Żegnaj pieluszko!
-A weźże zdejm Jej tą pieluchę na noc!-A po co ubrałaś pampersa Jej?
-A po co Ty Jej pytasz?
-Posadź na nocnik i już!
Nasłuchałam się. Bo wiecie, nocnikowanie. Temat groza wśród rodziców. I ta magiczna (podobno) bariera dwóch lat. Presja otoczenia, że musi, że powinno, że duże*! Obcy ludzie, co dwa lata temu wypytywali, czy karmię, czy sama urodziłam**, Ci co rok temu cmokali z niezadowoleniem, że jak to "roczek i jeszcze nie chodzi?". Teraz mają nowy temat. Pieluchy. Bo wiecie... Że musi, że powinno, że duże!
I każdy pyta mnie. Jakby to moja decyzja była. Moja potrzeba. Mój cel. A przecież to nie moja, tylko Demolki decyzja. I od początku Jej pozostawiona była. Bo owszem, wiedziała, co to nocnik. Oglądała go, odkąd siedzieć umiała. Ale przymusu nigdy nie było. I się sprawdziło.
W dzień Demolka odpieluchowała się sama. Skutecznie. Ubierała pieluchę kiedy chciała. Kiedy chciała chodziła w majtkach. Jak naszła specyficzna ochota, to i z gołym tyłkiem po domu biegała. Jak to dziecko. Kałuże na podłodze się zdarzały. Luz, Jej tyłek, Jej sprawa. Jak jako 10-miesięczniak zaczęła cierpieć na gwałtowną nienawiść do pieluch wszelakich, to pozwijałam dywany i latałam z mopem. Przeszło po kilku dniach. Na 15 miesięcy zrezygnowała z pieluch w domu. Łatwo nie było. Bywało mokro. Widać, niespecjalnie miłe uczucie, bo szybko przestało być. A wpadki zaczęły być okupywane złością i niezadowoleniem. Chciała pieluszki na wyjścia i dłuższe wycieczki? A proszę! Dziecko, obie spokojniejsze będziemy. Nie chciała? To zamiast jednego kompletu ubrań na zmianę, to ze trzy w torebce były. Nie pamiętam, czy ile razy były zapasowe ubrania wykorzystane. Raz? Może dwa...
Do niedawna pieluszki były u nas nocnym obowiązkiem. Demolka sama wyjmowała. Pewniej się czuła. Chociaż już jakiś czas temu miała zamiłowania do spania na golasa. Po kilku dniach z powrotem (sama!) chciała je zakładać. Zaskoczona byłam, jak wieczorem stwierdziła, że śpi bez pieluchy. No, ale skoro chce... Chciała jedną noc, drugą, kolejną... I śpi dalej. I nawet łóżka wodnego sobie nie zafundowała. Przez wiele nocy. A pieluchy wszystkie do kosza wyrzuciła. Pół opakowania...
Od początku wierzyłam, że dziecko swój rozum ma. Że musi znaleźć swój czas i swój sposób. Nawet jeśli czasami podejmie złe decyzje, to to dziecka decyzja, czy jest gotowe oddać pieluchy. W wersji bez stresu i niepotrzebnego, moim zdaniem, wymuszania. I co z tego, że dla jednego dziecka ten czas przyjdzie na roczek, dla drugiego na dwa, trzy, czy więcej lat. Co z tego, że są wpadki, że nawet dawno odpieluchowane dziecko w stresie się zesika. Przecież i tak jest to nasze wspaniałe dziecko.
Nie dajcie sobie wmówić, że dziecko MUSI. Musi, to dziecko być szczęśliwe, a wszystko i tak zrobi po swojemu.
PS. I aż mam ochotę się śmiać w twarz tym, co wywracali oczami na moje pytania roczniaka, czy ubiera pieluchę, czy nie... I że to JA muszę Demolkę odpieluchować, bo inaczej zawsze pieluchy będą.
![]() |
| Jedyne pieluchowe zdjęcie u nas... 15-miesięczna Demolka! |
*no nie wiem, jak inne dwulatki, ale Demolka to mi tak do pół uda sięga... Czyli specjalnie wielka to nie jest.
**nie, sierotka Marysia za mnie... I w żadnym przypadku nie karmię! Kto to widział! Przecież głodzę!










Ja Tymonowi proponuję nocnik, ale nie chce. Siada, by za chwile wstać i zażądać pieluchy. Widać niegotowy. Presji nie ma, choć wolałabym wydawać 150 zł miesięcznie na zabawki dla niego, niż na pieluchy. Ale nie zmuszam, nie nalegam. Bo sama nie lubię być do niczego zmuszana. Jak będzie gotów, to sam wyjdzie z pieluch.
OdpowiedzUsuńAmen :D
UsuńDobry temat, bo ja właśnie czuję presję. Sadzaj, bo potem będzie problem - tak mówią. A mnie to wkurza, bo widzę, że Ola nie jest gotowa - jęczy jak ją posadzę. Poza tym ma 15 miesięcy, więc to chyba i tak wcześnie?
