Babcia na jabłoni
Są takie książki mające dla kogoś wyjątkowe znaczenie. Mające specjalne miejsce na półce i w sercu. Takie, co człowiek tylko czeka kiedy dziecko będzie na tyle dojrzałe, by i ono poznało magię płynącą z "tych" kartek.
U nas to "Babcia na jabłoni" Miry Lobe, książka zakupiona dla Pani Babci z okazji rozpoczęcia edukacji w szkole. Kupiona przez moją Babcię dla dumnej pierwszoklasistki... Przez Prababcię Demolki!
A dziś? Dziś wieczorami wtulamy się w siebie z Demolką i czytamy... Nie ważne, że pożółkłe kartki, obrazki wyblaknięte, miejscami kreska ołówkiem nabazgrana. I tak jest totalny zachwyt sporadycznymi ilustracjami.
Chociaż Demolka nie wszystko rozumie, to jest pełna dumy, że "książka dla dużych ludziów", dużo liter, a mało obrazków. Momentami tekst totalnie dla niej abstrakcyjny, bo "po co korbka w autobusie?", "czemu w google nie szukał?" i inne zaskoczenia rzeczywistością opisaną 50 lat temu. Czasem trzeba własne "streszczenia", czy tłumaczenia zastosować, ale fascynacja jest.
Chociaż Demolka nie wszystko rozumie, to jest pełna dumy, że "książka dla dużych ludziów", dużo liter, a mało obrazków. Momentami tekst totalnie dla niej abstrakcyjny, bo "po co korbka w autobusie?", "czemu w google nie szukał?" i inne zaskoczenia rzeczywistością opisaną 50 lat temu. Czasem trzeba własne "streszczenia", czy tłumaczenia zastosować, ale fascynacja jest.
Wszystkie dzieci na całej ulicy miały babcię. Niektóre nawet dwie. Tylko Andi nie miał babci – i bardzo się z tego powodu martwił...
I pojawia się babcia. Szalona, beztroska, z mnóstwem pomysłów i chęcią przeżycia niesamowitych przygód. Pojawia się też starsza Pani Fink, która potrzebuje pomocy, bo ma "rematyz". Różne postacie, ale obie istotne dla chłopca. W końcu dobrze mieć babcię. Tylko czasem trudno pogodzić piękną fantazję z rzeczywistością.
Potem Demolka skacze pół dnia koło Pani Babci i woła:
-Bawimy się! Ty jesteś moją wymyśloną babcią! A ja Andim! Idziemy na drzewo!
A ja sobie przypominam jak przy własnej Babci czytanie ćwiczyłam. Na tej samej książce. Ulubionej.











Piękna bajka:). W pierwszej chwili po przeczytaniu cytatu myślałam, że ją znam, ale jednak chyba nie. Podobna ksiązkę sobie przypominam z mojego dzieciństwa, ale jednak nie tą samą.
OdpowiedzUsuńSzczerze polecam, bo nie tylko piękna, ale i z mądrym tekstem :)
UsuńCoś mi świta, że któreś wydawnictwo niedawno wznowiło wydanie...
Nie znam tej książeczki... a szkoda, bo widzę, że ciekawa jest bardzo :)
OdpowiedzUsuńtakie książki to prawdziwy skarb!
OdpowiedzUsuńoby jeszcze dzieciom Demolki służyła!
Marzy mi się po cichu, że tak włąsnie będzie :)
Usuńchyba nie znam tej historii...dobrze mieć takie książki nie tylke ze wspaniałą historią, ale jeszcze z rodzinną duszą :))
OdpowiedzUsuńJa miałam taką książke po swojej Babci, ale niestety dostała się w łapy rozpieszczonego kuzyna i przepadła.. "O Janku, co psom szył buty..." z ilustracjami kogoś na "Sz"... ale mi teraz nazwisko uciekło... (ale siara)
OdpowiedzUsuńSzancer może? :)
UsuńBo takie wydanie mam u siebie na półce...
W sumie to dobra jesteś, bo ja rzadko autora pamiętam, a co dopiero o ilustratorach pamiętac :)