wypiciu piwa lub lampki wina przy dziecku ale sporadycznie i jako dodatek a nie danie główne :)
To u Ciebie musiałam jeszcze nie nadrobic. Jestem na etapie "wyzdrowiałam i czytam" ;) Więc lecę po kolei.
UsuńTakiego tatusia jednego z drugim to bym zaraz próbowała przekonac, że głupio robi... Tak samo jak z palaczami przy wózkach robię :)
Można pić i pić. Lampka wina przy dziecku pokazuje mu, że można to zrobić kulturalnie. Na imprezie rodzinnej trzy kieliszki nie zrobią tragedii. Dwa warunki, bezdyskusyjne.
OdpowiedzUsuń1. Ktoś jest trzeźwy. Całkiem
2. Trzy kieliszki tak. Pięć nie. Dziecko nie musi widzieć rodzica pijanego. Jak raz na rok przyslowiowo człowiek musi coś z kumplem przy wódce omówić, to u kumpla, albo jak dziecko śpi.
Z drugiej strony, pić trzeba umieć, i to jest podstawowa zasada. Jak ktoś wie, że po alko zachowuje się jak kretyn, to nie powinien pić. I już :)
Najgorsze chyba, że niektórzy nie są świadomi jak się zachowują po alkoholu. Wydaje im się, że "przecież jeszcze NIC się nie dzieje"
UsuńJa nie piję i nie żałuje. Potrafię się doskonale bawić i bez %
OdpowiedzUsuńAle mam zasadę, iż jak mężul coś wypije to mała z nami nigdy nie śpi...tak jak mówiłaś, tak dla bezpieczeństwa.
jak byli bardzo mali i byli goście i pojawiał sie alkohol to tylko wtedy gdy poszli już spać. I zawsze jedno z nas nie piło. Teraz mają po 5 i 4 lata. i zasada ze spaniem jest ta sama-mają nie widzieć. Gdy są goście dalej jedno z nas nie pije, a gdy jesteśmy sami czasem oboje wypijemy drinka czy po lampce wina ale nigdy więcej- w razie czego musimy być kumaci :) Nie demonizujmy alkoholu tylko zachowajmy zdrowy rozsądek- uważam że mnóstwo osób pije i się nie przyznaje bo nie wypada(oczywiście są i wyjątki)
OdpowiedzUsuńMyślę, że to nie tylko kwestia wypada, czy nie, ale też tego, że ludziom się wydaje normalne picie. I tej lampki wina, piwa za picie nie uznają. Nie raz usłyszałam "co to przecież jest! Nic!" :/
Usuń