OdpowiedzUsuńA jak było u Was z nocnikiem dokładniej ?
tez próbowałam w tym wieku, i co? i wielkie g. dziecko nie było gotowe.
UsuńE odpieluchowała się w trzeciej próbie tuż przed 2 urodzinami, by jesienią, gdy nie była wysadzana na dworze znów wrócić do pieluch.
teraz po domu chodzi bez, ale muszę pilnować i sama ją wysadzać.
nastąpił regres.
i co zrobię? no przecież głowy jej nie urwę. choć fakt, wolałabym te pieniądze przeznaczyć na coś innego.
Każde inne :) Skoro nie chce nocnika, to JA bym nie sadzała. Tylko się zrazi (wg mnie.)
UsuńJa na 7m-cy musiałam zacząć wysadzać... Pozycja siedząca była jedyną w jakiej Demolka była w stanie się wypróżnić. Dla Niej ulga była, więc w 100% współpracowała. Przeszedł problem brzucha, to i nocnik poszedł w odstawkę. Wrócił jak z 10m-cy miała. Jako rozrywka.
Demolka to wrażliwiec - około 15 m-cy odstawiać zaczęła pieluszki w dzień. Lato było - w tyłek parzyły. Z drugiej strony ciepło, więc łatwiej, gdy zmoczyła ubranie. A bywało mokro. Były dni, że co 30minut miałam podłogę do ścierania, ale pieluchy sobie nie dała włożyć.
Nie zmuszałam nigdy... Pytałam, czy chce pieluchę. Proponowałam nocnik odkąd to 10m-cy skończyła. Po i przed spaniem. Przed i po spacerach, czy innych wyjściach. Nigdy dłużej jak 2-3 minuty nie siedziała. Nigdy nie zabawiałam. Zazwyczaj sama idąc do łazienki pytałam, czy Jej też nie chce się siku. W sumie do dziś pytam ;-) I zazwyczaj korzystamy z toalety jednocześnie ;-)
Przyznam, że były dni z pieluchą, były bez. Różnie było. Nawet nie umiem powiedzieć kiedy odeszły całkowicie - w nawyk mi weszło poranne pytanie "pieluszka, czy majtki?". Na wyjazdy dłuższe to wiem, że jeszcze miesiąc temu nie byłam przekonana w 100% jak stwierdziła, że jedzie bez pieluchy. Ale skoro chciała...
A no właśnie, jednak przeczucie matki robi swoje.
UsuńPoza tym Dziewczyny, czytałam, że najwcześniej należy przyzwyczajać w 18 miesiącu.
Też chcę poczekać i z premedytacją odwlekam sadzanie, chociaż czasem pokazuję ten zakichany nocnik (presja!), aż Olka będzie mądrzejsza, tzn. będzie umiała powiedzieć, zakomunikować, że chce siku, może zobaczy jak ja to robię (bo niestety z łazienki korzystamy obydwie) i też tak będzie chciała. W kwestii jedzenia nie mogę się z Nią dogadać, a tutaj już ma mi wzorowo sikać do nocnika..paranoja.
Ja nie czytam ;) Zwariowałabym, bo Demolka NIC nie robiła wg tabelek (przynajmniej tych co czytałam). Nie wierzę w tabelkowe dzieci. Każde inne i kropka.
UsuńŻadna z Was nie czuje teraz tematu nocnika, więc da mnie sprawa jasna ;-)
Mamo Demolki ja też nie czytam! :) Akurat taką informację wyczytałam na jakimś blogu.
UsuńDokładnie, każde jest inne i kropka :)
Dołączam, choć u nas to odległy temat, jednak ze wszystkim chyba tak jest. Bo pół roku i nie siedzi, bo rok i nie chodzi...a przecież każde dziecie swoje tempo ma...co to za różnica miesiąc, dwa czy 5. Ale ludzie tacy są, muszą pogadać.
OdpowiedzUsuńI jeszcze kilka nocnikow sprezentowanych przez babcię, które nie były w ogóle uużywane. Bo Młody po prostu siadał na desce :)
OdpowiedzUsuńO! U nas grające, różowe szkaradztwo przywlekły... Do sklepu oddałam. Oburzenie wielkie i obraza, bo "jak to?" Jeszcze pół roku Demolka nie miała.
UsuńZwykły, najprostszy... Przez Demolkę wybrany nocnik jest. I się da. Sama korzysta.
jakze mi bliskie jest takie podejscie :)
OdpowiedzUsuńnic na sile, pozwolmy dziecku decydowac o waznych dla niego sprawach, toz to ono najlepiej wie czy jest gotowe czy nie na rozstanie z pielucha
a nie wszystkie osoby dobra rada, ktore zapominaja o bardzo waznej kwestii ze kazde dziecko jest inne i rozwija sie w swoim tempie
hah, ile razy ja słyszałam 'a kiedy się weźmiesz, a taka duża, a wypadałoby, a przecież ile będzie chodzić w pieluszce, a ty w jej wieku...' itp.
