Zimno mi...

09:39 Elenka 17 Comments

Jestem zmarzluch nie z tej ziemi... Temperatury powyżej 25 stopni to raj na ziemi. Moim ukochanym ciuchem jest bikini i najchętniej wyniosłabym się do strefy klimatycznej, gdzie mogłabym chodzić tylko w takich ilościach odzieży. Teraz dla mnie ciężki okres. Zimno mi...
Śnieg? Narty? Sanki? Sporty zimowe? To nie dla mnie. Pomijając fakt zamarznięcia, to pewnie jeszcze bym się połamała w międzyczasie. Ot, na widok śniegu włącza mi się "tryb oferma". Nie mam możliwości przetrwania zimy bez wywrotki. No nie mam! Dlatego ja poproszę kubek gorącego kakao, albo gorącej czekolady z olbrzymią ilością bitej śmietany, ciepły koc i dobry film, czy książkę. Szczęśliwa bym była. I sukcesywnie się chowałam przez zimę zawsze. Wychodziłam w razie konieczności tylko... Teraz jest Demolka. Teraz się tak nie da. Zimno mi...


Co nas ratuje w zimie? Swetry! Wielkie, ciepłe, wełniane... Namiętnie kupuję dla nas obu. A w przypływie szaleństwa nawet ręcznie robione się pojawiają. W Demolkowej szafie dołączyły kolejne HandMade* wyroby.






I co najlepsze Demolka polubiła ten zestaw! Przebolała nawet fakt, że nie jest fioletowy. Po tym jak zrobiłam Jej na szydełku fioletowy kołnierzyk do bluzki... Ale przebolała i się Jej podoba! Bo jest spódnica i jest ciepło. A znowu ukochaną tunikę trzeba czasami wyprać...


I nawet dla mnie ciepła tunika powstała. Fioletowa. Ku rozpaczy Demolki. Długa, cieplutka. Ekologiczna, bo włóczka przedziergana ze swetra znalezionego w secondhandzie. Chyba starość się zbliża wielkimi krokami**, bo dawniej się z gołymi nerami chodziło, a teraz musi być ciepło w dupsko.
Słońce! Wracaj!


*niech żyje nieoceniona koleżanka Pani Babci, co pomogła i dalej pomaga uczyć się machania drutami ;)
**tegoroczne urodziny mi się wydają jakąś magiczną barierą... Jak dostanę depresji w maju to wiecie... Wsparcie okażcie!













17 komentarzy:

  1. Wow, ja jakoś nie mogę opanować sztuki machania drutami. Zazdroszczę mojej mamie, która jest całkiem niezła w te klocki.
    I kakałko albo czekoladę to też poproszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś umiałam całkiem sprawnie, a teraz to jak nauka od nowa... Szydełkiem łatwiej ;)
      Jak mam leniwą Mamę, która od igieł, drutów, szydełek i wszystkiego trzyma się jak najdalej to cóż... Wyjścia nie miałam :D

      Usuń
  2. Też lubię na termometrze liczby większe niż 25. Tyle, że z minusem z przodu ;) Z plusem to już dla mnie granica wytrzymałości :)

    Ale potwierdzamniclepszego niż wełna zimą nie ma. Może jeszcze gruba podeszwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brrr... Aż się kołdrą okryłam :P
      Ja pełnię energii i sił zyskuję dopiero w wersji +25 stopni ;)

      Usuń
  3. Mam podobnie, nie lubię zimy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Najpierw muszę z sesją wygrać ;)
      I dokończyć to co mam pozaczynane dla Demolki, bo mi jojcy od jakiegoś czasu... Ale będę pamiętała!

      Usuń
  5. piękne wytwory

    nosiłam w dzieciństwie dziergane swetry i zbierałam na nie tryliardy pochwał od nauczycielek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. BLOGERZY KOCHANI I BLOGERKI! POMÓŻMY FRANKOWI!!! informacja na blogu

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja nie lubiłam wełny! Wszystko mnie gryzło, wszystko swędziało, ze złością nakładałam swetry przynoszone przez mamę, która pilnowała, by tym razem nie znalazł się delikwent za szafą, pod łóżkiem albo jeszcze gdzieś indziej. Teraz cenie je za ciepło, choć i tak zawsze pod nie gruba bawełniana bluzka lub golfik. Dalej gryzą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy od włóczki :) Teraz niektóre tak mięciutkie, że aż człowiek chce je wkładać.
      Te dawniej mnie też gryzły :P

      Usuń
  8. Ja też zmarzluch pierwszej klasy jestem... W ciąży co prawda mi przeszło - gorąca baba byłam i nie straszne mi były zimowe atrakcje... natomiast teraz - kocyk, kapciuchy, herbatka i zimujemy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Elciu zacznę od tego, że i ja ciepłolubna jestem, nie znoszę zimy i zimna. Uwielbiam Boże Narodzenie ale niestety tego co za oknem zdecydowanie nie!! Tak jak ty muszę mieć 25 stopni i czasem jak ktoś wpadnie do mnie to wyjść z podziwu nie może bo każdy porozbierany a ja w polarku :P taki już mój urok. Uwielbiam lato. Co do swetrów z wełny to sama bym się nauczyła robić na drutach albo na szydełku ale mój mózg nie potrafi tego opanować :P tyle razy się starałam nauczyć i nic :( a co do starzenia się to coś w tym jest bo ja też się muszę teraz ubrać ciepło, nerki muszą być zakryte, szalik na szyi a czapka na głowie a kiedyś... krótka spódniczka, wiosenna kurtka zimą, nerki na wierzchu, cienkie rajstopy, kozaki na szpilce i broń Boże czapki na głowie bo fryzura się zepsuje :P także ja będę miała 2 dni przed Tobą chandrę w maju także nie martw się wesprę Cię :P

    OdpowiedzUsuń
  10. fantastyczne !!! dla mnie druty to magia jakaś ,kiedyś jak byłam mała dziergałam sweterki lalkom a teraz ni hu hu ....

    PS: w sprawie depresji wal jak w dym .....wiesz gdzie mnie znaleźć :*

    OdpowiedzUsuń
  11. chyba czas nauczyć się machać przed następną zimą i wydziergać sobie swetrzysko

    OdpowiedzUsuń