Mama będzie zła

12:50 Elenka 14 Comments

Pamiętacie, że Matka przeczytała książkę? O ile większość nie zrewolucjonizowała życia i jakichś wybitnych słów to nie znalazłam tam, tak teraz łapię się na jednym co chwila... Zresztą nie tylko siebie! Wszystkich na około.
-Demolka, bo się Mamusia wkurzy. Bardzo [Matka]
-Demolka, zjedz obiad. Babcia pyszny makaron zrobiła. [Pani Babcia]
-Chodź do Dziadka się słoneczko przywitać. [Pan Dziadek]

Kurczę! W trzeciej osobie to tak trochę dziwnie do dziecka gadać... No to obserwacja. U Matki w rodzinie tylko takie wariaty, czy inni też:
-Bo Cię tu Mamusia zostawi! Chodź w końcu!
-A teraz pokażesz Pani Doktor uszy, ok?
-No, chodź tu do Babci!


To jest wszędzie! I nic nie dało założenie, że nie, że ja będę do dziecka jak do człowieka mówić. Normalnie. Że żadnych zdrobnień, tiutania, zdziwiania. Bez seplenienia, słowotwórstwa szalonego, czy ograniczania własnego języka, bo "przecież do dziecka mówię".

Serio, z większością się udaje. Mówienie o sobie w trzeciej osobie się nie zawsze udaje. Sporadyczne, bo sporadyczne, ale wpadki są... I po przeczytaniu książki za każdym razem się w język gryzę. I innych poprawiam. Bo naturalnie to nie brzmi.
Przecież nie mogę powiedzieć do żony: "Twój mąż nie ma ochoty kupić Ci perfum". 
Przestrzeń dla Rodziny, Jesper Juul


Logopedą nie jestem. Wpływu na rozwój mowy nie znam. Znam jednak pięciolatki co o sobie inaczej, niż w trzeciej osobie powiedzieć nie potrafią... I cieszę się z każdego "JA!" Demolki.


Wam się zdarza mówić o sobie w ten sposób do dzieci? Zwracacie w ogóle na to uwagę?


14 komentarzy:

  1. a ja właśnie gdziueś wyczytałam, że tyrzeba mówić w tej trzeciej osobie i gadam tak. czyli jednak mówić normalnie? już sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie opinie są podzielone, ale skoro wszędzie używam normalnego języka (co procentuje, bo Demolka na swój wiek mówi dużo i poprawnie), to dlaczego tutaj zdziwiam? Sama nie wiem. Chyba się nasłuchałam tych wszystkich ludzi w okolicy i podłapałam...
      No i fakt zerówkowiczów mówiących o sobie w drugiej, lub trzeciej osobie to mnie zniechęca ;-)

      Usuń
  2. Właśnie uświadomiłaś mi, że sama często używam trzeciej osoby!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też mówię w trzeciej osobie. Wszyscy, których znam tak mówią/mówili do dzieci i żadne dziecko nie miało z tym problemu. W pewnym momencie z reguły jak dziecko zaczyna już normalnie mówić pełnymi zdaniami to rodzice się jakoś przestawiają i mówią już "normalnie". Ja czytałam, że do dzieci w wieku do trzech lat powinno się właśnie mówić w trzeciej osobie bo wtedy dziecko wie, że Mama to Mama itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też się spotkałam z tą opinią, że na początku powinno się mówić w trzeciej osobie, żeby dziecko wiedziało jakiej konkretnej osoby to dotyczy. I też tak mówię, chociaż teraz powoli wprowadzam "normalne" mówienie. I trochę to ciężkie, bo jak już się nauczyłam "podaj mamie książkę", "chodź, mama chce już iść" itp. to trudno to zmienić :P

      Usuń
    2. Demolka ma 2 lata i mówi wszystko... Zdecydowanie w tym przypadku mówienie o sobie w trzeciej osobie jest bez sensu wg mnie ;)
      A kim jest mama? Wie to od dawna, więc granica trzech lat dla mnie jest sztuczna...

      Usuń
    3. Granica jest sztuczna. To zależne od dziecka. Masz to szczęście, że Demolka ładnie już mówi w tym wieku. Ja znam parę prawie 3-letnich dzieciaczków, które kiepsko mówią. Ale to akurat chłopcy. Podobno oni mówią później. Ciekawe czy mój gaduła tez będzie szybko mówił :) bo teraz nawija nieustannie.

      Usuń
  4. A wiesz, właśnie doszłam do wniosku, że mi się zdarza... Rzadko, ale jednak. I pilnować się muszę zacząć, bo mój Fiołek wszystko w mig łapie :) Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mówię w trzeciej osobie, bo wydaje mi się, że B. wtedy wie, że ja to "mama" itp.:) (On ma rok) ale nie wiem czy słusznie to rozumiem. Wydaje mi się jednak, że jak dziecko juz doskonale odróżnia mamę, od taty, dziadka od cioci itp. to powinno się mówić juz bez trzeciej osoby. Ja tak będę robić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. aj, tez sie na tym zlapalam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę, właśnie uzmysłowiłam sobie, że cały czas tak mówię do malucha... Mama musi przestać tak mówić, od dziś! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedawno się nad tym zastanawiałam i ... nie mówię tak do Calineczki. Ani ja ani mąż. Nigdy tak nie mówiliśmy, bo wydawało nam się to strasznie głupie. Poza tym moja babcia do dzisiaj mówi o sobie w 3 osobie jak coś do nas mówi i strasznie mnie to irytuje. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie zastanawiałam się nad tym szczerze mówiąc.

    OdpowiedzUsuń