OdpowiedzUsuńA ja czekałam. Córka miała zryw w wakacje, zaczęła znienacka używać nocnika i tak samo znienacka przestała. No to czekałam dalej. I się doczekałam. Nie musiałam ja jej odpieluchowywać, tylko sama się wzięła i porzuciła pieluchę. Teraz czekam aż na noc przestaniemy zakładać, ale póki co sama woła, żeby założyć. Tak więc czekam, znowu ;)
I też jestem zdania, że dziecko samo dorasta do pewnych decyzji. I nie ma co przyspieszać, tylko pozwolić jemu zdecydować kiedy będzie gotowe.
i ja słyszałam, że rok, to już przecież chodzić powinien, a teraz pojawiają się pytania o nocnik właśnie...B. ma 14 mies. i wydaje mi się, ze jest niegotowy, planuję rozpocząć delikatne próby dopiero na wiosnę, a i to nie będę nalegać, a ludzie niech gadają.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się Twoje podejście! Mamy najlepiej wiedzą, kiedy ich dzieci są na coś gotowe, a nie ludzie, którzy z góry zakładają, że jak rok to ma chodzić, za chwilę nocnik, potem będzie czy już czyta, pisze itp.ehhh ci ludzie.
Ja jestem pod wielką presją, ogromną... I zazdroszczę, że Demolka już odpieluchowana :(
OdpowiedzUsuńTrudno ominąć presję, nie? dla dobra Małej postaraj się na luz wrzucić. Obu Wam lepiej będzie ;)
UsuńDajesz nadzieję ;)
OdpowiedzUsuńSzkaradztwo co gra jak się nasika czy co tam jeszcze to wywaliłbym natychmiast. Jak dla mnie to raczej stresogenne niż pomocne...
OdpowiedzUsuńNa szczęście Basia nasza najmłodsza jeszcze nie dwulatka ma wolną rękę. Ona wie co z tym zrobić. Presja - chyba już 'otoczenie' zrozumiało, że nie ma to sensu i wszystkim tego życzę.
Calineczka nadal używa pampersów... Jak zrobi coś w pieluchę to mnie woła, żeby ją przebrać, czyli już kuma co to jest. :)
OdpowiedzUsuńAle jak ma zrobić na nocnik to zapomnij. :)
Z kolei jak chodzi bez pielucha i nasika na podłogę, to zaraz biegnie po ścierkę i wyciera. :)
P.S. Calineczka mi ledwo do kolana sięga.. ;)
Znalazłam Cię w klubie Mam z Tarnowa. Witam. I zostaję u Ciebie.;-))
OdpowiedzUsuńRozgość się :)
UsuńU nas odpieluchowanie dzienne przyszło i poszło szybko. Była presja, ale powodowana zdrowotnymi dolegliwościami Fiołka. Paradoksalnie z tych samych powodów dość długo pielucha była obecna na noc. Potem wyczułam moment, na zupełnym luzie porozmawialiśmy z Fiołkiem, wyjaśniając jak to będzie bez pieluszki, co ku naszej uciesze spotkało się z aprobatą. I jakoś daliśmy radę pożegnać pieluchę zupełnie =) Myślę, że to kwestia odpowiedniego podejścia, które każda mama ma swoje i tak być powinno. W końcu któż lepiej zna własne dziecko?
OdpowiedzUsuńA tekstów osób "życzliwych" nasłuchałam się ciut, ciut i jeszcze trochę i już się chyba uodporniłam.
Pozdrawiam ;)
Fajny taki gadający brzdąc, u nas się ten etap dopiero zaczyna. Krokodyl mnie rozbroił kompletnie (ale super zbudowała!). A co do pieluszek się zgadzam, Mi właśnie ma 15 m-cy i zaczął ją kibelek interesować, zobaczymy co z tego wyjdzie.
OdpowiedzUsuńZapraszamy do nas: mamazpowolania.blogspot.com
znalazło się dla Was miejsce w naszej blogowej liście :)
Ja + wczesne macierzyństwo = ... sama sprawdź co :)
OdpowiedzUsuńSerdecznie zapraszam! http://stormofhormones.blogspot.com/
O, temat na topie i u mnie ;/
OdpowiedzUsuńMusisz!
Już czas!
Ale jak to jeszcze z pieluchą?!
Uch. Chociaż bardziej mnie denerwuje siłą wypychanie mnie z Młodym do lekarzy specjalistów, bo ma 25 miesięcy a mówi raptem kilka słów i to rzadko. I: "trzeba z nim rozmawiać dużo!". Jeszcze trochę więcej i dziecko się utopi w potoku mojej gadki...
:/ Przyjdzie czas to gadac zacznie. Że też lekarzy od wtrącania się nie ma... Niektórym by się przydało.
Usuń